fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg

liniaszara.jpg

Nija - pan zaświatów

Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Źródła
2. Śmierć, wody i kraina umarłych
3. Księżyc, koń i łódź umarłych
4. Badnjak, św. Mikołaj i św. Wojciech
5. Boruta, Rokita i drzewa śmierci


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

liniaszara.jpg

2. Śmierć, wody i kraina umarłych


Skąd pochodzi imię Niji i co dokładnie oznacza? Odpowiedź na to pytanie, jak wkrótce zobaczymy nie jest prosta, niemniej daje spójny obraz dawnego boga i w pełni mieści się w ściśle określonym archetypie boskiej postaci. Z tego jednak powodu etymologii imienia Niji nie sposób omawiać bez jednoczesnego podania charakterystyki postaci. Zacznijmy zatem od najbardziej znanej etymologii łączonej z Niją, wiążącej go, według Stanisława Urbańczyka z staropolskim czasownikiem nyti"nędznieć, schnąć, umierać". Podobną etymologię, od czasownika niti -"butwieć, gnić" proponował Aleksander Brückner, kojarząc go zarazem z mianem nawii, odnoszonej na średniowiecznej Rusi do ducha zmarłego. Szerokie koneksje tej nazwy w obrębie języków słowiańskich, bałtyjskich i germańskich podaje językoznawca, prof. Zbigniew Gołąb w książce O pochodzeniu Słowian w świetle faktów językowych.

Prasłowiańskie navь - umarły jest, jak pisze, poświadczone w starocerkiewnosłowiańskim czyli najstarszym zachowanym języku literackim Słowian, a także:

- staroruskim navь - "martwy",
- staroczeskim, znaczącym to samo náv (w dopełniaczu návi) - "piekło, tamten świat",
- słoweńsko-serbsko-chorwackim návje - "dusze nieochrzczonych dzieci",
- litewskim nõvé - "ucisk, tortury, śmierć",
- łotewskim náve - "śmierć",
- pruskim nowis - "zwłoki",
- gockim naus (w mianowniku liczby mnogiej naweis) - "zmarły",
- staroangielskim nē, nēo znaczącym dokładnie to samo,
- staroislandzkim nár - "martwy człowiek, zwłoki".[12]

Czy jednak Nija i nawia są faktycznie tak bliskie sobie? W obrębie języków słowiańskich występuje czasami wymiana głosek "j" i "w", jak dla przykładu, w polskim "jutro" i kaszubskim "witro". Podobne oboczności istniały zresztą w całej północno-zachodniej grupie Indoeuropejczyków (Celtowie, Germanie, Bałtowie, Słowianie) o czym informował autor etymologicznego słownika indoeuropejskiego, Julius Pokorny podając, że ie. rdzeń *nu pojawi się u nich w trzech formach obocznych *nāw-:*nǝ2w-:*nū- (u Słowian widać je np. pomiędzy rus. naw, pol. nów (księżyca), stpol. nyć, Nyja).[13] Sama nazwa nawji również nie jest regularna, pojawia się bowiem w takich formach jak niawka, niauka, mawka a nawet miauka i majka[14] (także w Polsce - w Krakowskim i na Mazowszu; Jan Karłowicz w Słowniku gwar polskich pod hasłem nawki umieszcza ponadto informację "boginki leśne"[15]), wskazując przy okazji drugą oboczność nazwy, wynikającą z wymiany głoski "n" na "m". W ludowych wierzeniach majki pojawiają się również pod nazwą nejek[16], a to już daje solidną zbieżność z imieniem Nyji.

Powróćmy jeszcze do samego czasownika nyti– "nędznieć, schnąć, umierać", od którego ma pochodzić imię Niji. Pomiędzy Aleksandrem Brücknerem, a Stanisławem Urbańczykiem, którzy odwołują się do tego czasownika w kontekście imienia boga występuje pewna niewielka, ale istotna różnica, pierwszy bowiem wiąże jego miano z niti - "butwieć, gnić" a drugi z nyć– "niknąć, umierać". Można uznać, że to w zasadzie to samo, ale gdy sięgnąć do indoeuropejskiej etymologii rzeczownika "trup" (od prasłowiańskiego *trupъ" zmarły człowiek, zwłoki"), okaże się, że wywodzi się on od ie. *treup-"kłoda, pień". Brücknerowskie niti - "butwieć, gnić" jest więc bardziej precyzyjne, bo obrazowo odnosi się w bezpośredni sposób do pierwotnego źródłosłowu – obrazu leżącej kłody drewna. Istnieje tutaj związek symboliczny pomiędzy ciałem zmarłego człowieka a pniem drzewa, nieruchomą, leżącą na ziemi kłodą. Wspominam tę etymologię nie bez przyczyny, gdyż obrzędowa kłoda drzewa, palona w dniu zimowego przesilenia na południu Słowiańszczyzny dla odnowienia świata, a zwana Badnjakiem, okaże się jeszcze istotna w dalszych rozważaniach na temat Niji. Samo niti - "butwieć, gnić", czy nyć– "niknąć, umierać" posiada odpowiedniki w innych językach. I tak, jak wskazuje na to zajmujący się lingwistyką słowiańską Grzegorz Jagodziński[17], jest ono zbieżne z:

- łotewskim nāvītiēs - "trudzić się, kłopotać się",
- litewskim nõvyti - "męczyć, umartwiać",
- starocerkiewnosłowiańskim unaviti - "zmęczyć, znużyć",
-
również unyti - "stracić nadzieję, zwątpić, zasmucić się, zmarkotnieć, nie dbać",
- rosyjskim nýt - "być przygnębionym, smutnym",
- a nawet średniowalijskim neued - "tęsknota, kłopot".

