fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg


liniaszara.jpg

Marzanna – Cerera czy Hekate?

Milena Alicja Niedzielska


Spis treści:

1. Źródła
2. Etymologia i rodowód postaci
3. Cerera czy Hekate?
4. Marta, Cailleach i Pani Holda
5. Jabłoń i kłos zboża


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

liniaszara.jpg

2. Etymologia i rodowód postaci


O tym, że twierdzenia Długosza, jakoby zwyczaj topienia Marzanny wywodził się z historycznego wydarzenia religijnej konwersji Mieszka I są gołosłowne, świadczą jeszcze inne fakty. Mianowicie, podobne obrzędy znane są nie tylko u Słowian, ale również ludów germańskich. Liczne ich przykłady znaleźć można w Złotej Gałęzi szkockiego antropologa, sir J.G. Frazera (1854 - 1941) : "W Bawarii, w środkowej Frankonii, w czwartą niedzielę postu wiejskie wyrostki robiły ze słomy kukłę przedstawiającą Śmierć. Obnosiły ją z komiczną ceremonią po wsi, po czym z głośnymi okrzykami paliły za wsią."; "W Norymberdze dziewczęta od siódmego do osiemnastego roku życia chodzą ulicami nosząc małą otwartą trumienkę, w której pod całunem leży lalka. Inne natomiast noszą w otwartym pudle gałąź buka z jabłkiem przytwierdzonym na końcu zamiast głowy. Śpiewają przy tym: 'Zanosimy Śmierć do wody, dobrze jej tak', albo 'Niesiemy Śmierć do wody, zaniesiemy ją tam i z powrotem'."[13] Podobnie w krajach zamieszkanych przez Słowian: "We wsiach Turyngii zamieszkanych przez ludność słowiańskiego pochodzenia, wynoszeniu kukły towarzyszy piosenka zaczynająca się od słów: 'Wynosimy teraz śmierć ze wsi i wnosimy Wiosnę do wsi'."[14]; "W niektórych okolicach Czech topi się kukłę Śmierci o zachodzie słońca, po czym dziewczęta udają się do lasu i ścinają młode drzewo z zieloną koroną, zawieszają na nim lalkę przebraną za kobietę, a wszystko to razem obwieszają zielonymi, czerwonymi i białymi wstążkami i wracają do wsi w procesji ze swym Lito (Latem) śpiewając i zbierając podarunki.";[15] Podobnie na terenach Polski:

"W wielu śląskich wioskach postać Śmierci traktowana jest najpierw z szacunkiem, po czym zdziera się z niej szaty i wrzuca do wody klnąc przy tym albo rozrywa się ją na kawałki na polu. Następnie młodzież wybiera się do lasu, ścina małą jodełkę, odziera ją z kory i zdobi festonami zieleni, papierowymi różami, pisankami, kolorowymi szmatkami i tym podobnym. Przyozdobione drzewko nazywa się Latem albo 'majem'. Chłopcy chodzą z tym drzewkiem od domu do domu śpiewając okolicznościowe piosenki i prosząc o podarunki. (...) Czasami przynoszą również z lasu ładnie przybraną lalkę, którą nazywają Latem, Majem lub Narzeczoną. W Polsce nazywają ją Dziewanną, boginią wiosny."[16]

Marzanna_i_Gaik_Opole_iko.jpg
Współczesny pochód z Marzanną i Latem/Gaikiem, Opole/Polska.
fot. www.facebook.com/MuzeumWsiOpolskiej.

"Śmierć" i "Lato" występują tutaj jako uosobienia mocy wiążących się z dwoma porami roku, zimną i ciepłą. Ma to swój prosty odpowiednik w wierzeniach celtyckich, w ludowej mitologii irlandzkiej i szkockiej. Występuje tam postać zwana Cailleach Bheur, boska wiedźma - starucha, przez dwudziestowiecznego, szkockiego folklorystę D. A. Mackenzie zwana również Beirą, stanowiąca uosobienie zimy.[17] Razem z Brigit, Cailleach Bheur stanowi dopełniającą się parę bogiń, dwa sezonowe bóstwa władające na przemian zimną i ciepłą porą cyklu rocznego lub nawet dwa oblicza tej samej bogini, związane z życiem i śmiercią, latem i zimą. Zmiana władzy nad naturą pomiędzy Cailleach Bheur a Brigit lub przemiana jednej w drugą, w zależności od lokalnych uwarunkowań klimatycznych nastepuje pomiędzy świętem Là Fhèill Brighde 1 lutego, czyli dawnym celtyckim świętem Imbolc, a Latha na Cailliche 25 marca, najpóźniej zaś w święto Beltana, czyli 1 maja. Lokalna nazwa festiwali świątecznych z tej okazji waha się pomiędzy Cailleach, a Brighde.[18] Zwyczaje związane z Brigit obejmowały takie praktyki, jak błogosławienie pól i wsi przez obnoszoną, słomianą kukłę zwaną jej imieniem. Analogiczne, słomiane lalki noszono też we francuskich Pirenejach, zwąc je Rosettą, "żoną niedźwiedzia".[19] Według J. G. Frazera "Na Pogórzu Szkockim przebudzenie się roślinności na wiosnę było plastycznie przedstawiane w dzień św. Brygidy, pierwszego lutego. Tak więc na Hebrydach gospodyni i służba w każdej rodzinie biorą snop owsa, przybierają go w kobiecy strój, umieszczają w dużym koszu i kładą obok drewnianą pałkę, a wszystko to nazywają łożem Brygidy. Po czym gospodyni i służba wołają trzykrotnie: 'Przybyła Brygida, witamy Brygidę'."[20] Z kolei Cailleach, jak wiadomo ze źródeł, nazywano ostatni snopek zboża zebrany podczas żniw, w niektórych rejonach Irlandii i Szkocji uformowany w ludzką postać.[21] W zwyczajach związanych z caillech, jej kukłę przechowywano przez całą zimę uroczyście w domu, a czasami nawet w kościele, karmiąc ją i opiekując się nią, a na wiosnę składając jej w ofierze byka lub konia.[22]


