fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg



liniaszara.jpg

Dziewanna – pani lasów i gajów

Milena Alicja Niedzielska


Spis treści:

1. Źródła
2. Dziewicza, jasna, czy leśna?
3. Ogniste ziele
4. Gaik (Latko)
5. Św. Łucja i wieczorna Wenus
6. Pani Lasu i Dzikiego Zwierza

> Wersja PDF artykułu (białe tło) <


liniaszara.jpg

4. Gaik

W ludowych obrzędach nadejścia wiosny wiązanych z równonocą, gdzie pojawiała się jeszcze do późna obrzędowa postać zwana Dziewanną, czyli lokalnie na Śląsku (jak podawał górnośląski pionier etnografii, Józef Lompa: "Słyszałem w Bobrownikach i Rudnych Piekarach, wsiach za Tarnowskimi Górami, jeszcze marzannę wynoszą i Dziewannę wnoszą".[72]), reprezentowana jest ona przez zieloną gałąź. W rejonie Głogówka, po utopieniu Marzanny, uczestnicy obrzędu śpiewając wracali z przystrojoną pięknie chojną (termin ten oznacza zarówno młode iglaste drzewo, jak i gałąź z niego). Z kolei we wsiach raciborskich marzaneczka była umieszczana w koszu przywiązanym do choinki. Obnoszono je razem, z pieśniami w wyraźny sposób łączącymi obie postacie (Marzaneczka krasna / Co w lesie urosła / W lesie ją ścieli / Do domu ją wzięli / Nasz gaik zielony / Pięknie przystrojony.[73]), po czym marzaneczkę puszczano w koszu na wody Odry, a choinkę – gaik przynoszono do wsi.[74] Pod Strzelcami Opolskimi kukłę Marzanny sadzano na konia i odprowadzano do wody, zwąc jednak gaikiem. W rejonie Górnego Śląska wynoszono natomiast za wieś i palono jako Marzannę choinkę.[75] Zwyczaj dawnego, równoczesnego chodzenia z Marzanną i Dziewanna potwierdzałby przekaz Długosza: "...w niedzielę W. Postu Laetare, w tym dniu w wielu polskich wsiach noszą na wysokich tykach wyobrażenia Dziewanny i Marzanny, wrzucają je do trzęsawisk i topią...". Wydaje się, że obie postacie były ze sobą ściśle powiązane, jako dwa aspekty tej samej bogini, jej jasnego i ciemnego oblicza lub na zasadzie pary "matka-córka". Wynoszona Marzanna zamienia się w obrzędzie we wnoszoną do wsi Dziewannę (Latko / Gaj), stąd pojawiające się czasami w pieśniach i obrzędach ich utożsamianie lub następstwo postaci: "Wyniosły my marzaneczka ze wsi, / Przyniosły my zielony gaj dości…"[76]

Gaik_i_Marzanna_Edemedpl_iko.jpgGAIK-Latko-Lublin-prima-imprezy-pl_iko.jpg
Gaik (Latko) współcześnie. Fot. Edemed.pl i Prima-imprezy.pl

Należałoby w tym miejscu powrócić do wspomnianego już znaczenia terminu dziewka – děvъka, zdrobniale děva / děvica używano w staropolszczyźnie również w znaczeniu "córka". Odpowiadające jej, łacińskie virgō oznaczające "niezamężną, młodą kobietę", łączy się z virgā– "gałąź, pęd, różdżka, witka", virgultŭm– "krzew, krzak, zarośle", vĭrěō– "być zielonym, zielenić się; być świeżym, rześkim, silnym", vĭrěns– "zieleniejący; kwitnący, świerzy, młodzieńczy". Podobnie na Słowiańszczyźnie, divina / divizna, pozostające w relacji do imienia bogini, to 1. "dzikie miejsce, nie uprawiana ziemia, odludzie", 2. "dzika roślinność, nie szczepione drzewo owocowe", 3. "dzika zwierzyna".[77] Dziczkiem / dziczką zwie się u nas do obecnej pory młodą gałązkę na drzewie owocowym (słe. divьjica– pęd winnej latorośli wyrosły ze starego pieńka), a psł. divica / divьjica to zarówno "dzika istota", jak i "dziko rosnąca roślina" (np. sch. divjaka – "dziko rosnące drzewo" i "kobieta stroniąca od ludzi, dzikuska").[78] Łacińskie mātěr, oprócz "matki, rodzicielki, przyczyny" oznacza również "pniak, karcz", pochodne mātrix to "pień, który wypuszcza pędy, macica, łono matki", mātěriō– "budować z drzewa", mātěriōr– "ścinać drzewo". W Polsce natomiast macica to w XIV – XVIII wieku również: "główny korzeń, pień, pęd rośliny". Jak zauważa Artur Kowalik, biorąc pod uwagę symbolikę pnia i młodego pędu, istnieje substancjalna jedność postaci matki i córki (Marzanny i Dziewanny), prowadząca do ich łączenia. U Serbów łużyckich Dziewanna jest łączona z obchodami nocy świętojańskiej, podczas której na wschodzie Słowiańszczyzny pojawiają się postacie o imionach będących wariantami Marzanny. Być może więc Dziewanna stanowi wiosenną hipostazę Marzanny, ukazującą cykliczny powrót życia.[79] Zastanawia również zwyczaj palenia, a nie topienia (lub łącznego palenia i topienia) w niektórych rejonach kraju wyobrażenia Marzanny, a w rejonie Górnego Śląska choinki. Może on się wywodzić z łączenia Dziewanny z ogniem i światłem, jak Marzanny z wodą i ciemnością.