Współczesny język czeski i słowacki zachował do dzisiaj terminy únava - "znużenie / zmęczenie", unavený / unavný - "znużony / zmęczony", znaczący również "tego, który udał się na wieczny spoczynek", czyli podobnie jak w polskim "być skonany" - krańcowo wyczerpany, zmęczony. Faktycznie, cerkiewnosłowiański czasownik naviti znaczy "męczyć", a można go porównać z dialektowymi, litewskimi novyti - "męczyć, torturować", nove" męka, katusze, śmierć", litewskim nuavėti - "wyczerpywać siły", łotewskimi nāve– "śmierć" oraz nāvīt– "zabić". Cerkiewnosłowiański czasownik nyti oznacza "słabnąć, tracić na sile, stawać się niemrawym, usychać, zamierać". Dołączyć do nich można bośniackie mavnica (z przejściem głoski "n" w "m", jak w przypadku nejek/majek) czyli "zasłabnięcie, omdlenie", a także staroczeskie návní/námní - "tracący siły, wyczerpany". Grzegorz Jagodziński przypuszcza, że do grupy tej można by włączyć również znój, czyli "spracowanie, utrudzenie", mogące wywodzić się od domniemanego *z-nyti, a możliwe, że nawet znicz - "tlący się na grobach płomień". W efekcie więc *nāv- wskazywałoby na śmierć rozciągniętą w czasie, będącą efektem fizjologicznego zużycia i wyczerpania sił życiowych organizmu ze zmęczenia, wyczerpania, wycieńczenia czy, co okaże się wkrótce szczególnie ważne – starości. Tak właśnie rozumiał termin nycie Mikołaj Rudnicki, a za nim Krzysztof T. Witczak, definiujący je jako "powolne usychanie, zanikanie, schnięcie, starzenie się i ostatecznie konanie" i wywodzący z pie. *H1nuH2-.[18] W przeciwieństwie do niego prasłowiańskie *sъ-mьrtь (pol. śmierć, lit. mirtis, łac. mors, mortis), oznaczałoby śmierć nagłą, bez przedłużającego się cierpienia i bólu. Precedensem byłoby tutaj zjawisko obecne w obrębie dawnej mitologii i rodziny języków germańskich, gdzie rozróżniano wspominany już termin nár/ nás– "trup", ściśle - "zmarły śmiercią naturalną", od valr– "zabity w boju".[19] Skoro *nāv- wskazuje na wyczerpanie sił, w tym śmierć ze starości, należałoby się spodziewać, że i Nyja w wyobrażeniach przyjmował odpowiednią postać starca. Dla analogii pruski Patollo/Patols, bóg zmarłych, podziemia i zaświatów (od pa-/po-"pod" i -tulla"ziemia"), wymieniany po raz pierwszy w Collatio episcopi Varmiensis (1418 r.) wraz z Natrimpe (Potrimpusem), przedstawiany był jako blady, brodaty starzec (co ciekawe, i w języku węgierskim pokol oznacza "podziemie, zaświaty"). Inną formą jego imienia zdaje się być Pekols występujący w kościelnym dekrecie Constitutiones Synodales z 1520 roku, gdzie porównywany jest, podobnie jak Nija, do Plutona.

Patollo_Grunau.jpg
Pruski bóg podziemi Patollo, ilustracja: Kronika pruska,
ok. 1517 - 1529, autor Simon Grunau.

Ta sama etymologia którą przedstawiłem powyżej, występuje również w imieniu greckiej bogini Enyo, postaci dość marginalnej w mitologii greckiej, pojawiającej się w Iljadzie Homera jako partnerka (siostra, córka lub matka) boga wojny Aresa, a w Teogonii Hezjoda jako jedna z Graj, czyli "Staruszek". W tym drugim przypadku potwierdza się ponadto wzmiankowana zależność pomiędzy bóstwem śmierci, a postacią starca / staruszki. Krzysztof T. Witczak w artykule Prapolska Nyja a grecka Enyo próbował w związku z przedstawioną etymologią i imieniem Enyo rekonstruować Nyję nie jako boga, ale boginię śmierci. Przypisanie Nyji na podstawie porównania z mitologią grecką płci żeńskiej jest jednak dość arbitralne i niepewne, jak bowiem sam przyznaje, obok bogini Enyo w orszaku Aresa pojawiał się również męski bóg Enyalios (w późniejszym okresie imię Enyalios stało się zaś przydomkiem Aresa). Bazowanie na greckim sufiksie i odpowiadającym mu prasłowiańskim -ja, pochodzących od ie. *-yṓ, jako podstawie identyfikacji płci Nyji i kojarzeniu z żeńską Enyo również nie daje co do tego pewności, bo dla przykładu wedyjskie imię bóstwa Surja, również zawierające ów sufiks, pojawia się zarówno jako określenie boga, jak i bogini (por. także męscy Boruta i Rokita). Krzysztof T. Witczak powoływał się dodatkowo na rekonstrukcje prof. Ignacego Ryszarda Danka, założyciela powstałej w 1954 roku religijnej grupy Klan Ausran, próbującej jednak wskrzeszać wierzenia nie tyle prasłowiańskie, co z okresu wspólnoty praindoeuropejskiej.[20] Rzecz jednak w tym, że bezpośrednie odwoływanie się w rekonstrukcji słowiańskiego bóstwa z X wieku n.e. do okresu praindoeuropejskiego zawiera istotny problem – nie uwzględnia wszystkich możliwych ewolucji bóstwa śmierci i zaświatów, które jak widać z przykładów bałtyjskich (Patollo, Velinas), greckich (Hades), czy rzymskich (Pluton) pojawia się w późniejszym okresie w postaci męskiej.[21]