Cailleach_Old.jpgCailleach_Young.jpg
Celtycka Cailleach o zmiennym obliczu: starym i młodym,
ilustracje: Mairin-Taj Caya i Cheryl Yambrach Rose.

Ponownie więc powracamy do tożsamości Cailleach i Brygit, jak Dziewanny i Marzanny. Najwyraźniej więc w analogicznych, pogańskich obrzędach należy szukać pierwowzoru słomianej kukły polskiej Marzanny / Marzany, zwanej też lokalnie Mořeną, Mařeną, Marą, Mařiną, Mařaną, Moraną, Maréną, Marcą, Mařoską (na terenach Czech), Moreną, Marejną, Marmorieną, Murieną, Mumurieną, Mamuriena (Słowacja), Mareną (Ukraina), Marą (Białoruś / Bułgaria / Chorwacja), czy Marinką (Rosja).[23] Podobna, w zwyczajach litewskich spalana na przedwiośniu, słomiana kukła zwana była Morė.[24] Czeskie mura łączy się z dialektowym, węgierskim (najprawdopodobniej słowiańskiego pochodzenia) murva, ukraińskim merva– mierzwą, czyli splątaną, zmiętą słomą, materiałem dość znaczącym, skoro Marzanna miała być boginią czczoną przez uprawiających zboże rolników, a jej wyobrażenie najczęściej wykonywano ze snopka słomy (lub innej rośliny uprawnej – np. konopii). Porównanie z Marsem, co uczynił Joachim Bielski (Zwali tego bałwana Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars, jako Ziewana Diana), jeszcze bardziej wzmacnia te związki, podnoszone później przez A. M. Kempińskiego, czy W. N. Toporowa. Mars pozostawał bowiem pierwotnie bóstwem rolniczym (noszącym imiona – Marmor, Mamers, Mamurius Veturius), a nie patronem wojny. Na Śląsku pojawiał się zresztą obok żeńskiej Marzanny również męski Marzaniok.[25]

Marzanna-Marzaniok-Samborowice_iko.jpg
Marzanna i Marzaniok, Samborowice/Polska,
fot. Agnieszka Tomaszczuk-Rosołowska (Esensja.pl).

Mało prawdopodobne wydają się natomiast współczesne interpretacje czyniące z Marzanny dość abstrakcyjne wyobrażenie śmierci. Owszem, obrzęd nabrał najwyraźniej takiego charakteru pod wpływem chrześcijaństwa, a zapewne i naciskiem Kościoła nie potrafiącego go zwalczyć, lecz jego pierwowzór miał odmienną genezę. Wskazywał na to cytowany już J. G. Frazer, pisząc: "Możemy z dużym prawdopodobieństwem wysunąć przypuszczenie, że nazwy Karnawał, Śmierć i Lato są stosunkowo późnymi i niezadowalającymi określeniami istot personifikowanych lub ucieleśnionych w obyczajach, którymi się dotąd zajmowaliśmy. Już abstrakcyjny charakter tych nazw świadczy o ich nowoczesnym pochodzeniu, albowiem personifikacja okresu i pory roku, jak np. Karnawału czy Lata, względnie abstrakcyjnego pojęcia, takiego jak śmierć, nie jest właściwa pierwotnemu sposobowi myślenia. Natomiast same uroczystości noszą ślady odległej starożytności, trudno wobec tego oprzeć się wrażeniu, że idee których są wcieleniem, były na początku bardziej proste i konkretne. Pojęcie drzewa, być może, szczególnego gatunku drzewa (...), a nawet pojedynczego drzewa, jest dostatecznie konkretne, by poprzez stopniowy proces uogólniania dojść od niego do szerszego pojęcia ducha roślinności. Ale ogólne pojęcie roślinności łatwo pomieszać z porą roku, w której się ona pojawia, stąd też nietrudno podstawić wiosnę, lato czy maj pod pojęcie ducha drzewa czy roślinności. Podobnie konkretne pojęcie umierającego drzewa czy umierającej roślinności może przekształcić się w pojęcie śmierci w ogólności, tak więc zwyczaj wynoszenia umierającej czy nieżywej roślinności na wiosnę, traktowany jako wstęp do jej wskrzeszenia, rozszerza się z czasem na próbę zupełnego przegnania Śmierci z wioski i okolicy."[26]

