fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg


liniaszara.jpg

Dziewanna – pani lasów i gajów

Milena Alicja Niedzielska


Spis treści:

1. Źródła
2. Dziewicza, jasna, czy leśna?
3. Ogniste ziele
4. Gaik (Latko)
5. Św. Łucja i wieczorna Wenus
6. Pani Lasu i Dzikiego Zwierza

> Wersja PDF artykułu (białe tło) <


liniaszara.jpg


3. Ogniste ziele

Pomocą w rozwikłaniu tego problemu może stać się nazwa dziewanny (Verbascum L.) – rośliny należącej do rodziny trędownikowatych obdarzonej gęstymi, srebrzystozłotymi włoskami, okrywającymi jej liście i łodygę (w języku angielskim nosi z tego powodu m.in. nazwy Velvet– "aksamit", Our Lady's Flanne - "flanela Naszej Pani", czy Woolly - "wełnista"), co w połączeniu z żółtymi kwiatami daje wizualny efekt "świetlistego ziela". Istnieje wiele ludowych wariantów jej nazwy (odnoszonej do różnych gatunków Verbascum L.), znana jest bowiem jako st.pol. dziwizna, dziewina, dziewana, głuż. dźiwizna, czes. divizna, bułg. divizovina, belizna, ros. divina, divena, brus. dziwina, dziwana, panna-dziwana, ukr. divana. Jej nazwa, identyczna do imienia bogini dała nawet Brücknerowi powód do twierdzenia, że Dziewanna i Marzanna to jedynie terminy botaniczne, co pozostaje w opozycji do faktu zachowania do późna związanych z nimi obrzędów. Kazimierz Moszyński idąc za Brücknerem twierdził, że Dziewanna może wywodzić się od używania na jej kukłę rośliny o tej nazwie, faktycznie jednak nigdzie tego nie odnotowano. Franciszek Sławski podaje za to za Moszyńskim bardzo ciekawy fakt, potwierdzony przez pamiętniki Józefa I. Kraszewskiego ("Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy"), że łatwopalną dziewannę stosowano na wschodzie Słowiańszczyzny do oświetlenia, używając jej odpowiednio spreparowanych, wysuszonych pędów kwiatowych jako pochodni, świec czy łuczywa.[26] Stąd zapewne znane i w Polsce, jej ludowe nazwy - knotnica, gorzyknot, gorzykwiat czy świeca św. Jana (a na Ukrainie – łučýnnik, od łučýna - "łuczywo"[27]) , ta ostatnia łącząca ponadto roślinę z obrzędami letniego przesilenia, podczas którego była czasami spalana.[28] Informacje Kraszewskiego nie są niczym niezwykłym, gdyż również na zachodzie Europy wysuszonych liści tej rośliny używano jako hubki przy nieceniu ognia metodą ręcznego świdra ogniowego, a także do wytwarzania knotów do świec, które płonąc opalizowały pięknym, tęczowym światłem.[29]

Dziewanna-roslina1_iko.jpg
Dziewanna (Verbascum L.), fot. Wikipedia.

Grecy i Rzymianie spalali jej wysuszone łodygi, umaczane w łoju lub wosku, jako pochodnie, m.in. pogrzebowe, zapewne z powodu przypisywanych roślinie właściwości apotropeicznych.[30] Stąd stosowana u nich na dziewannę nazwa Candela regia, "Królewska świeca / pochodnia" (od łac. regia– "królewska" oraz candela– "świeca, sznur pomazany woskiem"), ideowo zbieżna do ludowej, angielskiej: Our Lady's Candle– "Świeca Naszej Pani [tj. Matki Boskiej]".[31] W związku z tym, wysoce prawdopodobne wydaje się wyprowadzanie jej polskiej nazwy od ie. dei-ṷ-, di-ṷ-"lśnić się, świecić, błyszczeć",[32] czyli z ie. *di-"świecić, jaśnieć", dającego podstawę imieniu Diany (w Niemczech zwana jest m.in. Himmelsbrand– "Płomień Niebios"). Przypadek obocznej, bułgarskiej nazwy dziewanny – belizna, od psł. bělъ– "jasny, błyszczący, czysty, biały" (st.ind. bhāla– "blask", stnord. bāl– "ogień, stos") potwierdzałby zasadność tej tezy. Co warto zauważyć, odpowiadające naszym dziwożonom, słoweńskie bele žene - „białe kobiety”, których miano utworzono od psł. bělъ, kontynuują znaczenie rdzenia *di-"świecić, jaśnieć".[33] Według legendy związanej z Górą Triglav, mieszkają one w Dolinie Jezerskiej, chroniąc ubogich wędrowców od lawin, deszczu i gradu, podobnie jak podhalańskie boginki czy bułgarskie samodivy.