Ares_Enyalios.jpg
Bóg Enyalios to pierwotnie starzec z orszaku boga wojny Aresa,
następnie przydomek samego niszczycielskiego Aresa (na ilustracji).

Przejdźmy teraz do drugiego, ważnego śladu etymologicznego imienia Niji, wiążącego się ze wspominanymi już nawkami/majkami. U Hucułów i ogólniej na Pokuciu, nawki są kojarzone w pierwszym rzędzie nie ze śmiercią, ale z urodzajem, znajomością ziół i sztuką leczenia, którą przekazują znachorom.[22] Jak pisał Oskar Kolberg, siedziby majek mieściły się w głębi pustych, górskich jaskiń. Identyczne siedziby, w pieczarach z bijącymi źródłami, miały greckie nimfy.[23] Gdy wejść do takiej jaskini, okazywało się, że rozpościera się ona na otwartą, pagórkowatą przestrzeń: „Wśród głębi tych podnoszą się pagórki, na których rozpościerają się sady i winogrady, obwiedzione złotymi łodygami czarnokrasego kwiatu miłego zapachu; u stóp tych pagórków szemrzą kryształowe potoki, nad którymi pną się perłowe mosty i zamek ich sterczy nad jeziorem czystej wody, w której się kąpią. Świetlice ich są kobiercami obwieszone i wysłane; w nich siedzą Majki i przędą kradziony len, tkają go, i z białego płótna szyją odzienie”.[24] Jak widać z zaprezentowanego przekazu, łączy się z nimi ściśle wyobrażenie podziemnego świata. Latem, majki tańczą i pląsają, wesołe i rozpustne, skore do zabaw, przeradzających się w orgie, czyniąc to najchętniej na „majdanach”, położonych na otwartych, pośród lesistych, górskich uboczy, miejscach dawnego pogańskiego kultu i ludowych igrzysk. I tu pojawia się jednak związek ze śmiercią i zaświatami, majdan oznacza bowiem również kurhan, starożytną mogiłę. W tym przypadku nazwa miejsc prawdopodobnie nie wywodzi się od tureckiego meydan - „plac pośrodku obozu wojskowego”, ale słowiańskiego "majdać/majtać" - „wymachiwać [np. nogami]”, korowody taneczne w dniu św. Mikołaja czy Pięćdziesiątnicy nosiły bowiem nazwę "na majdan".[25]

Biorąc pod uwagę charakter postaci, majki / nawki są odpowiednikiem lepiej znanych wił / rusałek, żeńskich boginek wiązanych najczęściej z wodami (przebywają w wodach od czasu jesieni do niedzieli rusalnej, czyli pierwszej po Zielonych Świętach) i lasem, a więc podobnie jak w przypadku greckich nimf. Prof. Jerzy Strzelczyk uważa nawet rusałki za szczególną odmianę nawji.[26] Jednocześnie, zwrócić trzeba uwagę, że serbskie obrzędy zielonoświątkowe, związane z kultem wił/rusałek obejmowały palenie ognisk z kłód drzewa nad brzegiem wód oraz ekstatyczne tańce kobiet, zwanych rusaljami, które wprowadzały je w stan transowy, przy którym miały nawiązywać kontakt z duchami zmarłych przybywającymi na ucztę.[27] Wspominany przez Długosza w związku z Zielonymi Świątkami obrzęd Stada nawiązuje do tańca w kole, Brückner bowiem sugerował, że „stado” oznaczało taniec w kole, u innych Słowian nazywany wprost „kołem”.[28] Opisane obrzędy zielonoświątkowe odprawiane nad rzekami związane były ze sprowadzaniem obfitości deszczu dla zapewnienia urodzaju, a to daje ciekawy związek Niji, wspominanego przecież w statutach synodalnych przy okazji Zielonych Świąt, z wodami, poświadczony później przez Stryjkowskiego: "Plutona też boga piekielnego, którego zwali Nia, chwalili wieczór, prosili też od niego po śmierci lepszego i wcześniejszego miejsca w piekle i dżdżów albo uskromienia niepogody (...)."[29]