Rzeczywiście, jeśli przyjrzeć się uważnie obrzędowości związanej z tzw. "topieniem Marzanny", możemy zauważyć jej ścisły związek z roślinnością. Kukła wykonana była najczęściej ze suchej słomy, pozostałej po zżęciu zboża (a więc jego uśmierceniu). Niewykluczone, że pierwotnie był to ostatni zżęty snopek, jak w przypadku irlandzkiej cailleach, przechowywany uroczyście w izbie, w którym mieszkał przez zimę duch zboża, u nas – matka zboża, np. żytnia matka jak zwano na Kaszubach południcę, chroniącą uprawy przed zniszczeniem, w innych rejonach Polski (Warmia, Mazury, Śląsk) zwana również żytnią babą, czy pszeniczną matką.[27] Z kolei Dziewannę reprezentowało przynoszone z lasu zielone drzewko, Latko lub Maj, ucieleśniające wiosenny rozkwit mocy dzikiej natury, kojarzącej się z obfitością roślinności, jej bujnością i rozkwitem. Dlatego u Długosza Marzanna jest boginią rolników, a Dziewanna panuje nad lasami, co nie wydaje się w takim rozumieniu żadnym wymysłem kronikarza, lecz podaniem ogólnie znanych w jego czasach prawd. O fundamentalnej jedności obu bogiń świadczyć się wydaje również tradycja wschodniosłowiańska. Tam, podobna para pojawia się z okazji obchodów letniego przesilenia: "W wilję św. Jana (wilia letniego przesilenia) sporządza się ze słomy figurę Kupały i ubiera się ją w suknie kobiece, zawiesza na szyi naszyjnik, a na głowie kładzie wianek z kwiatów, po czym ścina się drzewo i ozdobiwszy je wstążkami ustawia się w jakimś zawczasu obranym miejscu. W pobliżu tego drzewa, które nazywają Marena (Zima lub Śmierć), umieszcza się słomianą figurę oraz stół zastawiony wódkami i mięsiwem. Rozpala się potem ognisko, przez które skaczą parami młodzi mężczyźni i dziewczęta ze słomianą figurą. Następnego dnia zdejmują ozdoby z figury i drzewa i wrzucają je do potoku."[28] Co charakterystyczne, Kupała jest rodzaju męskiego, podobnie jak inne obrzędowe wyobrażenie – Kostroma, z którego w analogicznym obrzędzie środka lata, na jego koniec zdzierano szaty i ozdoby, a następnie wrzucano do rzeki.[29] Widać tutaj również przejście od żeńskiej do męskiej formy bóstwa (jak w przypadku śląskiego Marzanioka), co może wywodzić się z czasów, gdy mężczyźni przejęli od kobiet prace związane z uprawą zbóż. Związek obrzędu i Śmierci - Mareny z letnim przesileniem pochodzi natomiast z powiązania jej ze szczytowym punktem roku, od którego zaczyna się schyłek lata i śmierć roślinności. Ma on ją powstrzymać i opóźnić, czy wręcz odrodzić. U swych początków rytuały takie, związane ze śmiercią i zmartwychwstaniem, wskrzeszeniem przyrody, należałoby jednak wiązać w pierwszym rzędzie z okresem przedwiośnia i wiosny.[30]

Vynasanie_Moreny_horna_Orava_iko.jpg
Wynoszenie Marzanny - Morany, Orava/Słowacja,
fot. Wikipedia.

Postrzeganie obrzędu "topienia Marzanny" w kategoriach rytuału śmierci i odrodzenia natury tłumaczy, dlaczego w większości przypadków wiążą się one z wodami. W artykule poświęconym bogu Nyji ukazałem już, jak ściśle wody związane są ze śmiercią i podróżą do krainy zaświatów. Morze, jako siedziba Pani Zimy, przebija się jeszcze do dzisiaj przez ludowe przysłowie: „Na św. Grzegorza (12 marca) idzie Zima do morza”. Sam termin morze pochodzi natomiast, podobnie jak imię Marzanny, od indoeuropejskiego rdzenia *mar- / *mor-, oznaczającego nie tylko „śmierć”, ale również „bagno”, „wielką rzeką”, czy ogólniej – „wielką wodę”. W ten sam sposób powstało imię latyńskiej Maricy, tj "[Bogini] słonych bagien", nimfy czczonej w świętym gaju w Minturnae, identyfikowanej z Dianą, Wenus lub Kirke.[31]


Nimfa_Marica_Marcus_2_iko.jpg
Dea Marica, mityczna matka plemion latyńskich,
nimfa słonych wód,
partnerka Faunusa.