Pochodzące ze wschodniej Polski i Białorusi przekazy, mówiące o jeszcze jednej formie dzikich boginek – kazytce (rusałce) wspominają natomiast, że ubrana jest ona w złociste szaty: "tajemnicza ta istota ma mieć na sobie złociste szaty, od których bije blask taki, że go żadne oko ludzkie znieść nie potrafi".[34] Skoro tak, jasnożółte kwiaty najpospolitszej na naszym terenie dziewanny kutnerowatej (Verbascum phlomoides L.), porastające większą część jej długiej łodygi jak najbardziej odpowiadają archetypowi "jasnego ziela" i związanego z nim złotowłosego / złotoszatego bóstwa, którego ślady możemy odnaleźć tak w przypadku rusałek, jak i samodiv, czy kłodzkiej amazonki Valaszki. Szczególnie, że napar z kwiatu dziewanny według greckiego lekarza Dioskuridesa Pedaniosa (I w. n.e.) stosowany był przez rzymskie kobiety do rozjaśniania i nadawania złotego blasku włosom.[35] Kwitnące złoto dziewanny zwane są w wierzeniach ludowych warkoczykami Najświętszej Panienki lub warkoczami Matki Boskiej, co wiąże się z ludową tradycją, przypisującą Matce bożej długie i jasne włosy.[36] Z historycznego punktu widzenia jest to mało prawdopodobne, gdyż semicki typ urody charakteryzuje się ciemną barwą włosów, ale może stanowić ślad dawnych wierzeń, obdarzających długimi, złotymi lokami rodzimą, słowiańską boginię. Inna nazwa - jabłuszka Najświętszej Panny (odnosząca się do pąków kwiatowych), może natomiast stanowić echo łączenia tej rośliny nie tyle z Maryją, co z pogańską boginią, której atrybutem było złote jabłko. Taką zaś była Marzanna – Mara, obdarzająca tym owocem Zielonego Jerzego.[37] Z dziewanną w dłoni przedstawiano zresztą w średniowiecznej ikonografii Najświętszą Marię Pannę, a samo ziele święcono na Matkę Boską Zielną.[38] W południowych, alpejskich rejonach Niemiec dziewanna była głównym elementem wiązanki ziół przygotowywanych na dzień Matki Boskiej Zielnej, ludowe przekonanie głosi bowiem: "Unsere liebe Frau geht übers Land, sie tragt den Himmelsbrand in der Hand.“ - "Nasza ukochana Pani idzie przez cały kraj, niosąc Himmelsbrand [Płomień Niebios, tj. dziewannę] w dłoni."[39] Podobnie, w Anglii utożsamiano dziewannę z Maryją, zwąc ją Our Lady's– "Nasza Pani". Ponieważ zaś roślina ta, ze względu na preferencję gleb słabych, rośnie na terenach nieużywanych pod uprawy rolnicze (stąd ludowe porzekadło: Gdzie rośnie dziewanna, tam bez posagu panna), na słonecznych i suchych miejscach, np. wzgórzach i nasypach, sprzyja to łączeniu jej z boską opiekunką obszarów dzikiej natury. Według Pliniusza Starszego, miała zaś chronić przed urokami i złymi duchami.[40]

Dziewanna-roslina2_iko.jpg
Dziewanna (Verbascum L.) Ilustracja: Wikipedia.