Związki nawek i ogólnie duchów zmarłych z wodami widać również we wschodniosłowiańskiej obrzędowości wiosennego święta zmarłych, zwanego Nawij Dień, Nawskyj Wełykdeń,[30] Rachmański Wełykdeń czy Radunica. Wzmiankowane w jednej z powyższych nazw rachmany, podziemne istoty władające duszami nieboszczyków, żywić się mają, jak twierdził Oskar Kolberg, "przez rok cały skorupkami owych jaj, które dla nich rzucają ludzie do rzek w Wełykdeń rachmański".[31] Podobnie u białoruskiej ludności Podlasia zachował się zwyczaj przynoszenia na groby w okresie paschalnym kraszanek, wielkanocnych jaj, u nas zaś pozostałością owej obrzędowości są wielkanocne pisanki.[32] Może stąd wzięło się zniekształcenie nazwy Niji w Kazaniach Konrada, gdzie pojawia się zamiast niego miano Yaya? Biorąc pod uwagę prawdopodobny brak zrozumienia obrzędu przez autora przekazu jest to możliwe, ważne jest jednak jeszcze jedno – ofiarne jaja, aby dotrzeć do zaświatów, rzucane były w wody rzek, tych samych w których przez zimną część roku przebywają nawje. Słowo Złotoustego głosi: "A drudzy ku studniom przychodząc modlą się i w wodę miotają (kury), Welearu ofiarę przynosząc...".[33] Tutaj ofiara dla ruskiego boga zaświatów Welesa, zniekształconego do Weleara nawiązującego do biblijnego Beliala, również musi zostać wrzucona do wód. Zmarłym zaś pieczono z ciasta "mosty" celem przejścia za morze, do nawii, krainy umarłych.[34] Morze, to w rozumieniu ludu kraina śmierci i zaświatów, w której ludzie „zapadają w sen wieczności”. Według Kaszubów jest ono „mokrym grobem wyłożonym ludźmi”, a śmierć w morzu to bardzo częsty motyw baśni i ludowych opowieści. Przebywać w nim ma „król mórz i jego dwanaście córek”. Według zaś powierzchownie tylko schrystianizowanych wierzeń ukraińskich, w morzu mieszka dwanaście córek „Heroda”: „Nagle zaszumiało morze i z morza wyszło dwanaście dziew...”, będących w istocie boginiami śmierci. Nic w tym dziwnego, skoro morze jest krainą zaświatów, w której mieszkają umarli.[35] Wyobrażenia słowiańskie nie odbiegają tu od np. germańskich czy celtyckich. U tych pierwszych z lokalizacją krainy umarłych za wodą związany był pochówek łodziowy.[36] Jak pisał znakomity polski socjolog i folklorysta prof. Stefan Czarnowski, u dawnych German: "Zmarli idą pod ziemię, do świata 'w dole'. Ale udają się tam morzem: zmarły wódz palony jest na swym okręcie."[37] Podobnie jest u Celtów, kraina zmarłych będąca pod ziemią, znajduje się zarazem za zachodnim morzem, a podróżujących do niej łodzią "wita cwałujący w dwukołowym wozie po falach bóg morza, Manannan mac Lir, 'syn Oceanu'."[38] W analogicznej roli odnajdziemy na Rusi św. Mikołaja, który zastąpił dawnego boga zaświatów Welesa: "Na morzu-oceanie stoi złote krzesło, na złotym krześle siedzi św. Mikołaj (...)", "Jest złote morze, na złotym morzu złoty statek, na złotym statku jedzie święty Mikołaj, otwiera głębinę morską, ponosi żelazne wrota i zabiera od sługi Bożego chorobę zwaną usovi w czeluści piekła."[39] Dlatego, jak wspomina religioznawca Andrzej Szyjewski, jeszcze w XVIII wieku zmarłego wyposażano na Rusi w "list do św. Mikołaja", występującego m.in. w roli przewoźnika dusz przez zaświatowe Martwe Wody – Zabyt' Riekę– "Rzekę Zapomnienia".[40] Bóstwo zaświatów/podziemia, rekonstruowane przezeń jako wąż/smok – Żmij, podobnie jak późniejszy św. Mikołaj, jest zarazem bóstwem wód, jak i ludzi związanych z wodami, flisaków, burłaków czy marynarzy.[41] Zachowane jeszcze w XIX wieku wierzenia łączą ponadto w wyraźny sposób diabła, który zastąpił dawnego pana umarłych z wodami. Według nich Diabeł / Żmij przekomarzający się z Bogiem lub św. Ilją wymienia obiekty w których się może przed nim ukryć (m.in. człowieka, konia, drzewo, skałę) na koniec mówiąc:

"- To ja skryję się przed tobą w wodzie!