Jak wskazują badacze, teonim, od którego utworzone zostało imię Marzanny, ma genetyczny związek z ie. *mar-„mający związek z wodą“, poświadczonym w het. marmar(r)a-, mammarra-, mamara„błoto, toń“, lit. márės, goc. marei, łot. märe, łac. mare„morze“, oset. mal„głęboka, stojąca woda“, arm. mavr„błoto“, sisl. muir, ros. morie„morze“.[32] W kulturze ludowej zwrot „za morzem” znaczy tyle co – w innym świecie, w zaświatach, za śmiertelnymi wodami i przywołuje obraz kosmicznych wód. Włada nimi Matka Boska, która spoczywa „na morzu, na kamieniu”. To samo morze w rozumieniu ludu pozostaje krainą śmierci i zaświatów, w której ludzie zapadają w sen wieczności.[33] W zbliżonym co topienie Marzanny, przełomowym, zimowo / wiosennym terminie (28 luty) obchodzono na Białorusi dzień świętych Vasilija i Mariny.[34] Pierwszą z wymienionych postaci łączyć należy z Welesem, wschodniosłowiańskim bogiem zaświatów, drugą, występującą w formie Mura, zestawia się z takimi terminami, jak ukraińskie i serbskie mora, rosyjskie kikimora i czeskie mura, związanymi z żeńską przeciwniczką Gromowładcy. Możliwe jednak, że pierwotnie chodzić tutaj mogło raczej o żeńskie bóstwo, przeciwstawne do boga niebios, kojarzone z wodami i/lub ziemią, a zarazem dopełniające obraz trójstrefowego wszechświata (niebiosa, ziemia, wody). Podania ludowe umieszczają u zarania dziejów morze („Przed stworzeniem świat nie było nic, tylko niebo i morze.”[35]) które, jak wynika z badań strukturalnych Joanny i Ryszarda Tomickich, jest kojarzone z zasadą żeńską.[36] Marzanna może być tym sposobem uważana za słowiańską matkę bogów i wszechświata, podobną do babilońskiej bogini pierwotnego oceanu Tiamat, w hellenistycznej kulturze znanej jako Thalattē (wariant gr. Thalassa - "morze"). Święto Vasilija i Mariny było obchodami wiosennego Nowego Roku, a więc odpowiadało polskiemu świętu Marzanny. Biorąc pod uwagę równie silne związki z uprawną ziemią, przez jej postać przebija się archetyp władczyni wód i ziemi, "wodnej i ziemnej mateczki", jak na wschodzie zwano św. Pjatnicę, zastępującą w tej roli dawną boginię. Panią wód i ziemi pozostawała również Hekate z którą identyfikowana jest czeska Morana. Faktycznie, znamy z Czech pieśni, w których Marzanna, jako Morana / Mora występuje zarówno w roli zabójczyni, jak i czarownicy:„Morano, Morano, ty nás sužuješ, / jedneho po druhém usmrcuješ”, „Mara, naša Mara, / kdes tu vodu brala? // Ved’ som t’a já videl, / Ked’s’ju čarovala” [37]


Marzanna_Slowacja_iko.jpg
Śpiewające dziewczynki z wyobrażeniem Marzanny (Słowacja).

Pomorską odpowiedniczką Marzanny w roli bóstwa zaświatów mogła być Welewita, kojarzona w pieśni ze starcami i ziarnem: „Wele wele wetka, dzeż të bëła / Wele wele wetka, ù starëszczi / Wele wele wetka, cëż të dosta / Wele wele wetka, miskã pëszczi [miskę pęczaku]. / Wele wele wit, nóm tata przëniósł / Wele wele wit, wej fùl miech slëwów / Wele wele wit, to szmakô dobrze. / Wele wele wetka, biéj na brzôdnik / Wele wele wetka, wez le wiéńce / Wele wele wetka, szmakôj wszëtkò / Wele wele wetka, biéj na tùńce. / Wele wele wit, ju gòsce jidą / Wele wele wetka, le spiéwają / Wele wele wit, ze stołów jedzą / Wina dobrze so popijają. / Wejle, wejle, nënka groch gòtëje / Wejle, tatk nasz Rózcë bótë szëje / Rózka na zôbawã so rëchtëje / Jaż z ùcëche ji so serce smiéje / Wejle, wejle sąsôd bùdlã wlecze / Nënka zarô miãsa nóm napiécze / Zanim groch sã z wôrztą dobrze zwarzy / Brzôdnik pewno dzys so ùdarzy.”[38]