Potwierdzeniem zasadności łączenia ognistej dziewanny – rośliny, z Dziewanną – boginią byłby jeszcze jeden fakt. Mianowicie, opisywane już, południowosłowiańskie samodivy, w ludowej tradycji Bułgarii kojarzone są z dyptamem jesionolistnym (Dictamnus albus L.), zwanym identycznie jak one - samodiva lub ròsen (stąd drugie skojarzenie: z rusałkami).[41] Także ta roślina, jak dziewanna, preferuje suche tereny - lasy, zarośla i wzgórza, a przez włoski gruczołowe wydziela olbrzymią ilość olejków eterycznych. W czasie silnego upału lub suszy jest ich tak wiele, że zdarza się, iż ulega samozapłonowi, ukazując krótkotrwały, błękitny płomień, jaśniejący, ale nie niszczący rośliny.[42] Jest więc swego rodzaju "gorejącym krzewem", podobnie jak używana do oświetlenia dziewanna. Zgadza się z takim rozumowaniem językoznawca, prof. Jadwiga Waniakowa, wyprowadzająca nazwę dziewanny z czasownika *diviti– "błyszczeć, jaśnieć, lśnić", nawiązującego zarówno do barwy kwiatów, jak i walorów użytkowych rośliny.[43] W ten sposób, bogini Dziewanna, której imię wydaje się być złożeniem pochodzącym, jak w białoruskiej nazwie kwiatu panna-dziwana, od "jasna" i "panna", pozostawałaby "Jasną Panienką". Określenie to stosowano później szczególnie wobec Najświętszej Marii Panny i nie było jedynie poetyckim zwrotem. Istnieją bowiem legendy ludowe, w których pojawia się w takiej właśnie formie, jak np. w podaniu ludowym o kapliczce przy źródełku w Podkępiu koło Kaniowa (woj. Śląskie): "Gdy tak żarliwie się modlił, oczom jego ukazał się wielki blask, a w nim postać Panienki. Jasność taka od niej biła, że "Jasną Panią" ją zmianował…"[44] Jako żywo, przywodzi to na myśl przytaczaną wcześniej opowieść o jaśniejącej nieziemskim blaskiem rusałce, szczególnie, że cała rzecz miała miejsce przy źródle. Skoro zaś tak dziewanna, jak i dyptam - samodiva wykazują silne związki z ogniem i światłem, należaloby zwrócić uwagę na wzmiankowane odpowiedniczki długoszowej Dziewanny: Dianę, Artemidę oraz Brygit, a następnie sprawdzić, czy i one nie wykazują podobnych cech.

Faktycznie, Artemidzie przysługiwały przydomki Πυρονια (Pyronia) - "Dawczyni Ognia" i Φωσφόρος (Fosforos)– "Światłonośna", ten ostatni wiązany z obchodami jej wiosennego święta w miesiącu Munychion, pomiędzy końcem kwietnia i początkiem maja.[45] Jak dowodzi prof. Ignacy R. Danka, pierwotnie nie łączono jej bynajmniej z księżycem, pozostającym w gestii bogini Selene, ale z wyobrażeniem "tej, która w ciemności nocy kroczy z płonącą pochodnią". Grecki geograf Pauzaniasz (ur. między 100 a 110 n.e., zm. po 180 n.e.) wspominał o posągach Artemidy niosącej pochodnię, a znana była również inwokacja do niej, głosząca "światło wszystkich, bogini niosąca pochodnię (...) nawiedzająca nocą"[46] Wyobrażano ją, jak białoruską rusałkę, w żółtej szacie i określano przydomkiem Άγροτέρη (Agrotera)– "Dzika, żyjąca na swobodzie". Wszystkie te cechy można przypisać i Dziewannie, szczególnie po utożsamieniu z rośliną o tej samej nazwie. Podobne dane posiadamy również w odniesieniu do rzymskiej Diany, poczynając od jej imienia, wywodzącego się z ie. *di-"świecić, jaśnieć", przez wyobrażenia wotywne z pochodnią w dłoni, po związane z nią letnie zwyczaje, w których kobiety nosiły w dłoniach płonące pochodnie. Podobnie jak Artemida, dziwożony oraz samodivy, także Diana preferowała, jako miejsce swego pobytu góry i święte lasy.[47] W przypadku trzeciej bogini - Brigit, jej główne święto, Imbolc, później zastąpione obchodami Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego), było dniem światła, w którym ogień i oczyszczenie przezeń (a także wróżby z płomienia świecy lub ogniska) grały wiodącą rolę. Zapalone świece i ogniska reprezentowały powrót ciepła i rosnącą moc Słońca, pod jaką przebiegną nadchodzące miesiące.[48] Sama Brigit, jak i późniejsza św. Brygida, wyobrażana w koronie ze świec na głowie, pozostawały paniami ognia. Jej imię, wiążące się, jak już wspominałem z pie. *bheregh-"wysoki, wywyższony, położony na wzniesieniu" (st.ang. beorg / beorh / biorh - "wzgórze, góra, kopiec, kupa kamieni, kurchan", st.irl. brigh– "góra"), można również kojarzyć z ie. *bherģ -"biały, jaśniejący"[49], co nawiązuje wyraźnie do koncepcji "jasnych" czy "łysych" gór o błyszczącym wierzchołku, jak porośnięta lasem, ale z jaśniejącym gołoborzem na szczycie Łysa Góra, na której mieszkała świętokrzyska Diana. Jak zauważa Eligia Gąssowska, nazwa Łyśca / Łysej Góry nawiązuje nie tylko do jej wyglądu ("łysej" - bezleśnej), ale i rdzenia łuk -łuczywo, oznaczającego „świecenie, jasność”.[50] Warto rozwinąć tę uwagę, gdyż pochodzące od nich łucz oznacza „światło, promień, blask“, a łuczyć to rzucać, trafiać [kamieniem, strzałą]. Niebagatelną rolę w nazewnictwie odgrywały tutaj zapewne i świąteczne ognie, cyklicznie palone na szczytach Łysych / Jasnych Gór.

