fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg

liniaszara.jpg

Nija - pan zaświatów

Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Źródła
2. Śmierć, wody i kraina umarłych
3. Księżyc, koń i łódź umarłych
4. Badnjak, św. Mikołaj i św. Wojciech
5. Boruta, Rokita i drzewa śmierci


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

liniaszara.jpg

3. Księżyc, koń i łódź umarłych


Wymieniając na początku artykułu źródła do postaci Niji, wspomniałem również o kronice Macieja Stryjkowskiego, wzmiankującej: "Plutona też boga piekielnego, którego zwali Nia, chwalili wieczór, prosili też od niego po śmierci lepszego i wcześniejszego miejsca w piekle i dżdżów albo uskromienia niepogody, którego kościół był w Gnieźnie najświętszy, jak Dlugosus świadczy."[70] Obok funkcji opiekuna zaświatów, przypisywanej Niji, pojawia się tutaj związek z wodami, konkretnie – deszczem, dżdżem, a także wieczorną porą doby, gdy pojawia się księżyc. Prof. M. Rudnickiego skłoniło to do porównania scs. nawь -"trup, zmarły" z nowiem, czyli okresem, gdy księżyc był nieobecny na niebiosach, znajdując się w nawiech, krainie umarłych.[71] Wskazywałoby to, że podstawowym staropolskim określeniem zaświatów mogło być Nów. Czy ów ślad etymologiczny i twierdzenia Mikołaja Rudnickiego warte są uwagi?

200px-Lunar_libration_with_phase2.gif
Nów to okres księżyca całkowicie niewidocznego "zmarłego",
ale w polskich wierzeniach ludowych także miejsce gdzie księżyc
"świeci zmarłym"
(animacja: Wikipedia).

Zacznijmy od panowania boga nad dżdżem i "niepogodą", która bynajmniej nie musi oznaczać w dzisiejszym rozumieniu pochmurnego nieba i chłodu. Wręcz przeciwnie – proszenie Niji o deszcz sugeruje, że mógł go zatrzymać, wywołując niepogodę tak, jak rozumiał ją rolnik, czyli w pierwszym rzędzie – suszę. Wspominałem już wedyjskiego Ahi Budhnję, boga związanego z płodnością i szczęściem. Określenie "Pluton", które w grece znaczy "Bogacz" jak najbardziej odpowiada bogu władającemu siłami płodności, zarówno Ahi Budhnji, jak i mającemu z nim wiele wspólnego Niji. Imię Ahi Budhnji tłumaczy się jako „Wąż Głębiny”, jako że przebywać ma na dnie strumieni. Stanowi on prawdopodobnie pozytywny aspekt kosmicznego węża Wrytry (sanskr. vrtrá– "przeszkoda, zator, otaczający, wróg")[72], przeciwnika gromowładnego Indry. Ahi Budhnja powstał z wód i w nich właśnie, a ściśle w ich głębinach, przebywa – tak w niebiańskich, jak i ziemskich.[73] W negatywnym aspekcie Wrytry potrafi jednak zatrzymać wody, wywołując suszę. Co wtedy czyniono? Pierwotnie, dla przebłagania bóstwa wód, grożącego zarówno suszą jak i powodzią, składano ofiary ze zwierząt, a możliwe że również i ludzi, zwłaszcza młodych dziewcząt i chłopców,[74] czego echa występują również w wierzeniach Słowian.[75] Jak podaje za M. Sazonową, Borys A. Uspieński: "Co roku w wigilię dnia zimowego Mikołaja, przed całonocnym czuwaniem w określonym miejscu zbierają się starcy z każdej rybackiej rodziny. Na brzegu robią kukłę przypominającą człowieka i w dziurawej łódce wywożą ją na jezioro, gdzie oczywiście tonie. Dwóch lub trzech starców śpiewa pieśń w której proszą jezioro Onegę, by wzięło 'kukłę słomianą w spodniach i koszuli', bez żony, bez dzieci, bez matczynych łez i lamentów. I by je łatwiej przekonać wzywają imienia Mikołaja Morskiego."[76] Według Kroniki Polskiej, Litewskiej, Żmudzkiej i wszystkiej Rusi (1555 r.) Marcina Kromera, legendarna królowa Wanda miała składać ofiary z bydła, a jej skok do wody można uznać za samoofiarę (Wanda bydła wiele na ofiarę pobiwszy, sama siebie naostatek znamienitym obrzędem za ofiarę bogom oddając, z mostu do Wisły skoczyła.[77]). W tradycji chrześcijańskiej podobną śmierć poniósł św. Jan Nepomucen (ur. ok. 1350 r., zm. 1393 r.) według legendy hagiograficznej zrzucony z praskiego Mostu Karola do Wełtawy, a podług tradycji ludowej chroniący przed powodzią i suszą (jego figury można napotkać w sąsiedztwie mostów i rzek[78]). Nie bez znaczenia jest tutaj zapewne rola łączącego dwa brzegi mostu, jako budowli pozostającej pomiędzy dwoma światami: ludzi i znajdujących się "za wodą" umarłych. Most, w najbardziej prymitywnej wersji – przerzucona przez wodę kłoda drewna, pełni więc identyczną rolę, co łódź umarłych. Potwierdzają to dane etnograficzne z południa Słowiańszczyzny.[79] Stąd też na Rusi "mosty" pieczone z ciasta celem przejścia umarłych za morze, do nawii. Mitycznym i kosmicznym wyobrażeniem takiego mostu może zaś pozostawać tęcza, utożsamiana z wypijającym wody Żmijem.[80] Ofiary dla wodnego bóstwa topiono (na Rusi np. składano w ofierze dla wodjana konia[81]), skąd późniejsze, z okresu już chrześcijańskiego, opowieści o wodnikach wciągających ludzi do wód, a także wiłach i rusałkach pochodzących z duchów utopionych dziewcząt. Wraz z postępującą patriarchalizacją i militaryzacją społeczeństwa, połączoną z wzrastającą rolą uranicznego boga burzy, wężowe bóstwo zaświatów nie jest już obdarowywane, ale pokonywane przez boga-wojownika, który sam staje się obiektem ofiar i modlitw.[82] Finalna jego postać została utrwalona w gromowładcy dosiadającym białego konia, niczym współczesny, chrześcijański św. Jerzy.

