fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg


Chrzest Polski


„Miała tam być [na Mazowszu] wielka rzeź.”
Gall Anonim o ostatniej bitwie powstania
pogańskiego.


liniaszara.jpg

W powszechnym mniemaniu za datę ochrzczenia Polan przyjmuje się rok 966. A jak wyglądało to w praktyce? Otóż często zapominamy, iż do XIII wieku nie istniała w Polsce sieć kościelna umożliwiająca skuteczną chrystianizację. Również niewielu z nas zdaje sobię sprawę, że jeszcze w XV wieku kazania w języku polskim należały do rzadkości, a dwa pokolenia po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem - kiedy to z resztą kolejne ustawy synodalne wciąż zakazują czczenia "ydola Polonorum" - Polacy wszystkich stanów świeckich powszechnie unikają ewangelizacji. Oddajmy tu głos Leszkowi Kolankiewiczowi, Tadeuszowi Margulowi, Markowi Derwichowi i Markowi Cetwińskiemu:

"Zdaniem Aleksandra Brucknera pogańskie kulty publiczne załamały się i zniknęły doszczętnie, jak u żadnego innego ludu słowiańskiego, w momencie chrystianizacji Polski - wbrew jego stanowczemu poglądowi jednak dopiero w czasie powtórnej chrystianizacji; reakcja pogańska w drugiej połowie lat trzydziestych XI wieku i upadek metropolii gnieźnieńskiej zatrzymały misję przez jedno pokolenie. Dłużej miał utrzymywać się tylko kult tajemny, zwłaszcza przodków i demonów domowych, oraz praktyki magiczne. W XIII wieku nikt już, uważa Bruckner, nie pamiętał dawnej przeszłości, a cóż dopiero w wieku XV.

Zaprowadzenie_chrz_Matejko1889.JPG
"Zaprowadzenie chrześcijaństwa"
Malarska wizja Jana Matejki (1889).

Jednak jeśli założyć, że pamięć o religii pogańskiej zależała, w stosunku odwrotnie proporcjonalnym, od nasilenia chrystianizacji, to przebieg misji na ziemiach polskich przemawiałby za tym, iż pamięć ta przetrwała o wiele dłużej, niż sądzi Bruckner - do XIII i nawet XV wieku.

W ciągu XII wieku Polskę pokryła sieć kościołów, które gęstość minimalną dla sprawowania pieczy misyjnej i duszpasterskiej (obszar jednej parafii, jak oblicza Henryk Łowmiański, około 300km²) osiągnęła dopiero na przełomie XII I XIII wieku. W konstytucjach wydawanych na synodzie w Budzie w 1279 roku Filip z Fermo, legat papieski do Węgier i Polski, polecał by wierni uczęszczali do właściwego kościoła parafialnego, tam przyjmowali sakramenty i słuchali nauczania. Ale istotniejsza chrystianizacja ludu odbywała się wciąż powoli. Polska pieśń modlitewna Bogurodzica powstała, jak wynika z analiz, w drugiej połowie XIII wieku, a może w XIV [istnieją jednak argumenty przemawiające za połączeniem w Bogurodzicy treści zarówno pogańskich jak i chrześcijańskich].

Katechizacji w średniowieczu nie prowadzono w ogóle i dopiero na zwołanym w 1285 roku przez arcybiskupa Jakuba Świnkę synodzie prowincjonalnym w Łęczycy polecono wspólne z wiernymi recytowanie po polsku "Oćcze nasz", "Wierzę w Bog", "Zdrowa Maryja" i "Kaję się Oćcu" (recytowanie dwóch pierwszych wcześniej zalecał synod wrocławski w 1248 roku), co jednak w 1320 roku musiał powtórzyć synod krakowski, zwołany przez biskupa Nankera. Kazania w języku wernakularnym zaczęły głosić zakony żebracze, które sprowadzono do Polski w pierwszej połowie XIII wieku (w latach siedemdziesiątych zapisano imiona sławniejszych kaznodziejów franciszkańskich: Boguchwała, Marcina, Krzyżana). "Kazania świętokrzyskie", najstarszy zachowany zbiór kazań w języku polskim, datuje się na koniec XIII lub początek XIV wieku.

marzanna_250.jpg
Współczesne polskie wyobrażenie Marzanny
(fot. www.potrawyregionalne.pl ).