- Tak jest, tam twoje miejsce i tam sobie bądź."[42]

Z podobnego, "akwatycznego" punktu widzenia wyszedł, wywodząc miano nawek Oleg N. Trubaczow, rosyjski filolog - slawista, członek Rosyjskiej Akademii Nauk, zajmujący się etymologiami języków słowiańskich. Jego zdaniem, miano *navь należy łączyć z łac. navis ("okręt") i rozumieć jako pierwotne miano "łodzi umarłych", którą podróżują w zaświaty.[43] Co ciekawe i Lubor Niederle, czeski antropolog i etnograf łączył miano odpowiadających nawjom rusałek z wodami, wywodząc je z rodzimego ruslo– "bieg rzeki".[44] Czy chodzi bezpośrednio o zapożyczenie łacińskie z navis, watpię, podobnie zresztą jak Leszek Moszyński (L. Moszyński - Dlaczego naukowe opisy prasłowiańskich wierzeń są tak różnorodne, [w;] Studia Mythologica Slawica I , 1998), warto jednak zbadać dokładniej ten ślad biorąc pod uwagę wspólne korzenie języków indoeuropejskich. Łacińskie navis odpowiada znaczącemu to samo sanskryckiemu nāu, armeńskiemu naw, greckiemu naus, albańskiemu anije, czy osetyńskiemu (sarmackiemu) нау / науæ (nau/ nauæ). Jak łatwo zauważyć, nieregularności wymowy są identyczne co w przypadku nawji, a łączą się z ie. *nāu-"płynąć". Okręt więc, w dosłownej etymologii indoeuropejskiej, to "coś, co pływa/pływak". U nas rdzeń ten natomiast istnieje do dzisiaj w czasowniku "myć", dawniej myjać, którego odpowiednikami są lit. máudyti– "kąpać", łot. maút– "pływać" (dla porównania gr. rdzeń nav-"płynąć"), czy sanskryckie snāti/snāyate– "myć, kąpać". Na to, że nie jest to pomysł fantastyczny, wskazuje opisane przez Mikołaja Rudnickiego występowanie nazwy Myja jako określenia cieków wodnych (Myja– lewy dopływ Warty w Sieradzkim, także huculska nazwa Prutu), a także wsi i miast nad nimi leżących (np. Kołomyja nad Prutem).[45] Podobnie w językach germańskich, rdzeń ten spotykamy w określeniu łodzi: starosaskie naco"czółno", starogórnoniemieckie nacho, niemieckie Nachen, dialektowe Ache.[46] Stąd późniejsze, spotykane w krajach germańskojęzycznych określenia ducha wód – nihhus / niccus, tłumaczone jako "wodnik", dosłownie jednak znaczące "pływak", chociaż i tutaj, identycznie jak w przypadku Niji, nie ma zgody, bo niccus bywa wywodzony i z łacińskiego necare– "trup". Późniejsze jego formy to Nixa, Nix, dialektowe Niss, Neck, Nöck. Na słowiańskich Łużycach znano demona wodnego określanego jako Nikus, Nykus, Niks, mieszkającego z żoną w wodach,[47] a na Kaszubach diabła Nikołaja i wodnika Neczka[48], którego nazwa każe przywołać jedną ze słowiańskich nazw rusałki – nyczka[49], co jest kolejnym wariantem nawji. Odpowiadają im greckie najady– wodne boginki, o nazwie pochodzącej od νάειν (naein) oznaczającego "przepływ/płynięcie" i νἃμα (naia)- "strumień".

Nykus-Wodny-Muz-Njechornski.jpg
Łużycki Wodny Muż Nykus/Nikus i Jagodzianka,
ilustracja: Měrcin Nowak-Njechorński(1900-1990).

Prawdziwe bogactwo źródeł do interesującej nas postaci pana wód odnajdziemy w mitologii fińskiej, mocno przenikającej się i czerpiącej z wierzeń germańskich jak i słowiańskich (Gieysztor np. wspomina o fińskiej Mokszy, jako słowiańskiej pożyczce)[50]. Przypomnę germańskie określenie łodzi, czyli dosłownie "pływaka": nacho / Nachen / ache. U Finów spotykamy natomiast Ahti / Achti / Ahto, boga wód, opiekuna morza, jezior i rybaków, dawcę ryb. Jego imię spotykane jest w różnych źródłach, sięgających XVI wieku, a etymologia imienia posiada rodowód indoeuropejski, bo można je porównać np. z przydomkiem achtios – "nadmorski", jakim Teokryt (ok. 300 r. p.n.e.) obdarzył boga Pana, czy sanskryckim ahis i staroskandynawskim ahi – "morze".[51] Żoną Achti była Vellamo/Vellimys, której imię nie tylko nawiązuje do rdzenia vel- obecnego w imieniu ruskiego Welesa, ale i Velevitki, pojawiającej się w folklorze Kaszub. Czyżby chodziło o dawną partnerkę boga Niji?

Ahti spełniał wieloraką rolę, bo był nie tylko panem wód (a więc i ryb, określanych jako "wodne bydełko"), ale również bogactwa i lasu ("Złoty królu lasu, Ahti lasu miłosierny, rozewrzyj no leśną skrzynię, rusz no miodową szkatułę z leśnej kępy na bagnisku, z twego złotego królestwa"[52]). Umieszczanie siedziby w lesie na bagnisku ("Ahti wody miłosierny, sławny królu wody!... Tam mieści się twa siedziba, na głębinie mórz dziewięciu, za wysokim brzegiem morza, w mrocznej krainie Pohjoli, w kołyszącym trzęsawisku, w igrającym źródle..."[53]) karze kojarzyć go, jako odpowiednikiem, z bałtyjskim Welniasem, również przebywającym na bagnach, posiadającym związki ze śmiercią, wodą i bogactwem. Ma to ciekawy odpowiednik lingwistyczny w słowiańskim rdzeniu mor-"śmierć", pojawiającym się w określeniu morza, pierwotnie jednak "bagna", później "jeziora" lub "wielkiej rzeki", stąd psł. *morje– "morze, wielka woda, mokradło".[54] Porównajmy teraz zamawiania chorób na Ahti i ruskiego św. Mikołaja: "Złoty królu wody, Ahti wody miłosierny, daj mi swojej świętej wody do bólu nasmarowania, niemocy wyprowadzenia..."[55] "Jest złote morze, na złotym morzu złoty statek, na złotym statku jedzie święty Mikołaj, otwiera głębinę morską, ponosi żelazne wrota i zabiera od sługi Bożego chorobę zwaną usovi w czeluści piekła."[56] Mamy tutaj do czynienia z tym samym archetypem postaci, pojawiającym się w ramach różnych mitologii.

