fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg

Jaś odnaleziony

(część 4)

"Jasio chodzi po drobnej leszczynie,
Orzechy szczypie, w kieszonkę sypie
Nadobnej Marysi, swojej dziewczynie."
-- z polskich pieśni ludowych.

liniaszara.jpg
zeus-meilichios-4th-century-b-c.png
Zeus Meilichios - gromowładny Zeus
czczony pod postacią olbrzymiego węża.
Grecja IV wiek p.n.e.

liniaszara.jpg

Jaś - zapomniany polski bohater ludowy to nie tylko postać o pozornie zwyczajnym imieniu (zob. cz. 1), czy gromowo-księżycowy heros pojawiający się w towarzystwie dawnych bóstw i istot nadprzyrodzonych (zob. cz. 2 i cz. 3). Analizując odnoszące się do tej postaci świadectwa etnograficzne zauważyć można szereg kolejnych – obok wspomnianych wcześniej - skojarzeń słowiańskich i europejskich. Niewątpliwie na plan pierwszy wysuwają się tutaj rosyjski Jasza/Jaszer oraz celtycki Esus. W niniejszym odcinku mowa będzie o pierwszym z wymienionych. Warto zauważyć, że w Polsce jest to postać właściwie nieznana. Tymczasem zważywszy na liczne analogie do polskiego Jasia czy gromowładnego Jowisza-Jeszy (z przekazu Jana Długosza), wątek Jaszera wydaje się być szczególnie ciekawy.

Jasza, Jaszenko i Jaszer


W części pierwszej sygnalizowałem już istnienie wschodniosłowiańskiej zabawy ludowej, której postacią centralną jest tajemniczy Jaszer (Ящер), Jasza (Яша), lub Jaszeńka (Яшенька). Jej przebieg, jak zauważył prof. Borys Rybakow, nosi znamiona zagubionego obrzędu i może odnosić się do dawnego bóstwa[1]. Tu odbiegając na chwilę od tematu przypomnijmy, że omawiane imiona nie zawsze muszą odnosić się do przypisywanych im patronów chrześcijańskich. Również w części pierwszej poruszyłem kwestię uderzającej zbieżności formy ludowej Jaś do poświadczonego rodzimego pnia jas- i jes- i całego szeregu powiązanych z nim znaczeń niebiblijnych. Są to między innymi staropolski „jaśnie/jasny pan” i „Jasień/jasień” (będący zarówno wariantem imienia Jaś, określeniem Księżyca jak i nazwą drzewa), a w indoeuropejskim obszarze kulturowym sanskrycki Yaśa, hinduski Jasz (Yash), irańsko-azerski Jaszar i wiele innych, których źródłosłów wywodzi się od znaczeń związanych z pojęciami „chwały”, „blasku”, „władzy”, „witalności”, „zdrowia” i „majestatu”.

Przedstawmy pokrótce – obecnie właściwie nieznane w Polsce - najnowsze badania odnoszące się do postaci wschodniosłowiańskiego Jaszera/Jaszy. Co istotne dla tego opracowania, identyfikują one obrzęd Jaszera jako ślad kultu dawnego bóstwa gromowego i uranicznego. Przy tym wykorzystany zostaje szeroki obraz wierzeń słowiańskich, w tym i polskich. Rezultaty tychże dociekań wydają się być jednymi z ważniejszych dla zrozumienia przytaczanych w tej części polskich podań i pieśni ludowych. Co ciekawe, sama forma ludowa Jasz(a) czy Jaszeńka to w Rosji nie Jan (jak w Polsce) ale Jakub. Tą interesującą wymienność tłumaczyć może postrzeganie chrześcijańskich świętych Jana i Jakuba (Yochanan i Yaaqob) jako „synów gromu” (Boanerges). Być może dlatego - w toku walki z wierzeniami pogańskimi - stawali się oni, obok św. Jerzego, Marcina i Eljasza, ludowymi kontynuacjami kultu bóstw gromowładnych. W polskich wierzeniach ludowych św. Jakub, podobnie jak św. Jan, staje się nawet dysponentem wód uranicznych[2]. Polska inwokacja do jego postaci brzmi: „Święty Jakubie, zamknij chmury w kadłubie”, a powodzie zwane są od jego imienia jakubkami lub jakubówkami. Z analogiczną sytuacją spotykamy się na Rusi, gdzie św. Jakub pojawia się (wymiennie z św. Jerzym, najpopularniejszym patronem „gromowym”) w zamówieniach (zaklęciach) ujawniających ślad kultu gromowładcy. Przypomnijmy tu, że według przekazu kronikarza Jana Długosza staropolski bóg Jesza/Jasza to odpowiednik gromowładnego Jowisza, a cechy takie wykazuje również późniejszy ludowy Jaś (zob. cz. 2).