Bylica-Artemisia_absinthium.jpg
Bylica (Artemisia L.) Ilustracja: Wikipedia.

Skoro mowa o paleniu ogni dla polskiej odpowiedniczki Diany, nie sposób pominąć relacji Marcina z Urzędowa, który pisał :"Ziele to [bylicę] wezwano z Gréckiégo słowá <<Artemeisa>>, od Artemis Boginiéy Diány (...) Abowiém tá to ziele wynálázłá / y pań Gréckich iego vżywánia náuczyłá (...) Przeto oné Pogánki świećiły iéy to żiele / y gdy iéy [Diany] dźień świącono / wieszáli po domách / drugié sie nią opásowáły: á to czyniły dwudżiestégo dniá y czwartégo / Kśiężycá Czérwcá / v nas dźień S. Janá: tám téż w nocy ognie paliły (...) Tego obyczáju pogáńskiégo do tych czásów w Polscze niechcą opusczać niewiásty / bo tákiéż to ofiárowánie tego żiela czynią / wieszáiąc / opásuiąc sie niém. Swiętá téż téy diablicy święcą / czyniąc sobótki / paląc ognie / krzesząc ogień deskámi…"[51] Najbardziej u nas popularne, rodzime gatunki wzmiankowanej bylicy (bylica pospolita - Artemisia vulgaris L. i bylica polna - Artemisia campestris L.), czyli w dawnym rozumieniu "ziela" (od *bylь -"to, co rośnie"), czasami z dodatkiem – "świętojańskiego", kwitną na na żółto-czerwono i obdarzone są czerwoną łodygą. Niejednokrotnie też rozniecano z jej suchych pędów ogień świętojański lub wrzucano ziele w płomienie (sucha bylica spala się ciepłym, fiołkowym płomieniem). Także średniowieczna tradycja zielarska nadaje bylicy cechy szczególnie gorącej rośliny.[52] Pieśń świętojańska głosi "Szerzy się szerzy / Rosi się, rosi / Ozwinena sie belica po wsi"[53], według zaś wierzeń ludowych bylicę "Matce Boskiej, jak była w zachwyceniu, kładli…"[54] Spełnia więc bylica wszystkie opisane wyżej, ogniste cechy rośliny poświęconej bogini, w naszym przypadku Dziewannie, nie mówiąc już o wywodzeniu jej łacińskiej nazwy od greckiej Artemidy i uznawaniu na południu Europy za "matkę wszelkiego ziela". Pamiętajmy jednak, że świętojańskim zielem nazywano w pierwszym rzędzie również rosnący na piaszczystych i kamienistych glebach, dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum L., niektóre inne, popularne jego nazwy to: ruta polna, dzwonki Panny Marii, krewka Matki Boskiej), o jaskrawożółtych kwiatach, na dużej części obszaru Polski zwany zielem boginki.[55] Nazwa pochodzi stąd, że dziurawiec chronić miał kobiety ciężarne, a także urodzone już, małe dzieci przed boginkami / dziwożonami, mającymi je podmieniać. Okadzanie nim miało ponadto usuwać bezpłodność u kobiet, a wierzono również, że chroni od napadu dzikich zwierząt. Dzięki zawartemu w dziurawcu czerwonemu barwnikowi – hyperycynie (zwanej pierwotnie wiedźmią krwią[56]), używano go do barwienia tkanin na żółto i czerwono.[57] I w tym więc przypadku pojawiają się cechy, jakie można przypisać złotemu, ognistemu zielu, poświęconemu dawnej bogini dzikiej natury. Popularna na Białorusi nazwa dziurawca – rasanki może odpowiadać bułgarskiej, wiązanej z dyptamem - ròsen, odnosząc się do rusałek.