Według historyka, prof. Gerarda Labudy, imię Welewity nawiązuje do pogańskiego bóstwa Welesa. Sama piosenka, obecnie sprowadzona do formy dziecięcej satyry z obrzędu odprawianego przez starców, ukazuje obraz obrzędowej uczty, tańców i rytuału ku czci dusz przodków. Z jej tekstu można wnosić, że miała ona miejsce w sadzie lub nad wodą (kaszubski brzôdnik, przez P. Szefkę objaśniany był jako „sad”, ale B. Sychta w Słowniku gwar kaszubskich tłumaczy go jako „płytka woda, w której brodząc zarzucano sieci'), spożywano zaś na niej potrawy z ziarna zbóż (pęczak – peszczi) i grochu, śliwki, pieczone mięsa, pito wino i przynoszono wieńce.[39] Ta ostatnia czynność przywołuje na myśl przekaz Długosza, mówiący o składaniu w ofierze Dziewannie wieńców. Ziarno z kolei lub potrawa z niego ugotowana, przysługiwało bóstwom ziemi, plonu i urodzajów jak Marzannie, której rolnicy wg relacji Długosza "na wyścigi składali w ofierze ziarna zbóż”.

Vlasim_iko.jpg
Dzieci wynoszące Mořenę (Morżenę),
Vlašim/Czechy, fot:
www.msvorlina.cz.

Rdzeń *mar- / *mor-, poza związkami ze śmiercią i wodami - morzem (w kontekście mitycznym tożsamym z zaświatami) poszerzyć można o dalszy zakres skojarzeń. Przede wszystkim, należy do nich czas zimy. Mróz to pierwotnie morzъ– "to, co powoduje zamarzanie", skąd marzać– mrozić. Marzanna jest w ten sposób zarówno Panną Śmierci – moru (łac. mors– "śmierć"), kojarzonego ponadto z zarazą, postrzeganą jako Morowa Panna, Morowica (ros. mor -"zaraza") jak i zaświatów – morza (skąd kaszubska Morzyca[40] i pojawiające się w ludowych baśniach magicznych Morskie Panny[41]), a także zimy - mrozu. Od *mar- / *mor-, pochodzi "mrok", z pierwotnej formy morkъ. Nic w tym dziwnego - ponieważ czas zimy charakteryzuje się dominacją nocy. Stąd na Śląsku, Pomorzu i w Wielkopolsce wyobrażenia mary/mory, jako żeńskiego ducha (także w krajach niemieckich – Mähre), wywołującego koszmary i senny paraliż.[42] W dawnych wierzeniach śmierć i sen są ze sobą utożsamiane. Ślad podobnych związków w dawnych wierzeniach Słowian zachował się w czasowniku marzyć. Dzisiejsze jego znaczenie, jako "wyobrażania sobie czegoś upragnionego w wyobraźni", nie pokrywa się ze staropolskim marzeniem, czyli – śnieniem. Bogini władająca czasem ciemności, zimy i nocy, może więc pozostawać panią snów, w które człowiek zapada zmorzony– czyli zmęczony. Nawiązuje do tego ludowe powiedzenie "Sen mara, Bóg wiara". Sen był dawniej sposobem komunikowania się ze światem sacrum, wzmiankowane powiedzenie jest więc chrześcijańską innowacją, mającą zdezawuować jego wcześniejszą wagę. Dawne mżenie, "posiadanie zamkniętych oczu / śnienie" (od mrk– drzemać), łączy się ze staropolskim mżyć– "ukazywać się niewyraźnie, jak we śnie". We śnie można zaś ujrzeć duchy zmarłych przodków - mary, stanowi on bramę do świata umarłych. Dlatego w części dialektów rosyjskich termin mara oznacza zarazem wizję, ducha, zjawę i sen.[43]

Marzanna_Sierpc_2011.jpg
Dzieci wynoszące Marzannę, Sierpc/Polska.
Fot. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu ( mwmskansen.pl )