Zeus-Jupiter-Seducing-Olympias.jpg
Zeus-Jowisz z wężowym ogonem uwodzący królową Olimpias
(Giulio Romano, lata 1526-1528). Obraz łączący w sobie dwa wątki:
podanie o boskim pochodzeniu Aleksandra Macedońskiego
z mitem o Zeusie uwodzącym - pod postacią węża - Persefonę.

Jak wyglądał sam obrzęd Jaszera? Jego centralna postać to młody mężczyzna, tytułowy Jaszer, Jasza lub Jaszeńka. Podczas zabawy przebywa on dokładnie w środku kręgu tworzonego przez niezamężne dziewczęta. W warstwie wyobrażeniowej dzieje się to pod drzewem, w scenerii orzechowego gaju, gdzie Jaszer - jako bohater opowieści - siedzi na złotym krześle i rozgryza czy też rozłupuje prażone orzechy[3]. Ta ostatnia czynność okazuje się być kluczową do prawidłowego rozpoznania pierwotnego znaczenia obrzędu (o czym dalej). W trakcie zabawy Jaszer wywołuje jedną z dziewczyn, ta podaje mu chusteczkę i siada obok niego. W efekcie dochodzi do symbolicznego skojarzenia w parę. Czynność ta jest powtarzana względem wszystkich uczestniczek zabawy. Oto jedna z typowych pieśni wykonywanych w trakcie obrzędu, obok zamieszczam tłumaczenie na język polski:


Сидит наш Яша
На золотом стуле,
Ладу, ладу, ладоньки,
На золотом стуле.
Щелкат наш Яшенька
Калены орешки…
Калены-калены,
Девушкам дарены…
Бабам посулены…[4]

Siedzi nasz Jasza
Na złotym krześle,
Łado, Łado, Ładońki,
Na złotym krześle.
Rozgryza/trzaska nasz Jaszeńka
Prażone orzeszki...
Prażone – prażone,
Dziewczynom darowane...
Babom obiecane...[5]

Jak współcześnie interpretują ów obrzęd badacze rosyjscy? Prof. Natalia K. Kozłowa poddając zebrany materiał szczegółowej analizie orzeka, iż mamy tu do czynienia z zagubionym obrazem bóstwa naczelnego i piorunowego, opiekuna przodków, ognistego węża i uwodziciela stanowiącego analogię do obrazu błyskawicy uderzającej w ziemię (zestawienie to występuje w wielu kulturach). Przy tym polemizuje z częściowo odmienną interpretacją prof. Walentyny P. Fedorowej:

„Наше исследование славянских мифологических представлений о змеях позволяет делать этот вывод гораздо увереннее: герой песни был один, и в основе образа – одно мифическое существо – Змей, который в равной степени мог быть и «Ящером» и «Ящуром». Так как Змей (а не два разных божества) был связан и с «сакральной силой высшего ранга» (сам был громовым божеством), и с миром предков-пращуров. И то и другое сочеталось в этом едином мифологическом образе. Отсюда и совпадение их функций и качеств.” [6]

Co tłumacząc na język polski możemy rozumieć następująco:

Przedstawione w niniejszym opracowaniu wierzenia słowiańskie - odnoszące się do wyobrażeń węży rozumianych jako istoty mitologiczne - pozwalają na postawienie dużo pewniejszej hipotezy: omawiany mit posiadał nie dwóch, ale jednego bohatera. Był to mityczny Żmij, który w równym stopniu mógł być „Jaszczurem-Żmijem” (ros. Jaszer) jak i „praszczurem” (w znaczeniu świętego przodka wspólnoty). To właśnie Żmij, sam będąc bóstwem gromowładnym, związany był zarówno z mocami przynależnymi bóstwom naczelnym [w oryginale użyto zwrotu „moc sakralna wyższej rangi”] jak i ze światem przodków. Obie te właściwości połączone zostały w jednym obrazie mitologicznym. Stąd zbieżność ich funkcji i cech.[7]

Rzeczywiście, jeśli uwzględnić wierzenia południowosłowiańskie - gdzie kojarzony pozytywnie gromowładca zwany był nie Piorunem/Pierunem (czy też współcześnie Perunem) ale... Żmijem, to interpretacja taka staje się logiczna. Jak sugerują Joanna i Ryszard Tomiccy owo skojarzenie na Słowiańszczyźnie mogło być powszechne[8]. Jednak co począć z wyobrażeniem Żmija przedstawianym współcześnie jako zdecydowany przeciwnik boga Pioruna? Na taką koncepcję rzutować może późniejsze nałożenie narracji chrześcijańskiej gdzie obraz węża = zawsze zło. Tymczasem rozumienie symboliki zwierzęcej było w czasach pogańskich zupełnie inne. Nie kto inny jak sam gromowładny/niebiański Zeus uwodząc podziemną Persefonę przybiera postać węża. To samo czyni ojciec Thora, skandynawski Odyn, który pod postacią węża uwodzi przebywającą w jaskini olbrzymkę Gunnlöd. W tym konkretnie przypadku wąż nie jest więc uosobieniem absolutnego zła, ale w pierwszym rzędzie płodności. Wszystkie powyższe postacie (Zeus, Odyn i południowosłowiański Żmij) cechuje ponadto zmiennokształtność, która w odniesieniu do boga uranicznego pozostaje jedną z jego typowych właściwości. Oczywiście zestawienie to może sugerować również nieco inny wątek: przejęcie przez gromowego herosa mocy uprzednio pokonanego węża. Wtedy symbolicznym trofeum staje się np. złota korona zabrana w legendzie Wężowemu Królowi przez Jasia (zob. cz. 2 i 3) lub może je stanowić fizycznie ścięta głowa przeciwnika (por. głowa „starego Jaryły”).


Odyn_snake_form.jpg
Odyn pod postacią węża zakrada się
do jaskini olbrzymki Gunnlöd.

W świetle powyższego nie dziwi fakt, iż dosłowne zestawienie gromowego herosa z mocą istoty wężowej odnajdziemy także na terenie Polski i to w tekstach najstarszych. Aby przypadek ten przedstawić możliwie najlepiej powróćmy do uwag prof. Jacka Banaszkiewicza. Padają one przy okazji omówienia fenomenu stylizacji władców feudalnych do postaci mitycznych. Zabiegów takich dokonywał między innymi pierwszy polski kronikarz Gall Anonim (w latach 1112–1116). W tym przypadku czynił to w odniesieniu do sylwetki władcy Polski Bolesława Krzywoustego. Obraz mocarnego niczym smok gromowładcy jest tu ściśle powiązany (zob. również cz. 2) z inną cechą gromową, nieustanną wędrówką mitycznego strażnika granic:

.....Kolejna przesłanka zbliża obraz historiograficzny naszego bohatera i władcy do wzoru fabularnego, nazwanego imieniem germańskiego boga wojny. Tor zawsze bawi poza Asgardem, stolicą, przebywa poza krajem, gdy jednak bogom zagraża jakieś niebezpieczeństwo – np. w ich siedzibie zaczyna się panoszyć olbrzym Hrungnir – bóg z młotem na czas zjawia się tam, gdzie go potrzebują i bez ceregieli robi bezzwłocznie porządek.
.....Podobnie Bolesław [Krzywousty]. Gdy szedł na Pomorzan, dowiedział się, że zaatakowali Czesi. Część wojsk wysyła na północ, sam zawraca przeciw Czechom, odnosząc sukcesy na obu frontach. Kiedy cesarz wkroczył z armią do kraju, Bolesław bawił z wojskami na Pomorzu. Gall krótko informuje czytelnika: pozwólmy teraz przez chwilę buszować cesarzowi po lasach Polski, dopóki nie zjawi się „draco flammivomus”. Bolesław radzi sobie – jak wiemy – i z cesarzem, ale tu ważniejszy jest dla nas epitet, którym dziejopis dwa razy obdarzył władcę. „Draco flammivomus” - smok ziejący ogniem, takim był też Bolesław gdy wdzierał się na ziemie Pomorzan i siał zniszczenie.
.....Przyrównanie Bolesława właśnie do smoka ma dla naszego wywodu szczególne znaczenie. Samo w sobie nie jest niczym niezwykłym – do smoków często przyrównywano potężne i groźne armie tudzież ich wodzów. Szły one nierzadko pod sztandarami i wizerunkami drakona lub towarzyszyły im podobizny tych bestii. Mistrz Wincenty Kadłubek do bestii przyrównuje Aleksandra Macedońskiego i jego armię [w opowieści mitycznej] najeżdżającą Polskę, potem zaś określenie „draco rufus” przydaje Fryderykowi Barbarossie, czyniąc aluzję nie tylko do koloru brody cesarza, lecz również do apokaliptycznego smoka czerwonego.
.....Połączenie tak wyraźne osoby Bolesława ze smokiem ziejącym ogniem przy stałym w kronice Galla akcentowaniu natury wojskowej tej postaci (Martis puer, Martis filius, leo itd.) pozwala z większą jeszcze pewnością mówić o nim jako o bohaterze Tora, „bestii” niezwyciężonej, broniącej stale granic swego królestwa i mszczącej srogo razy zadawane przez wroga. W określeniu „draco flammivomus” zbiegają się dwie nitki fabularne, którymi tkano portret władcy w przekazach historiograficznych: straszny wojownik – groźny strażnik granic kraju (tu wyzyskuje się drugą specjalność smoka – umiejętność czuwania, pilnowania swego „skarbu” - draco vigilans).”[9]

Równie ciekawie prezentuje się struktura omawianych tutaj wierzeń słowiańskich. Otóż w podaniach serbskich Wąż Ognisty Wilk (Змај Огњени Вук) to wojownik, syn i zdecydowany przeciwnik Węża Ognistego, władcy bogactw[10]. Co interesujące i w tym przypadku legendę osnuto wokół postaci historycznej jakim był władca Serbii Vuk Grgurević (1440-1485). Takiemu obrazowi skonfliktowanych postaci mitologicznych paradoksalnie nie przeczy druga, sygnalizowana powyżej interpretacja obrzędu Jaszera autorstwa prof. Walentyny P. Fedorowej. Badaczka dostrzega tu echo mitu o konflikcie ściśle związanej ze sobą pary bóstw, gdzie jedno z nich reprezentuje niebo, a drugie podziemia[11]. Bez względu na to, którą z przedstawionych hipotez uznamy za bardziej prawdopodobną, rzeczywiście widać w omawianym wątku wierzeniowym walkę dwóch postaci, są to przykładowo: Jaś i Król Węży, pan młody [=Jasiek, zob. cz. 1 i 2] i diabeł Boruta, Krak i Całożerca (Smok Wawelski), wspomniany serbski Wąż Ognisty Wilk i jego ojciec Wąż Ognisty i wielu innych.