Dziurawiec-Hypericum_perforatum.jpg
Dziurawiec (Hypericum L.) Ilustracja: Wikipedia.

Jak widać z powyższych przykładów, gatunki roślin jakie można odnieść do boskiej władczyni dzikiej natury można mnożyć w nieskończoność. W istocie, nazwy ludowe odnoszące się do ziół magicznych często określają tym samym terminem różne gatunki. Dla przykładu, tak istotny w słowiańskiej magii ludowej trojnik– "kwiat piorunowy i matka wszystkich ziół" odstraszający złe duchy to, w zależności od regionu, zarówno dziurawiec, dziewanna, jak i krwawnica (Lythrum salicaria L.), wszystkie zrywane w noc świętojańską.[58] Biorąc pod uwagę dominujące w opisanych wyżej roślinach cechy, jako zioła poświęcone bogini dzikiej natury należałoby wyróżnić gatunki o żółtych lub czerwonych kwiatach, rosnące na terenach dzikich i nieurodzajnych, o odpowiednio wyniosłym kształcie i kojarzone z mocą ognia. Imponujący, piękny wygląd dziewanny (dorasta do 3, a na Bałkanach nawet 4 metrów wysokości, kwitnie licznymi, intensywnie żółtymi kwiatami) i upodobanie do osłoniętego, dobrze nasłonecznionego terenu sprawia, że wyraźnie dominuje nad całą resztą roślinności i jest wśród ziół tym, czym dąb wśród drzew. Użytkowe związki z ogniem oraz barwieniem na żółto również stawiają ją na pierwszej wśród wzmiankowanych ziół pozycji. Nie wyklucza to zresztą z użycia pozostałych gatunków, do wicia wianków i rytuałów związanych z okadzaniem używano bowiem często kilku, najczęściej dziewięciu gatunków ziół lub wito dziewięć wianków. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na litewską nazwę dziewanny – devynjégé, "dziewięćsił".[59] U nas, w terminologii ludowej dziewiaćsił to kwitnący na żółto słonecznik bulwiasty (Helianthus tuberosus L.), roślina przywleczona dopiero w XVIII wieku z Ameryki Płn., niewykluczone więc, że przeniesiono na nią nazwę lokalnie przysługującą wcześniej dziewannie.[60]