Gaik-Latko-Opole-1960_iko.jpg
Panny z Gaikiem w centrum Opola około roku 1960. Fot. NTO.pl.

W literaturze folklorystycznej napotykamy dwie postacie drzewa "gaikowego" – iglastą choinkę (sosnę, świerk, jodłę) lub brzozę.[80] Owa dwoista postać wywodzi się stąd, że Gaik jest elementem zarówno obrzędów wiosennej równonocy i topienia Marzanny, jak i późniejszych, wiązanych z Zielonymi Świętami czy Bożym Ciałem. Brak brzozy w obrzędach marcowych zastanawia tym bardziej, że dawna nazwa tego miesiąca to według Brucknera - brzezeń, a Moszyńskiego - bierzień. Na Rusi jednak (podobnie – w Bułgarii i na Słowacji) związane z tym drzewem określenie bĕrĕzozolь odnoszono często i do kwietnia[81]. Zauważmy jednak, że drzewo to zaczyna kwitnąć i wypuszczać liście najwcześniej w kwietniu, a nie w marcu, a nazwa miesiąca pochodzi od nacinania kory brzóz dla pozyskania ich słodkiego soku,[82] nie zaś od obrzędowego Gaika. Brzoza pojawia się dopiero w obrzędach pełni wiosny - Zielonych Świątek i Bożego Ciała, a kojarzona jest w pierwszym rzędzie z symboliką miłosną, pełniąc podobną rolę do lipy. Biorąc pod uwagę rosyjską nazwę bĕrĕzozol, wyglądającą na połączenie nazwy brzozy - bierioza i regionalnego, wschodniego zozula– kukułka, należałoby drzewo to, podobnie jak obrzędy związane z pełnią wiosny i obchodami Zielonych Świąt odnieść wprost do rekonstruowanej postaci Lelji, a nie Dziewanny. Brzoza nie nadaje się do reprezentowania we wczesnowiosennym obrzędzie Dziewanny / Gaika, gdyż roślina z nim związana reprezentować musi siły życia, symbolicznie uwidocznione przez zieloną barwę liści lub świetlisty kolor kwiatów. Na to zaś jest dla brzozy w okolicach letniej równonocy, lub jeszcze przed nią, stanowczo za wcześnie. Do roli rośliny reprezentującej rozkwit wiosny mogłaby ewentualnie pretendować wierzba, której kwiaty, tzw. kotki lub bazie pojawiają się bardzo wcześnie, już w marcu i używana jest do wyrobu wielkanocnych palemek. Nie zanotowano jednak, by została użyta do reprezentującego Dziewannę Gaika. Dlaczego? Wydaje się, że wierzba w wierzeniach ludowych zbyt mocno związana jest z wodą i zaświatami, śmiercią, zdecydowanie brak jej charakterystycznej ognistości i jasności określającej Dziewannę. Niezbyt dobrze nadaje się również na roślinę reprezentującą dziką naturę, rośnie bowiem blisko ludzkich siedzib. Skoro tak, jak wygląda na Słowiańszczyźnie mityczny obraz roślin iglastych?

Las-sosnowy_iko.jpgLas-swierkowy_Karkonosze_iko.jpg
Wiecznie zielony las (bór) sosnowy i świerkowy. Fot. Wikipedia.