Jeszcze Długosz ubolewał, w pierwszym tomie "Liber beneficiorum" ("Księgi uposażeń", napisanej w latach 1470-1480), że bardzo rzadko kazano do ludu po polsku i że wszyscy Polacy, z wyjątkiem nielicznych, zakonników albo uczonych [najczęściej księży], unikali nauki ewangelicznej. W "Rocznikach" zaś pisał, że obrządki "ludorum" odprawianych ku czci bóstw pogańskich, co prawda w postaci szczątkowej, zachowały się do jego czasów, były więc powtarzane w drugiej połowie XV wieku - powiada - po pięciuset latach chrześcijaństwa u Polaków.

Skąd więc kategoryczność opinii Brucknera? Odpowiedź jest prosta. Stąd, że Bruckner magię i wierzenia animistyczne, a nawet kult przodków, uważał za formy religii podrzędne, niższe. Tyle, że to pogląd przestarzały, proweniencji ewolucjonistycznej, dziś już nie do utrzymania.

Współcześnie Gieysztor jak najsłuszniej domaga się, by na demonologię i eschatologię patrzyć nie jak na niedorozwiniętą religię, lecz jak na dziedzinę komplementarną wobec mitologi wyższej, przejmującą fragmenty jej dziedzictwa jako residua, przechowywane w stanie niezmienionym w rodzinach, rodach, wspólnotach sąsiedzko-terytorialnych."

(za: Leszek Kolankiewicz, Dziady, Słowo/Obraz Terytoria 1999. str.262-263)
liniaszara.jpg

I równie interesujące uwagi religioznawcy Tadeusza Margula:

"Okres podziemnej wegetacji żywiołowego nurtu religii słowiańskiej rozciąga się w Polsce właściwie na stulecia X-XIII, a nawet i potem jeszcze, w XVI czy też XVII stuleciu, natrafiamy na ślady wielu przeżytków, nieobcych zresztą i naszym obecnym czasom. W okresie Oświecenia wielu jeszcze ludzi oddawało się praktykom niechrześcijańskim. Hołdowano wierze w demony, w dobre i złe bóstwa oraz w skuteczność zaklęć. Odczuwano też żywo potrzebę obchodzenia świąt cyklu rolniczego. Wiele prostych ludzi nie dostąpiło jeszcze sakramentu chrztu, dopóki nie dotarli do nich wreszcie świeżo sprowadzeni z Zachodu żebrzący franciszkanie i dominikanie.

Wiele mamy dowodów na to, jak opieszale postępowała chrystianizacja krajów słowiańskich, których władykowie byli już od dawna wyznawcami wiary Chrystusa. Kronikarz czeski Kosmas podaje, że w pierwszych dziesiątkach XII w. okolice Żagania na Dolnym Śląsku nie znały jeszcze wiary nazaretańskiej [Uwaga! Mowa tu o regionie na zachodnich krańcach Polski, bliskim krajom od dawna chrześcijańskim!]. Kanonicy regularni, sprowadzeni w tym mniej więcej czasie na Ślężę, musieli uchodzić do Wrocławia ze świętej góry Ślężan w obawie przed gniewem urażonego w swych uczuciach religijnych prostego ludu.

Nadal brano sobie połowicę po staremu, nie patrząc na ołtarz czy stułę, lecz dbając o przychylność "demonów" i skrzatów dla młodej pary. W powszechnym odczuciu bardziej wpływały na losy człowieka starodawne duchy niż świeżo wprowadzony Bóg Ojciec ze swym Synem Chrystusem [strukturalnie odpowiadającym zresztą bogom pogańskim]. Kościół domagał się sakramentalnego związku małżeńskiego, ale w XII stuleciu nadal bezskutecznie.