Na koniec tych "zielarskich rozważań" powróćmy jeszcze raz do zapisu Marcina z Urzędowa, który zawiera tak ważne informacje o paleniu na cześć lechickiej odpowiedniczki Diany ogni i spalaniu w nim ziela bylicy. Skądinąnd wiadomo, że bylica, jak i dziurawiec miały odstraszać boginiki, dziwożony i inne istoty, które możemy wiązać z manifestacją płodnych sił natury. Biorąc pod uwagę fakt, że Artemidzie (podobnie jak i Dianie) towarzyszył zwykle orszak nimf-łowczyń,[61] dziwożony i boginki można uznać za postaci z orszaku Dziewanny. Czy w związku z tym nie ma tu pewnej niezgodności w ofiarowaniu jej apotropeicznych ziół bylicy, dziewanny, czy dziurawca? Joanna i Ryszard Tomiccy piszą przecież, że obchodzenie przez młodzież w noc świętojańską pól, łąk i ogrodów z płonącymi pochodniami miało odstaszać i wyganiać z nich demony wodne, rusałki, z którymi utożsamiano lokalnie i boginki.[62] Wierzenia takie mogą jednak być efektem sprowadzenia przez wpływy Kościoła słowiańskich odpowiedniczek nimf: dziwożon, boginek, rusałek itp. do rzędu negatywnych i szkodzących demonów. W Bułgarii, gdzie samodivy i samowiły nie zostały zdegradowane do rzędu istot diabelskich, opasywanie się zielem Artemisii miało na celu zjednanie ich przychylności, a nie przepędzanie i odstraszanie. Na polanach leśnych boginek, gdzie bawiły się i tańczyły, porośniętych dyptamem - samodivskim cvètem (kwiatem samodiv) zostawiano w ofierze pszenny chleb. Samodivy zaś potrafiły się za to oddzięczyć, np. uzdrawiając chorych.[63] Na Śląsku, świętojański zwyczaj biegania z pochodniami po polach miał przede wszystkim uchronić je od gradu, co przywodzi na myśl wierzenia i zwyczaje wiązane ze świecami przygotowywanymi na dzień Matki Boskiej Gromnicznej.[64] Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt stosowania dziewanny, z angielska zwanej przecież "Świecą Matki Boskiej", w praktycznie całej Europie na knoty świec (wyrugowała ją z tej roli dopiero bawełna), staje się to niezwykle ciekawą zbieżnością. Szczególnie, że jedna z niemieckich nazw dziewanny – Donnerkerze[65] wskazuje wprost na gromnicę. Wierzenia ze wschodu Polski wspominają ponadto o płodnościowym znaczeniu chodzenia w noc św. Jana z płonącymi żagwiami po polach.[66] Rację posiadać więc może raczej Artur Kowalik, który w Kosmologii dawnych Słowian twierdzi, że chodzi tutaj o aspekt płodnościowy, a nie apotropaiczny.[67] Ochrona ognia odnosiła się przede wszystkim do zabezpieczenia przed śmiercią i robactwem, tudzież urokiem rzucanym przez "czarownicę".[68] Noc letniego przesilenia jest ponadto jednym z okresów, gdy w wierzeniach ludowych znika bariera między światem a zaświatami. Można więc sobie wyobrazić, że pierwotny rytuał związany z boginią płodnych sił wiosny i natury - Dziewanną, miał na celu w pierwszym rzędzie obronę przed przenikającymi w ową noc z zaświatów mocami śmierci, a nie rusałkami.[69] Obronę nie tylko ziemi, ale i ludzi, którzy skacząc przez oczyszczający, świętojański ogień, w którym palono odpowiednie, magiczne zioła, uwalniali się w ten sposób od wpływu złych mocy. Ponieważ jednak w późniejszym okresie rusałki stały się w wyobraźni ludu, możliwe że pod wydatnym wpływem Kościoła, duchami zmarłych tragicznie kobiet, same przemieniły się w odpędzany obiekt rytuału. Co istotne, analogiczne zwyczaje, palenie ogni ku czci Artemidy, przez które skakali dorośli i młodzież, przynoszenie do domu pochodni z "ogniem Artemidy", czy chociażby żarzącego się węgielka, uwalniającego od chorób i nieszczęść, wzmiankowali autorzy antyczni (dla porównania άγνή agni - "Czysta", epitet Artemidy i sansk. agni - "ogień", łac. ignis– "ogień, pochodnia, światło" z ie. h ₁ égni-"ogień"; czystość oznacza tutaj zapewne "blask, świetlistość")[70]. Nie ma powodu wątpić w analogiczną zasadę, wiążącą się z obrzędami ku czci Dziewanny, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę zbieżność nazwy rytualnie krzesanego, świętojańskiego ognia, divъ ognь (rozumianego jako ogień rozpalany przez pocieranie o siebie dwóch kawałków drewna, chroniący przed chorobą i czarami) z teonimem imienia bogini.[71] Wyraźne, miłosne aspekty święta letniego przesilenia, jak również przypisywana leśnym i wodnym boginkom seksualna pożądliwość wskazują natomiast, że Dziewanna na pewno nie była dziewicą w chrześcijańskim rozumieniu tego słowa, ale raczej "dziwicą", tj. dojrzałą, ale jeszcze niezamężną dziewczyną, mogącą zostać matką.