Na terenie Polski spotykamy pospolicie przede wszystkim sosnę, rzadziej, głównie w południowym rejonie kraju, świerk. Nazwa świerka na sporej części Słowiańszczyzny jest żeńska (np. błrs. ëлка - jołka, chor. smreka), a drzewo to uznawano za symbol życia, długowieczności i początku nowego cyklu wegetacyjnego / rocznego, powiązany z ideą żeńskości (u Serbów posadzenie świerka przy domu wiąze się z urodzeniem się w nim jedynie dziewczynek) i dziewictwa (zrąbany świerk lub sosnę kładziono kiedyś na grobach ludzi młodych, zmarłych przed ślubem). Nadzwyczaj dobrze przystaje to do dziewiczego charakteru Dziewanny. Niemcy widzą w świerku uosobienie ducha lasu, co dotyczyło chyba i Słowian, na gałeziach świerkowych (lub sosnowych) wisieć bowiem miały kołyski dzieci leśnych duchów. Zarówno u Słowian zachodnich, jak i wschodnich, świerk ma charakter obrzędowy i przenosi funkcje ochronne. Jak u nas pojawia się w obrzędzie topienia Marzanny i wnoszenia Gaika, tak na Ukrainie podczas Kupalnocki (wespół z Marą - Marzanną), dla ochrony przed istotami demonicznymi. Morawianie chronią natomiast gałęziami świerkowymi zasiewy przed gradobiciem i burzą. [83] Identyczne znaczenia przypisuje się sośnie, drzewu długowieczności i wiecznego życia (u Serbów także odwagi, wytrzymałości i zwycięstwa), która służyła na Rusi do rzeźbienia posągów bogów i budowy stosów pogrzebowych. Podobnie w Polsce, sosna pojawiała się w obrzędowości pogrzebowej, ale i w Gaiku oraz rózdze weselnej, wykupywanej przez starostę weselnego od druchen, co wskazuje na łączenie jej z ideą dziewczęcej niezależności, "dziewictwa". Pierwsze kościoły budowano z drewna sosnowego lub kryto sosnowym gontem, co jak wydaje się, wiąże się z przeniesieniem nań symboliki świętego gaju w którym rosły sosny. Ludowe teksty podkreślają smukłość młodej sosny, porównywanej z młodą dziewczyną, a jej żywica wykorzystywana była do obrony przed wrogami.[84] Pojawia się zresztą jako drzewo życia w pieśniach i kolendach: "Stoi sosna śród podworca, holeluja, holeluja, / Na tej sośnie, twój pożytek rośnie, / A w spodecku becka smoły, / A w środku jare pscoły, / A na wierchu stery koła, / W każdym kole po sokole…".[85] Reprezentowanie życia, ale i powiązanie z zaświatami, obrona, związki z duchem lasu, obrzędami wiosennej równonocy i letniego przesilenia, wszystko to wskazuje na sosnę / świerk, jako drzewo wymarzone dla naszej bogini. Nic dziwnego, że w polskich wsiach gałązkami świerczyny ozdabiano woskowe świece przygotowywane na dzień Matki Boskiej Gromnicznej.[86] Nie byłaby w tym wyjątkiem, sosna bowiem była świętym drzewem Kybele, Artemidzie natomiast poświęcano jodłę.[87] Na cześć Kybele ustawiano w Rzymie na Kapitolu, oczyszczone z większych gałęzi i przystrojone kwiatami i pasmami wełny drzewko tego gatunku. Podobnie, sosnowy wieniec wieńczył głowę Diany, a samo drzewo uważano za dziewicze.[88] Co jednak w takim razie z dziewanną (Verbascum L.)? Czy możliwa jest podwójna identyfikacja botaniczna bogini?

Sosna-Zwyczajna_Pinus_sylvestris_iko.jpgSwierk-Picea_abies_iko.jpg
Sosna zwyczajna (Pinus sylvestris L.) i Świerk pospolity (Picea abies (L.) - to z ich gałęzi
wykonuje się tradycyjny, wczesnowiosenny Gaik. Ilustracje: Wikipedia.