Śladem omawianego mitu może być również wspomniane wcześniej wyobrażenie białoruskiego Jaryły - dzierżącego ściętą głowę swojego poprzednika. Zapytany przeze mnie Jakub Zielina, autor wydanych w roku 2011 „Wierzeń Prasłowian” odparł, iż w przebiegu obrzędu Jaszera dostrzega analogie właśnie do wiosennych obrzędów Jaryły - w dużej mierze tożsamych z obrzędowym obrazem polskiego Jasia czy chorwackiego Zielonego Jerzego. Na pierwszy plan wysuwa się tu symbolika „arbor mundi” tworzona poprzez taniec w kręgu/korowodzie („choro”), której centrum w obrzędach Jaryły określane jest przez słup, a u Jaszera przez drzewo. Również w obu przypadkach - i dla Jaryły i dla Jaszera/Jaszy - wybierana jest dziewczyna, w domyśle oblubienica.

Uwzględniając powyższe przyjrzyjmy się raz jeszcze zmiennokształtności gromowładnego Żmija. Otóż serbski Żmij/Wąż Ognisty Wilk posiadać miał magiczną umiejętność przemiany w ptaka (np. orła) lub wilka, natomiast ikonografia południowosłowiańska, jak podają Joanna i Ryszard Tomiccy, zwykle przedstawia go pod postacią orła lub koguta z wężowym ogonem, co ważne walczącego ze smokiem, demonicznym Ałą (Ала). Dodajmy, że Żmij Ognisty Wilk zieje ogniem niebieskim (jego kolor w przekazach określony jest jednoznacznie), posiada skrzydła (również pod postacią człowieka), a umiejętność przemiany w wilki ma także jego drużyna. Dodajmy tu, że i tym razem wspomniany już przy okazji powiązań żmijowo-gromowych kronikarz Gall Anonim zestawia piorunową stylizację Bolesława Krzywoustego (i jego drużyny!) z cechami wilczymi: "…Bolesława zaś, który z nieliczną garstką później przybył, a śmiało ścigał swych wrogów aż do bram, nazywali wilczym szczenięciem".

I znacznie późniejszy gromowo-księżycowy Jaś okazuje się w pieśniach ptakiem-kawalerem przebywającym na szczycie drzewa lub przybywającym do dziewczyny. Równocześnie pozostaje on w opozycji do „starego” konkurenta. Mało tego, Jaś to także polskie, ludowe określenie wilka. Informację tą podaje między innymi Jan Karłowicz w swoim „Słowniku gwar polskich”, niestety nie odnotowuje przy tym znaczeń bodaj najważniejszych - zalotnika i bohatera pozytywnego - zauważonych przez Oskara Kolberga i Antoniego Siewińskiego (zob. cz.1).

Tą drogą odkrywamy kolejne istotne powiązanie, odnoszące się zarówno do symboliki wilczej, księżycowej jak i gromowej: wilk zwany przecież Jasiem oraz Jaś-ptak-zalotnik (i wojownik) w wyobrażeniach ludowych związani są ściśle z mocą Księżyca (zob. cz. 2). Obraz ten doskonale uzupełnia - zestawiany już z Jasiem (zob. cz. 1 i 2) - „gromowładny” święty Jury/Jerzy. Rezydując na Księżycu ludowy św. Jury/Jurij przedstawiany jest przecież jako patron wilków i psów, a nawet zwany jest „wilczym pasterzem”. Przypomnijmy jeszcze tylko, że na obszarze Słowiańszczyzny to właśnie w Polsce (i na jej pograniczu) pojawia się w pieśniach obrzędowych nie Zielony Jerzy czy też Jaryło, a heros Jaś/Jasień (zob. również polsko-słowacki Juraj-Janosik, Jaś na niektórych obszarach Białorusi i Ukrainy oraz bałtyjski Janis).

Berserk_wilk.jpg
Berserk (berserker), wojownik nordycki, przedstawienie
zbieżne z obrazem serbskiego Żmija Ognistego Wilka.
W polskiej kulturze ludowej wilk to również Jaś.