Następny rozdział >>>


> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg

[26] F. Sławski (red.), Słownik prasłowiański, T. III, Wrocław 1979, s. 220
[27] J. Waniakowa, Polskie gwarowe nazwy dziko rosnących roślin zielnych na tle słowiańskim, Kraków 2012, s. 162
[28] M. Styczyński, Zielnik podróżny. Rośliny w tradycji Karpat i Bałkanów Przewodnik alternatywny. Wprowadzenie do etnobotaniki, Krosno 2012, s. 40
[29] http://en.wikipedia.org/wiki/Mullein; http://www.calflora.net/botanicalnames/pageT.html
[30] http://www.thefreedictionary.com/Mulleins
[31] http://botanical.com/botanical/mgmh/m/mulgre63.html
[32] F. Sławski (red.), Słownik prasłowiański....,dz. cyt., s. 220
[33] Podobnie zresztą, jak nazwy utworzone od rdzenia *jas-. Ludowa nazwa nawłoci pospolitej (Solidago virgaurea L.) kwitnącej, jak dziewanna na intensywnie żółty kolor, również nawiązuje do blasku i światła, zwana jest bowiem jaśnicą (łacińska nazwa virgaurea to w dosłownym tłumaczeniu – "złota dziewica").
[34] A. Gaweł, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia agrarne na Białostocczyźnie od połowy XIX do początku XXI wieku, Kraków 2009, s. 76, M. Federowski, Lud białoruski na Rusi Litewskiej: materyały do etnografii słowiańskiej zgromadzone w latach 1877-1905, t.I, Kraków 1897, s. 76
[35] http://botanical.com/botanical/mgmh/m/mulgre63.html
[36] J. Waniakowa, Polskie..., dz. cyt., s. 77
[37] J.Krzysztoforska-Doschek, Prasłowiańskie źródła nowszej poezji polskiej, Kraków 2000, s. 21
[38] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 72
[39] http://magazine.orf.at/alpha/programm/2008/080825_jahreskreis_frauentage.htm
[40] L. Bremness, Wielka Księga Ziół, Warszawa 1991, s. 145
[41] Ch. Wakarelski, Etnografia..., dz. cyt., s. 225
[42] E.Mochtak, Tajemnice ogrodów botanicznych, Warszawa 1989, s. 8
[43] J. Waniakowa, Polskie..., dz. cyt., s. 162
[44] http://kaniow.blox.pl/strony/panienkazpodkrepia.html
[45] I. R. Danka, Pierwotny..., dz. cyt., s. 52
[46] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 77
[47] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 77
[48] N. K. Chadwick, The Celts, London 1970, s. 181
[49] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 91
[50] E. Gąssowska, Badania weryfikacyjne przestrzeni międzywałowej ośrodka kultowego na Łyścu w latach 1979-1982, [w:] Sacrum pogańskie, sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej, red. K. Bracha, C. Hadamik, Warszawa 2010, s. 126.
[51] Cytat za: A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 80
[52] Takim była bylica np. dla Hildegardy z Bingen i w medycynie wywodzącej się z nauk Claudiusa Galenusa (ok. 130 - 200 n.e.), czyli Galena: W.-D. Storl, Zioła lecznicze i magiczne, Białystok 2009, s. 66
[53] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 86
[54] K. Szcześniak, Świat roślin światem ludzi na pograniczu wschodniej i zachodniej Słowiańszczyzny, Gdańsk 2008, s. 146
[55] http://teatrnn.pl/leksykon/node/1053/demonologia_ludowa_na_lubelszczy%C5%BAnie_%E2%80%93_postaci_demoniczne#3
[56] M. Styczyński, Zielnik..., dz. cyt., s. 44
[57] K. Szcześniak, Świat roślin..., dz. cyt., s. 291-290
[58] K. Szcześniak, Świat roślin..., dz. cyt., s. 295-296
[59] F. Sławski, Słownik prasłowiański..., dz. cyt., s. 220
[60] Obecny dziewięćsił bezłodygowy (Carlina acaulis L.) zwany był dawniej najczęściej zyzgielem, pałnocznikiem lub czartopłochem a nie dziewięćsiłem, co notowane jest jedynie sporadycznie: K. Szcześniak, Świat roślin..., dz. cyt., s. s.330, 149
[61] A. M. Kempinski, Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich, Warszawa 2001, s. 48
[62] J. i R. Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa 1975, s. 198
[63] Ch. Wakarelski, Etnografia..., dz. cyt., s. 300
[64] J. Pośpiech, Zwyczaje i obrzędy doroczne na Śląsku, Opole 1987, s. 238
[65] J. Waniakowa, Polskie..., dz. cyt., s. 162
[66] A. Gaweł, Zwyczaje, obrzędy..., dz. cyt., s. 234
[67] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 422-424
[68] A. Gaweł, Zwyczaje, obrzędy..., dz. cyt., s. 234
[69] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 469
[70] Nazwa ognia w grece, πῦρ – pyr, wywodzi się natomiast z ie. * peh ₂ ur również znaczącego "ogień", podobnie jak w staronagielskim f ȳ r
[71] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 80

liniaszara.jpg
tani cms