Po cóż to wspominam? Otóż, w fińskich zamawianiach imię Ahti pojawia się również w innych formach, np. Nihti/Nahti: "Nihti morza, nahti morza, Ukko morza siwobrody, zjaw się w zgarbionej postaci..."[57], a także Nitti ("Nitti lasu... leśny starcze siwobrody, wełniste są twoje kudły..." nb. jest to ciekawe nawiązanie do postaci Welesa/Wołosa kojarzonej z obfitością włosów), Nytty, Nyytti, a w zaklinaniach bydła nikki, nitti, nytty, nyytti, którym odpowiadają późniejsze skandynawskie określenia ducha opiekuńczego wód: nikk, nikke, nihk, niik.[58] Co też istotne, w kontekście tego co napisałem o pokrewieństwie prasłowiańskiego *trupъ"zmarły człowiek, zwłoki" z ie. *treup-"kłoda, pień", jak podaje Martti Haavio, na wyspie Tytärsaari "gdy mieszkańcy wyspy spostrzegali pień płynący z prądem wody, krzyczeli: 'Nikki-näkki!", a synonim imienia Ahti – Kumpu, związany jest ze skandynawską rodziną wyrazów kumbr, kumbi, przy czym kumbr to po pierwsze "kloc drewniany", po drugie "wodnik, duch wód"![59] Samo nahti oznacza zresztą również fokę, jako postać pana wód. Na Islandii władca wód, Nikura przybiera za to postać konia unoszącego jeźdźca w toń (por. z władającym sztormami Trygławem, któremu poświęcono czarnego konia). Inne jego zoomorficzne postacie należy łączyć z wężem wodnym, czyli zaskrońcem, według ludowych wierzeń "wytrwałym i żwawym pływakiem i nurkiem", którego nazwy łac. natrix, stskand. nadr, niem. Natter, dlniem. adder, gwarowe āter, otter, każą go zdaniem Haavio kojarzyć z duchem wód.[60] Co tutaj istotne, sanskryckie ahis i staroskandynawskie ahi– "morze", pozostaje w zależności z sanskryckim imieniem Ahi Budhnji – "Węża Głębin", wężokształtnego bóstwa mieszkającego na dnie rzek, którego imię jest spokrewnione ze słowiańskim Badnjakiem, do którego postaci jeszcze powrócę. W mitologii irańskiej stał się Ahi Budhnja złym Ażi Dahaką, trójgłowym wężem, który zawładnął tronem Persji.

Ahti_Nitti.jpg
Fiński bóg wód, lasów i bogactwa Ahti, u ludu fińskiego znany
również
pod imionami Nihti, Nitti, Nytti, szkic redakcyjny inspirowany
współczesnym wyobrażeniem Marvela.

Pozostaje to wszystko w zgodzie z postacią słowiańskiego Żmija jako władcy zaświatów, szczególnie że w mitologii wschodniosłowiańskiej paszcza smoka – ad' to wejście do piekieł.[61] Nazwa ta jest zależna od irańskiego aži – "wąż", jak i germańskiego Aegir/Ägir– "Morze", personifikowanego jako olbrzym, władca wód i wielkich bogactw. Co też istotne, duch wód Nahti/Ahti określany jest jako starzec, a więc przybiera formę identyczną, co władca zaświatów. Jest on "brodatym dziadkiem", "starcem wodnym" o siwej lub zielonej brodzie.[62] Podobnie było u Greków, którzy wierzyli w istnienie starca morskiego Glaukosa, utożsamianego z wielką rybą, morskim potworem, czy pana wód Nereusa, ojca morskich nimf - nereid. Łódź u ludów germańskich ozdabiano na dziobie zdejmowanymi ozdobami w kształcie głowy smoka, skąd zresztą jej nazwa – drakkar (od staroskand. drekar - "smok"). Jak sugeruje prahistoryk i archeolog, dr Jerzy T. Bąbel, podobne ozdoby znali i stosowali Słowianie, o czym świadczyć może wizerunek łodzi św. Wojciecha na Drzwiach Gnieźnieńskich,[63] a dodać można, że i znaleziona w Szczecinie, wczesnośredniowieczna drewniana głowa smoka, pełniąca analogiczną rolę.[64] Ostatnim echem takiego żmijowego bóstwa może być pojawiający się w folklorze Król Węży, strzegący podziemnych skarbów – pereł i drogich kamieni. Pojawia się on pod postacią trzygłowego (jak postać na dolnej, związanej z zaświatami części zbruczańskiego „Światowida”), wielkich rozmiarów i ogromnej mocy gada.[65] Kto odnosił się doń z szacunkiem mógł otrzymać cenne skarby.