Tym samym zrozumiałym staje się szereg wyobrażeń odnoszących się do ludowej postaci Jasia i związanych z nim polskich wierzeń ludowych. Zachowane przekazy jawią się bowiem - podobnie jak rosyjski obrzęd Jaszera - jako niezależne fragmenty tej samej opowieści mitycznej. Również w Polsce podczas kojarzenia w parę Jasia/Jasza i Marysi/Marzanny bardzo ważnym elementem okazują się orzechy oraz rodząca je leszczyna. Jaś przybywa pod jej gałęzie w celu uwiedzenia Marysi. Równocześnie przynosi deszcz lub rosę (zob. cz.2). Pozostaje to w pełnej zgodzie z rekonstruowanym powyżej obrazem bóstwa gromowego:


Skoro on [Jasieńko] przyjechał,
to ona się skryła,
i przykryła ci ją drobnieńka leszczyna"
– O. Kolberg, Lud, Lubelskie,
Kraków 1883, str. 269.


Jasio chodzi po drobnej leszczynie,
Orzechy szczypie, w kieszonkę sypie
Nadobnej dziewczynie.
– O. Kolberg, Lud, Ser. I (Pieśni) str. 169-173.

"Idzie deszczyk, idzie deszczyk
po drobnej leszczynie,
kochaj-że mnie mój Jasieńku
byle nie zdradliwie."
– O. Kolberg, Lud, Lubelskie, Kraków 1883,
str. 273.


O Jasieńku! już jedziesz!
Kiedyż do mnie przyjedziesz?
- Ach jak zakwitnie sucha leszczyneńka,
Wtenczas do cię przyjadę!
– Pismo Lud, r.15, 1909, str.208

Jasio hukał,
Woły szukał
W zeleni leszczyni
I horychy szczypi,
W kieszani sypi
Marysi diwczyni etc. etc.
– z Hrubieszowa,
Pismo Lud, r.1, 1895, str. 246.


Jaś: Co bedziemy jedli,
Kasiu Kasineczku,
Na wojence daleczki?
Kasia: Są w boru orzechy,
To nasze pociechy ,
Na wojence daleczki.
– J.J. Lipiński, Piosnki Ludu
Wielkopolskiego, 1842, str. 77 – 81.


Cóż ci z tego przyszło, z te twojej uciechy,
Chodziłaś po lesie, zbierałaś orzechy.
Dla Jasienka, dla swego, pogniewałaś miłego.
– z Sanoka,
Pismo Lud, r.1, 1895, str. 263.

Spójrzmy teraz na kolejny ślad wierzeniowy z terenu Polski. Nawiązuje on wprost do wniosków prof. Natalii K. Kozłowej (o Jaszerze jako bóstwie gromowym). Jest nim obecne w polskich wierzeniach ludowych przeświadczenie, iż orzechy palone są przez uderzenie błyskawicy (lub niszczone przez burzę). Dane te zostają zresztą wykorzystane przez badaczkę. Widzimy tu - w czynności rozgryzania/rozłupania z trzaskiem (ros. „щелкать”) orzecha przez Jaszera/Jaszę - wyraźną analogię do uderzenia pioruna:

„We wsiach nadnarwiańskich zwłaszcza w okolicy Tykocina, lud twierdził, że małanka [letnia błyskawica] pali orzechy i 'temu majo carne środki.” – Słownik stereotypów i symboli ludowych,
t. I, z. 3, 2012, str. 383.

„Gdy na św. Jana Chrz. deszcz pada, orzechy laskowe pozaciekają, tj. zepsują się, zgniją (Dziewiętniki, Bobreckie) / Albo orzechy opadną (Korczyna) / Jeżeli w wigiliją św. Jakóba grzmi, wszystkie orzechy przepadną (Szczawnice, Krościenko, Czorsztyn)” – ZWAK, t. VI, Materiały etnologiczne III, Kraków 1882.str. 246.

„Po długim targu drużyna [pana] młodego [przebrana za wojowników; zestawianych często z drużyną boga burzy, zob, cz, 2] zgadza się na ten wykup i drużbom młoduchy w samej istocie dają woreczek orzechów, ser i flaszkę kwasu burakowego, który w obrzędowej formie winem nazywają.” – Henryk Biegeleisen, Studia nad pieśniami i obrzędami weselnymi, Wisła, t. VII, z. 2, 1893, str. 328.