Jaja miały wyraźną symbolikę przedchrześcijańską. I pod tym względem musiało duchowieństwo iść na ustępstwo w myśl maksymy: czego nie można zwalczyć, temu trzeba się poddać. Kościół musiał zezwolić na spożywanie jaj w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i na Wielkanoc, co do tej pory było surowo zabronione [tak... również popularne do dziś pisanki były oficjalnie zabronioną praktyką pogańską].

Słynna "Księga Henrykowska" spisana w drugiej połowie XII w. przez zakonnika cystersa z klasztoru w Henrykowie podaje: "Tańczyły w dni świąteczne niewiasty i dziewczęta w naszym grodzie. Widząc to opat ówczesny, pan Bodo, niepomiernym był ogarnięty strapieniem i mówił sobie w duchu: << Jeżeli te tańce z pokolenia na pokolenie będą się powtarzały i wejdą w zwyczaj, stanie się to groźnym niebezpieczeństwem zatraty wielu dusz w tym klasztorze>>. Przeto - o ile mógł - starał się, by tę nieprzystojność oddalić od klasztoru".

W Lublinie za Leszka Czarnego obecne Stare Miasto "było wolną przestrzenią, ze świętym gajem tradycyjnie z czasów pogańskich przechowywanym". A biskup wrocławski Cyprian musi jeszcze niszczyć miejsca kultu pogańskiego koło Jawora Śląskiego."

(za: Tadeusz Margul. Jak umierały religie. Książka i Wiedza 1983. str. 286-288)
liniaszara.jpg

Uwagi o funkcjonowaniu dawnej mitologii polskiej w obrębie tradycji szlacheckiej - dworskiej pochodzące ze świetnej publikacji "Legendy, herby, dawne mity" M. Derwicha i M. Cetwińskiego:

"Wyjaśnienie symboli odbywa się zazwyczaj przez odwołanie się do znanych interpretatorowi schematów, a te zaś upowszechniane są przez popularne utwory literackie. W czasach kiedy po raz pierwszy zaszła potrzeba tłumaczenia symbolicznych treści herbów literaturę powszechnie dostępną stanowiły różnego rodzaju opowieści bajeczne i lokalne podania czerpiące pełnymi garściami z dawnych mitów. Powstania herbów (XIII-XIVw.) w Polsce od epoki żywotnego pogaństwa nie dzieliło zresztą zbyt wiele, bowiem jeszcze w XII w. dawna wiara, jak wskazują badania Jerzego Gąssowskiego, Małgorzaty Kowalczyk i Władysława Dziewulskiego, była szeroko praktykowana. Do połowy tego stulecia odbywały się masowe pogańskie uroczystości kultowe na Łyścu. Pogańskich praktyk dokonywano w książęcym grodzie w Łęczycy, jak dowodzą tego znalezione w tamtejszej studni dwa rzeźbione fallusy. W początku zaś XIII w. wojsko wielkopolskie prowadziła do walki wróżka niosąca w sicie wodę. Jest więc chyba uzasadnione podejrzenie, że zdzierając z legend herbowych warstwy „rzymskie", „sarmackie" i „lechickie" odkryć można dawne mity polskie. Niektórych elementów pogańskiego mitu już zresztą dotknęliśmy w niniejszym wprowadzeniu. Należą do nich: wędrówka bohatera w krainę zmarłych, jego walka z demonem ciemności wcielonym w odyńca [lub niedźwiedzia, starca, smoka itd], poślubienie nadprzyrodzonej istoty atakowanej przez dzika, wiara w cudowne drzewo stanowiące słup niebios, wprowadzenie przez bohatera religii i prawa. Wywody pochodzenia od nadprzyrodzonych przodków nie były w średniowiecznej Europie czymś wyjątkowym. Raczej przeciwnie. I tak królowie Cypru (jeden z nich, Piotr, brał udział w słynnej uczcie u Wierzynka) przyznawali się do pochodzenia od Meluzyny, kobiety-węża, i rycerza de Lusignan. O wodzu pierwszej krucjaty i jego bracie Baldwinie, władcy Jerozolimy, opowiadano, że wywodzą się od rycerza zamienionego w łabędzia. To samo opowiadano o rodzie książąt Brabantu…"