Problem ten rozwiązuje ludowa legenda, przytoczona przez prof. Krystynę Szcześniak za Marią Ziółkowską: "...kiedy Pan Bóg stworzył polską ziemię i popatrzył na nią kontrolującym okiem, zauważył tu i ówdzie żółtą nagość suchych piasków, wypalonych słońcem, a tak łaknących wilgoci i roślinności, że aż ulitował się nad nimi w swoim dobrym sercu. I wtedy specjalnie dla nich, dla tych naszych szczyrków i kujaw, stworzył sosnę. Sosnę i złotą dziewannę."[89] Rzeczywiście, obydwie rośliny łączone były i w ludowej poezji, mazowiecki lirnik Teofil Lenartowicz pisze bowiem w swoim wierszu: "Był pagórek piaszczysty, na nim każdej wiosny / złociły się dziewanny i szumiały sosny."[90] Wiersz Edwarda Stachury Ballada dla Potęgowej, również głosi: "Do wsi Zagubin, na Kujawy Białe, / Gdzie ziemia licha, piachy niebywałe, / Kozy, dziewanna, sosny i rozstaje…"[91] Nie jest to jedynie dzieło poetyckiej wyobraźni, gdyż obydwie rośliny rosną właśnie na identycznych, piaszczystych i przepuszczalnych, mało żyznych glebach, w rejonach suchych i wyżynnych, zajmując bardziej nasłonecznione i suche zbocza. Bór sosnowy jest jasny, świetlisty, a na polanach położonych na jego skraju natknąć się można często na dziewannę. Jak dziewanna złoci się swoim kwieciem, tak pyląca obficie na złoto sosna wytwarza zjawisko żółtego, "siarczystego deszczu", o którym wspominają ludowe pieśni i legendy.[92] I, co jeszcze bardziej istotne, jak dziewanny używano dla pochodni na oświetlenie, podobnie z żywicznych, sosnowych drzazg łuczywo, służące do rozświetlania chaty, ale i odpędzania wilków (nie mówiąc o szeregu innych zastosowań użytkowych). Na Pogórzu i na Łemkowszczyźnie świętojański stos na ognisko układano nawet wokół rosnącej, żywej sosny i to sosna gorejąca buchającym ku niebu płomieniem była głównym elementem obrzędu. Pieśń sobótkowa z Sanockiego głosi: "Horiła sosna, horiła, / Pid niej diwojka sidiła. / Na niej iskrojki padały, padały, / Pid nioj chlopczata płakały. / O ticho chłopci ne płaczte, / Zelenu sosnu zahatcze. / Zelenu sosnu ta zele, ta zele / Buszyte wodu na sebe."[93] Jak przypuszczają prof. M. Derwich i M. Cetwiński, obraz płonącej sosny moze pochodzić z dawnego mitu, w którym występowała identyfikacja sosny i kobiety.[94] U Rusinów palono na podobnej zasadzie w noc kupalną kukłę Moreny[95] lub innej postaci. Ukazuje to powtórzenie obrzędu spalania i topienia Marzanny (lub spalania Gaika na wiosnę) szczególnie, jeśli przywołamy obraz wianków z zapalonymi świecami puszczanych wówczas na wodę. Potwierdza to kolejny raz ognisty charakter drzewa bogini.

Zajac-Szarak_iko.jpg
Zając szarak (Lepus europaeus). Fot. Wikipedia.