Co też może się okazać istotne, na Rusi marieną zwano purpurowy barwnik, a polskie i czeskie marzena, morzena, stosowano ogólnie w znaczeniu „czerwonego ziela”, tj. używanego do barwienia na czerwono tkanin. Maruna, marunka, marona natomiast, to z kolei „ziele czarodziejskie”. Nazwy te odwołują się przede wszystkim do dwóch gatunków. Pierwszym z nich jest marzanna (Rubiaceae Juss.). Marzana barwierska (Rubia tinctorum L.), rosnąca nad wodami, to roślina z rodziny marzanowatych, z której kłącza wytwarzano czerwono-purpurowy barwnik. Marzana jest rośliną mrozoodporną i jako taka bardzo dobrze nadaje się na ziele poświęcone zimowej bogini. W purpurowym płaszczu (takim, jaki można uzyskać przy barwieniu marzanną barwierską), stojąc na wozie, wśród ludności celtyckiej ukazywała się bogini Morrigan, której imię, "Pani / Królowa Zmór", odpowiada w źródłosłowie według jednej z interpretacji (od mor- śmierć, oraz rig – władza) Marzannie. Podobna jej, polska "morowa dziewica" również poruszała się na wozie, wsuwając do domów przez drzwi lub okna czerwoną chustę, zwiastun śmierci – moru.[44] Należałoby ponadto zwrócić uwagę na przytulię lub marzankę wonną (Galium odoratum), roślinę o działaniu uspokajającym, dzięki zawartej w niej kumarynie. Co ciekawe, w Niemczech używno jej jako przyprawy do piwa, analogicznie jak chmielu. Przytulia właściwa (Galium verum L.) z tej samej rodziny roślin, zwana była u Słowian wschodnich kamiołą, kałysalnikiem, którą to nazwą określano również boże drzewko - bylicę.[45] Drugim gatunkiem rośliny zwanym maruną, marunką, kusą maryną, jest wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare L.) z rodziny astrowatych, podobnie jak marzanna barwierska, całkowicie mrozoodporny. Na terenach nadnarwiańskich był obowiązkowo umieszczany w wiązankach święconych na dzień Matki Boskiej Zielnej (15 sierpnia). Natomiast średniowieczne i renesansowe przekonania przypisywały marunie moc przywracanie sił na wiosnę, czyniąc z niej roślinę kultową i leczniczą, spożywaną obrzędowo, w postaci koszyczków kwiatowych zapiekanych w cieście.[46] Kwiatostany wrotyczu zawierają w istocie, podobnie jak ziele piołunu (Artemisia absinthium) i bylicy pospolitej (Artemisia vulgaris), psychoaktywny tujon, mający ponadto działanie odrobaczające, w większych ilościach mogący jednak wywoływać zatrucie. Również nazewnictwo ludowe niektórych polnych ziół wskazuje na związki z Marzanną - np. Świętej Marzy ślaz.[47]

Marzanka-wonna_iko.jpgMarzana-barwierska_iko.jpgWrotycz-pospolity-kusa-maryna_iko.jpg
Marzanka wonna (Galium odoratum), marzana barwierska (Rubia tinctorum L.)
i "kusa maryna" (wrotycz pospolity, Tanacetum vulgare L.), ilustracje: Wikipedia.

Woda w której jest "topiona" Marzanna to jednak źródło nie tylko śmierci, ale i odrodzenia, powrotu do życia. W wierzeniach ludowych, które przetrwały w baśniach magicznych odnaleźć można informację, że w krainie podziemi, czyli zaświatach, spod drzewa (zapewne kosmicznego) wypływają dwa strumienie wody – słabej i mocnej. Jedna zabiera siły - zabija, druga – przywraca je, daje moc, życie.[48]48 Ożywcza moc wody, dająca odmłodzenie i uzdrowienie wiąże się w pierwszej kolejności z kąpielą odbywaną w szczególne dni roku, pomiędzy zimowym a letnim przesileniem słońca (w Boże Narodzenie, Niedzielę Palmową, Wielkanoc, Zielone Świątki, dzień św. Jana; najczęściej jednak w związku z Wielkanocą), przed świtem lub o świcie, który w cyklu dobowym ma to samo znaczenie symboliczne, co wiosenna równonoc w cyklu dobowym. Jak podaje Ewa Masłowska, identyczne znaczenie i cel posiada również, pojawiający się w legendach i baśniach magicznych motyw zanurzania we wrzątku:

Tak te królewnę Pan Jezus wziąn ze świętym Piotrem i wsadzili ja do tego kotła, do ty
gorący wody. I gotowała się ta królewna w tym kotle [Kazał Pan Jezus wyjąć kości z kotła]...
przykrył te kości i modlili się oba ze świętym Pietrem... I królewna wstaje już zdrowa.