Dlaczego więc bóg wód został panem umarłych? Otóż, bóg wód, pełniący przy okazji rolę przewoźnika przez morze do mieszczących się za nimi zaświatów, jak późniejszy św. Mikołaj, w bardziej spatriarchalizowanym społeczeństwie mógł wyprzeć w głównej roli dawną boginię zaświatów (u nas np. Marzannę, Babę Jagę lub kaszubską Velevitkę), pozostawiając jej rolę małżonki lub córki, a sam został ich władcą. Być może pomogło w tym kojarzenie bóstwa wód z kłodą drewna, "trupem", u nas - Badnjakiem spalanym przy okazji zimowego przesilenia, przy okazji też łodzią-dłubanką wykonaną z pnia, a także bezpośrednie kojarzenie królestwa umarłych z wodami. W ten sposób, szukając źródła etymologii imienia Niji należy uwzględnić nie tylko związki ze śmiercią i określeniem zmarłego, ale również z wodami, a w pierwszym rzędzie z czynnością pływania. Możliwe staje się wtedy porównanie imienia Niji z imionami innych bogów, przede wszystkim wód. Przytoczę tutaj dla przykładu goidelskiego Nechtana, pana wód i legendarnego króla Piktów, którego imię pochodzi od goidelskiego nech, czyli "czysty", dosłownie jednak - "umyty". Powracamy tutaj do naszego "myjać/myć", lit. máudyti– "kapać", łot. maút– "pływać" i sanskryckiego snāti/snāyate– "myć, kąpać". Czyżby popularne u nas przechodzenie głoski "m" w "n" (w gwarze kurpiowskiej i w kaszubskim np. zamiast "żmija" mówi się "żnija") i na odwrót, mogło dać początek imieniu Niji? Nie można tego wykluczyć, skoro włoski poeta i prozaik Filip Kallimach (1437 – 1496) zmarły w Krakowie, gdzie przebywał po 1468 roku, zapisał w Vita et mores Sbignei cardinalis (Życiu i obyczajach kardynała Zbigniewa, 1480 r.) imię Niji jako Mija (dosłownie Miia), przy okazji przerabiając boga na boginię i kojarząc z Cererą – Apią czyli scytyjską Labiti, według niego Słowianie czcili bowiem bóstwa scytyjskie.[66] Wśród imion lokalnych "diabłów" spotykamy zaś kieleckiego Mytka.

Njord.jpg
Nordycki bóg morza i bogactwa Njörðr / Njord, ilustracja: W. G. Collingwood (1908).
Szczególnie siedziba Njorda - Nóatún - wykazuje etymologiczną zbieżność (na tle
indoeuropejskim) z imieniem
prapolskiego Nyji.

Imię Nechtana jest spokrewnione z brytyjskim Nodensem, celtyckim bóstwem związanym z uzdrawianiem i morzem, rzymskim bogiem morza Neptunem, czy indoirańskim Apam Napatem[67], również związanym z wodami i pojawiającym się przy wzmiankowanym Wężu Głębin - Ahi Budhnji. W przypadku mitologii nordyckiej należałoby z kolei uwzględnić, jako krewniaka Niji, władcę spokojnego morza i bogactw Njördhra (także Njorda, Njerda, Njordhra, Njordra), ojca Freja i Freji, którego kult przetrwał w norweskich obrzędach ludowych, mających na celu obfity połów ryb i wzywających w tym celu Njora, aż do 18 lub 19 wieku. Etymologia jego imienia budzi spory w środowisku naukowym, które próbuje wywodzić je od ie. ner– "mąż, męska siła", lub wiązać z imieniem bogini ziemi Nerthus. Być może jednak należy je kojarzyć ze sisl. norðr– "północ" (sgn. nord, ang. north), wywodzącego się od praindoeuropejskich *ni-"nisko, w dół", *ner-/*nr-t(r)o – "to na dole, na lewo, na północ", jak w greckim nerteros– "dolny, podziemny; podziemie, zaświaty, zmarli"[68]. W ten sposób przebywający "w dole" w morzu Njördhr pozostawałby dopełniającą stroną swej miłującej góry małżonki Skadi. Siedzibą Njördhra był nadmorski Nóatún, czyli dosłownie "gród" (tún; por. z polskim tyn– "płot, mur") "okrętu" (nóa), miejsce narodzin Freji i Freja. Podobnie jak w przypadku pokrewieństwa nawji z łac. navis ("okręt"), sugerowanego przez Olega N. Trubaczowa, pojawia się tutaj nieprzypadkowa zbieżność imienia Niji i Nóa-túnu, "Grodu Okrętu", nawiązujące do indoeuropejskiego rdzenia *nāu-"płynąć". Wspomniane ang. narrow ma ponadto pewien związek ze śmiercią, jako że "wąskim łożem/domem" – narrow bed/house nazywa się mogiłę. Podobnie nawię rekonstruuje się u nas nie tylko jako ducha zmarłej osoby, ale również jako krainę zaświatów.[69] Istnieje więc pewne podobieństwo do przypadku mitologii greckiej, w której Hades, to zarówno pan zaświatów, jak i same zaświaty.