Co ciekawe, nazwa sosny u Słowian wywodzi się od określenia "szarości", co jest dziwne w powiązaniu z jej płomienną, czerwono-brunatną korą i zielonymi cały rok gałązkami. Najwyraźniej jednak przeniesiono na nią nazwę określającą zająca (prus. sasins– "zając", ind. śāśa-"zając", pochodzące od szarego ubarwienia, niem. Hase, "zając" i dawne hasan, "siwy") inny symbol wiosny i płodnych sił natury (patrz tzw. zajączek wielkanocny), co dodatkowo przemawia za jej obrzędowym znaczeniem. Zająca postrzegano na tarczy księżyca, nie tylko u nas, ale i np. w Indiach, gdzie księżyc to śāśanka. Obok konia czy wołu, był jednym z jego licznych, zwierzęcych wcieleń. W Grecji pozostawał atrybutem i epifanią bogini Artemidy, jak również stałym towarzyszem Hekate, z którą utożsamiano czeską Marzannę – Moranę, na Słowiańszczyźnie zaś "bydłem" ducha lasu i zoomorficzną postacią czarownicy![96] Estyn Evans pisał, że w części Irlandii zająca utożsamiano z postacią Caillach (a ogólnie u Celtów – składano w ofierze boginiom – matkom), przed rozpoczęciem żniw nawołując: „Dziś idziemy wypędzić ze zboża zające”.[97] Jak donosi Owidiusz, w rzymskich Floraliach obchodzonych między 28 kwietnia, a 3 maja wypuszczano na wolność zające i kozy. Święto to związane było z Florą, opiekunką wiosny, kwiatów i roślin, Juno Luciną lub z Ceres[98]. Trudno o lepszy symbol dla słowiańskiej pary "Marzanna - Dziewanna". Szczególnie, że imię Juno Luciny, czy Luciny (u rzymskiego poety Katullusa przydomka bogini Diany) łączyć się może zarówno z łac. lux, lucis– "światło", jak i z lucus -"święty gaj". Ten ostatni termin wywodzi się zresztą od pierwszego, być może z lucendo– "lśnić, błyszczeć", odniesionego do objetej drzewami polany, gdyż pokrewne, starogórnoniemieckie lôh również znaczyło "polana, święty gaj". Miejscami przebywania i ofiar dla leśnych duchów, takich jak samoviły były zaś, jak już nam wiadomo, leśne polany. Germańskie odpowiedniczki samovił, opiekunki lasu zwane huldrami, tańczące jak one pośród lasów i gór lub w wodach strumieni i jezior, posiadały zaś u Szwedów oboczną nazwę Tallemaj– "Sosnowych Pań". Podobnie jak nasze dziwożony czy samodivy, zdemonizowane, stały się dla purytańskich chrześcijan porywaczkami dzieci i uwodzicielkami młodzieńców. Co należałoby dodać, norweskie huldra znaczy "ukryta" i odpowiada niemieckiej Frau Hölle, czyli Holdzie, odpowiedniczce celtyckiej Cailleach i słowiańskiej Marzanny.[99] W ludowych wierzeniach germańskch bogini Holda staje zaś czasami na czele pochodu trzymających pochodnie zajęcy![100]


Następny rozdział >>>


> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg

[72] B. i A. Podgórscy, Mitologia śląska czyli przywiarki ślónskie. Leksykon i antologia śląskiej demonologii ludowej, Katowice 2011, s. 158
[73] J. Pośpiech, Zwyczaje..., dz. cyt., s. 166
[74] J. Pośpiech, Zwyczaje..., dz. cyt., s. 157
[75] J. Pośpiech, Zwyczaje..., dz. cyt., s. 157
[76] B.Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001, s. 57
[77] F. Sławski, Słownik prasłowiański..., dz. cyt., s. 216-217
[78] F. Sławski, Słownik prasłowiański..., dz. cyt., s. 215-216
[79] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 68-69
[80] B.Ogrodowska, Zwyczaje..., dz. cyt., s.57
[81] A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 2006, s. 281
[82] K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. 2, Warszawa 2010, s. 148-149
[83] K. Szcześniak, Świat roślin..., dz. cyt., s. 289-291
[84] K. Szcześniak, Świat roślin..., dz. cyt., s. 277-279
[85] J. i R. Tomiccy, Drzewo..., dz. cyt., s. 76
[86] A. Zadrożyńska, K. Braun, Zielnik świętowań polskich, Warszawa 2003, s. 330
[87] P. Kowalski, Leksykon znaki świata. Omen, przesąd, znaczenie, Warszawa-Wrocław 1998, s. 49
[88] http://anewscafe.com/2011/06/29/tree-goddess-pine-trees-cedars-and-mythology/, na podstawie: N. T. Mirov, J. Hasbrouck, The story of Pines, Indiana 1976
[89] M. Ziółkowska, Gawędy o drzewach, Warszawa 1988, s. 219
[90] M. Ziółkowska, Gawędy..., dz. cyt., s. 219
[91] http://silvarerum.eu/stachura
[92] M. Ziółkowska, Gawędy..., dz. cyt., s. 223
[93] A. Karczmarzewski, Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej, Rzeszów 2011, s. 271
[94] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby..., dz. cyt., s. 45
[95] A. Karczmarzewski, Ludowe obrzędy..., dz. cyt., s. 271
[96] P. Kowalski, Leksykon..., dz. cyt., s. 617
[97] Botheroyd S. i P. F., Słownik mitologii celtyckiej, Katowice 1998, s. 420-421
[98] H. H. Scullard, Festivals and Ceremonies of the Roman Republic , New York 1981, s. 110
[99] A. Szrejter, Demonologia germańska. Duchy, demony i czarownice, Gdańsk 2011, s. 135
[100] http://www.endicott-studio.com/rdrm/rrRabbits.html

liniaszara.jpg
tani cms