"U początków wielu [polskich] legend heraldycznych tkwią zatem pogańskie mity, które przetrwanie zawdzięczają nie tylko inercji ludzkiego umysłu, ale też hołdowaniu przez średniowiecznych kronikarzy euhemeryzmowi upatrującemu w dawnych bogach postaci historycznych. Zabiegi stosowane przez kronikarzy upowszechniły się wśród klasy feudałów, którzy z dawnych lokalnych bóstw uczynili swych ludzkich rzekomo przodków. Niektóre legendy powstawały jednak w oparciu o inne tradycje. Tworzono je na bazie literackich wątków i literatury religijnej. Jednak i w tych wypadkach widać dążenie do wtłoczenia ich w powszechne schematy. Niewiele zatem mówią legendy herbowe o naszej historii, wiele natomiast o schematach żywych i dziś."

(za: Marek Derwich, Marek Cetwiński, Herby, legendy, dawne mity, KAW 1989, str. 22)

liniaszara.jpg

Z odkryć archeologicznych:

Pogańskie praktyki w średniowiecznej Polsce

Zagadkowe cmentarzysko z XII – XIV wieku odkopują w Twarogach Lackich (Podlaskie) naukowcy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Wśród kilkudziesięciu grobów – wiele z nich obudowanych było wielkimi kamieniami ponadmetrowej szerokości – badacze odkryli kilka pochówków ciałopalnych. Pozostałe są szkieletowe, co oznacza, że zmarłych składano w ziemi nie spalonych, zgodnie z obowiązującym zwyczajem chrześcijańskim. – Badane przez nas cmentarzysko stanowi dowód na to, że w średniowiecznej Polsce przez całe stulecia po przyjęciu chrześcijaństwa żywe były praktyki pogańskie– wyjaśnia kierujący badaniami Michał Dzik.

Archeolodzy dowiedzieli się od lokalnej ludności o małym skrawku nieprzydatnej rolniczo ziemi, o nieużytku tkwiącym wśród ornych pól, na którym występują kamienie; skrawek ten nazywano „cmentarzyskiem Jaćwingów" lub „kamionką". Uwagę archeologów zwróciły głazy wystające z ziemi, sugerowały one, że znajduje się tam cmentarzysko grobów w kamiennej obudowie, charakterystycznych dla Wysoczyzny Drohiczyńskiej w okresie średniowiecza. Nie pomylili się. Jednak na cmentarzysku grzebana była ludność słowiańska, nie jaćwieska [nazwa miejscowości Twarogi Lackie wskazuje na plemię lechickie lub takich osadników?].

więcej: www.rp.pl

liniaszara.jpg

W Częstochowie, na obszarze Starego Rynku, odkryto ślady ofiar zakładzinowych, między innymi czaszkę młodego konia pod kuźnią. Co bardzo interesujące, ofiary te praktykowano kilkaset lat po oficjalnym chrzcie Polski, jeszcze w późnym Średniowieczu.

więcej:czestochowa.gazeta.pl.

liniaszara.jpg

Na pograniczu Dolnego Śląska i Łużyc, w Lubaniu (określanym jako stolica polskich Łużyc), pod fundamentami wczesnonowożytnej piwnicy znaleziono całe XVI - wieczne naczynia, złożone tam w formie ofiary zakładzinowej. Ofiary takie składano duchom domowym celem odstraszania złych mocy.

więcej: www.lubanski.eu

liniaszara.jpg
tani cms