Ta żaba powiéda: mój kochany... zawrej tę wodę w nim [kociołku]... woda zawrała... weź mie,
włóż mnie w te wodę [wtedy zamieniła się w piękną pannę].
[49]

Gotowanie dla uzyskania pozytywnej przemiany (nabycia szczególnej mocy, piękna lub uzdrowienia) jest bardzo starym motywem szamańskim, obecnym również u nas, np. w bajkach o Babie Jadze. Co do kąpieli zaś, to na Pokuciu, w wigilię Wielkiego Czwartku dojrzałe kobiety zbierały się przed wschodem słońca, podążając następnie nad rzekę lub staw i tam oczekując pojawienia się jutrzenki wyznaczającej nadejście świtu. Gdy ta pokazała się na widnokręgu zdejmowały z siebie odzienie, rozpuszczały włosy i obróciwszy się ku wschodowi śpiewały: Wodane! Na! (bierz) tobi rusu kosu! / Daj mini diwoczu krasu; / daj krasu denyci / by'm buła borzo mołodyci(a).[50] Woda ma tutaj przywrócić mężatkom młodość, wiązaną z dziewiczym pięknem. Obrzęd ten, wykonywany o świcie, zaskakująco dobrze wiąże się ze szkockimi opowieściami o Królowej Zimy Beirze: "Beira żyła setki lat. Nie umarła ze starości, ponieważ na początku każdej wiosny piła magiczną wodę ze Źródła Młodości znajdującego sie na Zielonej Wyspie , na Zachodzie. (...) Woda ze Źródła Młodości ma dużą moc, gdy dni stają się coraz dłuższe, zaś największą – pierwszego dnia wiosny. Beira zawsze odwiedzała wyspę w noc poprzedzającą pierwszy dłuższy dzień – czyli w ostatnią noc swych rządów jako Królowa Zimy. Siadała samotnie w ciemności obok Źródła Młodości czekając na świt. Gdy pierwszy nieśmiały promień światła pojawiał się na wschodzie, piła świeżą wodę wytryskującą ze szczeliny skalnej. (...) Gdy tylko Beira w ciszy i samotności skosztowała magicznej wody, zaczynała młodnieć. (...) Później wędrowała wzdłuż i wszerz Szkocji odziana w zielone szaty i ukoronowana wianuszkiem z różnokolorowych kwiatów. I nie było piękniejszej bogini na tych ziemiach niż Bride, nie mająca sobie konkurentek Królowa Lata."[51] Podobieństwo stanie się jeszcze silniejsze, gdy uświadomimy sobie, że istnieją ślady wskazujące, że obchody Wielkanocy we wczesnym średniowieczu były (szczególnie wśród ludu) pierwotnie świętem stałym, również na terenach Polski. Przypadały one na 25 – 27 marca, czyli późniejsze Zwiastowanie NMP, w terminologii ludowej Matki Boskiej Roztwornej / Zagrzewnej / Rozgrzewającej, pierwszy dzień wiosny, którego nazwa odnosi się do otwierania ziemi, budzenia się życia.[52] Na Morawach, przy obrzędzie topienia Marzanny pytano ją nawet, gdzie podziała klucze otwierające ziemię, na co w pieśni odpowiadała:

"Dałam ci je, dałam świętemu Jerzemu, aby nam otworzył zieloną trawinę."[53]

W rekonstruowanym micie Marzanna otwiera złotymi kluczami drzwi dla Jerzego, czyli w istocie dawnego boga płodności.[54] Funkcję tę pełnił w okresie przedchrześcijańskim Jarowit, na terenie Polski zapewne Jasz/Jessa (o czym więcej tutaj), na wschodzie - „włóczący się po całym świecie” Jaryło, bóg o charakterystyce uranicznej, zapładniający Ziemię. Łączy to jeszcze mocniej Marzannę z dniem 25 marca – Matką Boską Roztworną. Opisany już obrzęd wielkanocny wiązał się więc u źródeł z wiosenną równonocą i dokonującym się podczas niej procesem odrodzenia (odmłodzenia) świata, podczas której Marzanna, bogini uśpionej natury, zimy i śmierci, przemieniała się w Dziewannę, uosobienie rozkwitającego zielenią życia i lata. Następuje wówczas uwolnienie ducha roślinności, szczególnie zboża, na co wskazuje fakt, że w niektórych rejonach Polski w dzień Matki Boskiej Roztwornej rozwiązywano w stodołach snopy, gdyż panowało przekonanie, że gdyby tego nie zrobiono, nie urodzi się zboże.[55] Rozrywanie na polu kukły Marzanny, co miało miejsce w pewnych wariantach obrzędu, miało podobne znaczenie. Po pierwsze łączyło się z przemianą staruchy – wiedźmy (Marzanny) w dziewiczą pannę (Dziewannę), podobnie jak czarna ziemia odradza się po zimie okrywając młodą zielenią, po drugie – zniszczenie związanego snopka słomy lub słomianej kukły jest jednoznaczne z uwolnieniem mieszkającego w nim ducha – Matki Zboża, teraz, od zasiewu do żniw strzegącego na polu przyszłych plonów. Przypomnę tutaj celtyckie staruszki - wiedźmy Caillech ("zasłonięte", "zakapturzone"), które potrafiły w jednym momencie przemieniać się w młode i urodziwe dziewczęta. Caillech nazywano ponadto ostatni snopek zboża zebrany podczas żniw i uformowany w ludzką postać.[56] Obraz polskiej bogini, odpowiedniczki Cailleach, jaki wyłania z powyższych rozważań, niezwykle dobrze odpowiada czeskiej Moranie, utożsamianej przecież z mroczną, grecką panią śmierci i czarów, dzierżącą klucze do podziemnych zaświatów Hekate. Jednak Długosz utożsamia Marzannę z Cererą, dobroczynną panią urodzaju. Dlaczego?