Leszczyna, pod gałęzie której przybywa Jaś, w polskich wierzeniach ludowych kojarzona jest z drzewem żeńskim, ale bywa dodatkowo identyfikowana jako narzędzie gromowładcy - partnera bogini[12]. W pogańskim jeszcze Szczecinie - jak podejrzewał prof. Karol Potkański - otoczone tam szczególnym kultem drzewo orzechowe, mogło być rozrośniętą leszczyną. Co ciekawe, odwrotnie niż w przypadku orzechów, w samą leszczynę piorun, jak wierzono, nie uderza nigdy. Podobnie zbieżna sytuacja zachodziła w przypadku ludowej Matki Boskiej Gromnicznej, która zapewniać miała ochronę przed uderzeniem piorunów oraz napaścią obłaskawianych przez nią wilków, zwanych przecież w tradycji ludowej Jasiami.

* * *

Zakres wykorzystania drzewa lub jego fragmentu do celów obrzędowych rozumiano jednak bardzo różnie. Obrzęd taki odbywać się mógł zarówno w sferze fizycznej jak i tylko symbolicznej. Mógł on dotyczyć nie tylko jego owoców, ale i pojedynczej gałęzi, a nawet ścięcia całego drzewa. Przy tym, co ciekawe, czynności tej nie rozumiano jako jego uśmiercenia, ale jako wyzyskanie drzemiącej w nim mocy. Tym sposobem docieramy do wspomnianego już wyobrażenia celtyckiego boga Esusa i ścinanego przezeń drzewa. Co ważne, na gruncie etymologicznym bóg ten zestawiany jest ze staropolskim bóstwem Jeszą/Jaszem. Czy w takim razie – zgodnie z główną hipotezą niniejszego cyklu – może on mieć coś wspólnego i z obrazem ludowego Jasia? O tym w kolejnej części opracowania.


Kazimierz Perkowski (2014)

Auto dziękuje szczególnie za okazaną pomoc Tomaszowi Rogalińskiemu - dzięki której opublikowanie tej części cyklu było możliwe.




<<<Część pierwsza /<<<Część druga / <<<Część trzecia

liniaszara.jpg


[1] B. Rybakow, Pogaństwo dawnych Słowian (Б.А. Рыбаков, Язычество древних славян), Moskwa 1981, str. 26.
[2] A. Kowalik, Kosmologia dawnych Słowian, Prolegomena do teologii politycznej dawnych Słowian, Kraków 2004, str.261.
[3] Ros. „Каленые орехи. Поджаренный прямо на огне, без воды и без масла (об орехах)”, zob. http://dic.academic.ru/dic.nsf/ushakov/829670
[4] Восточнославянские мифологические рассказы о змеях. Систематика. Исследование. Тексты: Монография / Н. К. Козлова; Науч. ред. В. М. Гацак. – Омск: «Издательский дом “Наука”», 2006. – 460 с.
[5] Tłumaczenie wspólne dzięki uprzejmości Zuzanny Malinowskiej i Adriana Tyszki, za okazaną pomoc przy okazji dziękuje.
[6] Zob. przypis [4].
[7] Tłumaczenie wspólne dzięki uprzejmości Adriana Tyszki, za okazaną pomoc przy okazji dziękuje.
[8] Tomiccy J. I R., Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, LSW, Warszawa 1975, str. 39-40.
[9] J. Banaszkiewicz, Polskie dzieje bajeczne mistrza Wincentego Kadłubka, Wrocław 1998, str. 424-425.
[10] A. Kempiński, Słownik mitologii..., str. 445, str. 468.
[11] Федорова В. П. Отражение обряда инициаций в песне «Сидел наш Яшенька» // Народная культура Сибири: Материалы VII науч.-практич. семинара регион. вузов. центра по фольклору. – Омск, 1998. – С. 98–101.
[12] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby, legendy, dawne mity, KAW 1989, str. 199-201.


liniaszara.jpg
tani cms