Następny rozdział >>>

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg

[12] Z. Gołąb, O pochodzeniu Słowian w świetle faktów językowych, Kraków 1994, str.124
[13] K. T. Witczak, Ze studiów nad religią Prasłowian, cz. 2: Prapolska Nija a grecka Enyo, [w:] Slavia Occidentalis, t. 51, 1994, s. 129
[14] P. Zając, O zaświatach niedalekich i cudach nienadzwyczajnych."Nadprzyrodzone" w kulturze ludowej na przykładzie Huculszczyzny, Kraków 2004, s. 112-113
[15] http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=34527&s=1
[16] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia demonów: Diabły, diabełki, jędze, skrzaty, boginki i wiele innych, Wrocław 2000, str. 239
[17] http://grzegorj.w.interia.pl/lingwpl/slowindoeuro3.html
[18] M. Rudnicki, Bóstwa lechickie, [w:] Slavia Occidentalis, t.5, 1926, s. 383, K. T. Witczak, Ze studiów..., dz. cyt., s. 128
[19] A. M. Kempiński, Ilustrowany leksykon mitologii wikingów, Poznań 2009, s. 154
[20] Danka napisał w rekonstruowanym języku indoeuropejskim Pieśń o bogini Nyji, jak przyznaje Witczak "niewątpliwie kontrowersyjną".
[21] Dane za: K. T. Witczak, Ze studiów..., dz. cyt., s. 123-132
[22] P. Zając, O zaświatach..., dz. cyt., s. 113
[23] W. Klinger, Wschodnio-europejskie rusałki i pokrewne postaci demonologii ludowej a tradycja grecko-rzymska, Lublin-Kraków 1949, s. 23
[24] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 239
[25] B. A. Uspieński, Kult św. Mikołaja na Rusi, Lublin 1985, s. 111
[26] J. Strzelczyk, Mity..., dz. cyt., s. 134
[27] T. M. Ciołek, J. Olędzki, A. Zadorożyńska, Wyrzeczysko. O świętowaniu w Polsce, Warszawa 1976, str. 170 - 171
[28] A. Bruckner, Mitologia..., dz. cyt., s. 231
[29] L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 427
[30] L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 467
[31] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 323
[32] E. Smykowska, Zwyczaje i obrzędy prawosławne, Warszawa 2008, str. 51
[33] A. Bruckner, Mitologia..., dz. cyt., s. 187
[34] A. Bruckner, Mitologia..., dz. cyt., s. 189
[35] Słownik stereotypów i symboli ludowych, red. J. Bartmański, t. 1**, Lublin 1999, s. 382 - 395
[36] A. M. Kempiński, Ilustrowany..., dz. cyt., s. 154
[37] S. Czarnowski, Nehalennia, bogini z jabłkami [w:] Dzieła tom III, Warszawa 1956, s. 170
[38] S. Czarnowski, Literatury celtyckie [w:] Dzieła tom III, dz. cyt., s. 42
[39] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 120
[40] A. Szyjewski, Religia Słowian, Kraków 2010, s. 54, 79
[41] j.w., s. 78
[42] j.w., s. 63
[43] L. Moszyński, Dlaczego naukowe opisy prasłowiańskich wierzeń są tak różnorodne [w:] Studia Mythologica Slawica, I, 1998, s. 37
[44] A. Bruckner, Mitologia..., dz. cyt., s. 181
[45] M. Rudnicki, Bóstwa..., dz. cyt., s. 375
[46] http://grzegorj.w.interia.pl/lingwpl/niereg1.html
[47] O. Kolberg, Łużyce, Wrocław – Poznań 1985, s. 124
[48] www.pomorskie.eu/pl/turystyka/szlaki/tematyczne/gmina_linia_poczuj_kaszubskiego_ducha
[49] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 319
[50] A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 2006, s. 201
[51] M. Haavio, Mitologia fińska, Warszawa 1979, s. 95
[52] j.w., s. 98
[53] j.w., s. 99
[54] Słownik stereotypów... t. 1**, dz. cyt., s. 382
[55] M. Haavio, Mitologia..., dz. cyt., s. 98
[56] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 120
[57] M. Haavio, Mitologia..., dz. cyt., s. 98
[58] j.w., s. 102
[59] j.w., s. 103
[60] j.w., s. 104
[61] A. Szyjewski, Religia..., dz. cyt., s. 57
[62] M. Haavio, Mitologia..., dz. cyt., s. 105
[63] http://www.rodman.most.org.pl/J.T.Babel16.htm
[64] Rysunek przedstawiający rzeźbę smoczej głowy ze Szczecina został przedstawiony we wkładce z ilustracjami w: W. Szafrański, Pradzieje religii w Polsce, Warszawa 1979
[65] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 202
[66] L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 423-424
[67] J. T. Koch, Celtic Culture: A Historical Encyclopedia, Santa Barbara 2006, s. 217
[68] A. Kowalik, Kosmologia dawnych Słowian. Prolegomena do teologii politycznej dawnych Słowian, Kraków 2004, str. 109
[69] Np. w Leksykonie zaświatów i krain mitycznych, red. M. Sacha-Piekło, Kraków 1999, s. 170-171. Hasło to opracował A. Szyjewski

liniaszara.jpg
tani cms