Następny rozdział >>>


> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg

[13] J. G. Frazer, Złota gałąź, Warszawa 1965, s. 269
[14] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 269
[15] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 271
[16] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 271-272
[17] D. A. Mackenzie, Ze szkockich legend i mitów. Opowieści niezwykłe, Sandomierz 2009, s. 14-32
[18] F. M. McNeill, The Silver Bough, Vol.2: A Calendar of Scottish National Festivals, Candlemas to Harvest Home. Glasgow 1959, s. 20–21
[19] http://de.wikipedia.org/wiki/Keltischer_Jahreskreis
[20] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 144
[21] Botheroyd S. i P. F., Słownik mitologii celtyckiej, Katowice 1998, s. 60-61
[22] Botheroyd S. i P. F., Słownik ..., dz. cyt., s. 60-61
[23] http://mitencyklopedia.w.interia.pl/marzanna.html
[24] T. Zubiński, Słownik mitów i tradycji rodzimych narodów Estonii, Litwy i Łotwy, Starachowice 2010, s. 86
[25] B. i A. Podgórscy, Mitologia..., dz. cyt., s. 243
[26] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 274
[27] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia demonów: Diabły, diabełki, jędze, skrzaty, boginki i wiele innych, Wrocław 2000, s. 467
[28] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 275-6
[29] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 276
[30] J. G. Frazer, Złota ..., dz. cyt., s. 277-8
[31] A. M. Kempiński, Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich, Warszawa 2001, s. 276. Marica, jako pani bagien i dzikich zwierząt, jak również żona boga lasów Faunusa, najwyraźniej powinna być łączona z Dianą. Utożsamienie jej z Wenus wynikło z pomieszania imienia nimfy z epitetem Wenus – Marina, tj. "Morska", „[Gwiazda] Morza“.
[32] M. Łuczyński, Semantyka obrzędów wiosennych związanych z Marzanną i Jaryłą (Próba rekonstrukcji „prasłowiańskiego tekstu“) [w:] Respectus Philologicus, nr: 10 (15) / 2006, s.172
[33] Słownik stereotypów i symboli ludowych, red. J. Bartmański, t. 1**, Lublin 1999, s. 393
[34] B. A. Uspieński, Kult św. Mikołaja na Rusi, Lublin 1985, s. 28-29
[35] J. i R. Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Lublin 1975, s. 24
[36] J. i R. Tomiccy, Drzewo życia..., dz. cyt., s. 29
[37] M. Łuczyński, Semantyka..., dz. cyt., s. 168-169
[38] http://naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=51
[39] http://naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=51
[40] J. Samp, Mitopeje Pobrzeża Bałtyku, Gdańsk 2009, s. 21- 23
[41] J. Krzyżanowski, Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, Tom I, Wrocław 1962, s. 173-174
[42] B. i A. Podgórscy, Mitologia..., s. 260
[43] http://slovardalja.net/word.php?wordid=15453
[44] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 312
[45] K. Szcześniak, Świat roślin światem ludzi na pograniczu wschodniej i zachodniej Słowiańszczyzny, Gdańsk 2008, s. 195
[46] K. Szcześniak, Świat roślin..., dz. cyt., s. 321
[47] S. Bylina, Chrystianizacja wsi..., dz. cyt., s.168
[48] Słownik stereotypów..., t. 1**, dz. cyt., s. 242
[49] Wszystkie informacje i cytaty za: E. Masłowska, Ludowe stereotypy obcowania świata i zaświatów w języku i kulturze polskiej, Warszawa 2012, s. 96 - 97
[50] O. Kolberg, Pokucie, t. I, Poznań 1963, s. 146
[51] D. A. Mackenzie, Ze szkockich..., dz. cyt., s. 14-15
[52] L. Stomma, Słońce rodzi się 13 grudnia, Warszawa 1981, s. 113-115
[53] J. i R. Tomiccy, Drzewo życia..., dz. cyt., s. 184-185
[54] M. Łuczyński, Semantyka obrzędów wiosennych związanych z Marzanną i Jaryłą (Próba rekonstrukcji „prasłowiańskiego tekstu“) [w:] Respectus Philologicus, nr: 10 (15) / 2006, s. 173
[55] J. i R. Tomiccy, Drzewo życia..., dz. cyt., str. 185
[56] S. i P. F. Botheroyd, Słownik..., dz. cyt., str. 60-61

liniaszara.jpg
tani cms