Powiązanie pomiędzy żmijowym bóstwem zaświatów, jakim mógł być Nija, a panowaniem nad wodami, w tym suszą i deszczem wydaje się po powyższych wyjaśnieniach dość oczywiste. Wężowa postać nie była jednak jedyną, łączoną z panem wód. W poprzednim podrozdziale wspomniałem o zoomorficznych postaciach kojarzonych z takim bóstwem. W obrębie kultury germańskiej i fińskiej był to koń, staroskandynawski nykr oznaczał bowiem zarówno "ducha wód", jak i "konia wodnego", a fiński näkki, czyli wodnik wyglądał jak "mały siwy konik".[83] Zapewne utożsamienie to było kulturowo szersze, bo i Grecy przedstawiali ducha wody w postaci konia, a na Rusi koń był podstawową ofiarą dla wodjana. Warto w tym miejscu zacytować Martti Haavio, który pisze: "Początkowo nie chodziło tu bynajmniej o konia domowego, ale o konia wodnego. Wynika to ze znaczenia różnych wyrazów należących do rodziny näkki. Staroskandynawski nykr jest to (1) 'koń wodny' i (2) "duch wody". Anglosaski nicor jest to (1) 'mors' i (2) 'duch wodny'. Starogórnoniemiecki nikkus jest to (1) "krokodyl", a nowoniemiecka kontynuacja tego wyrazu Nix (2) ,duch wodny'."[84] Domyśleć się można, że pierwotnie "koń wodny", nie był koniem, ale raczej istotą typowo związaną z wodami, gatunkiem ssaka wodnego (foka, mors), ryby (szczupak, karp), lub węża (zaskroniec uznawany za "węża wodnego"). Natomiast koń, po jego udomowieniu stał się wyjątkowo cenną ofiarą składaną dla ducha wód, z którym później został utożsamiony. Cóż jednak ma to wspólnego z księżycem i nowiem?

Otóż, księżyc w ludowych zagadkach utożsamiany jest z siwym / łysym koniem lub wołem.[85] A właśnie biały/siwy (alternatywnie czarny) koń najczęściej był później łączony w wierzeniach fińskich i germańskich z duchem wód.[86] Koń pełnił dawniej podobną rolę przewoźnika do zaświatów, co łódź (szczególnie u Traków i German) i związany był ściśle ze światem umarłych, wykazując ponadto silne związki z płodnością i urodzajem, pozostając w związku w pierwszym rzędzie z bóstwami patronującymi płodności (np. germański Frej).[87] Dane te są miarodajne również dla obszarów zachodniej Słowiańszczyzny, gdzie występuje obrzęd "chodzenia z siwkiem" w okresie Wielkiej Nocy, Bożego Narodzenia, Trzech Króli lub Adwentu. Znany jest on z terenów Wielkopolski, Pomorza, Warmii i Mazur, a także Łużyc. Jak podaje A. Szafer: "Na terenie Warmii, a także w paru wsiach z nią sąsiadujących zachował się stary, a do dzisiaj żywy i kultywowany zwyczaj chodzenia sług z szemlem (siwym koniem), którym towarzyszy cały bogaty orszak. Najstarszy sługa pełni tu funkcję Mikołaja i wręcza podarki dzieciom."[88] Siwek pełni więc podobną, obrzędową rolę co na innych terenach rogaty turoń, czy kudłaty niedźwiedź, których łączyć można w tym przypadku z postacią pana zaświatów. Charakterystyczne pozostaje tutaj łączenie z obrzędem i postacią siwka św. Mikołaja. Wyjaśnienie dać może stara rosyjska baśń Dwaj bracia, w której jeden z tytułowej pary bohaterów po złożeniu ofiary "staruszkowi podobnemu do Mikołaja świętego", otrzymuje w zamian źrebię rozsypujące się w złoto.[89] Tutaj, koń związany jest więc z dobrobytem i płodnością, którymi włada bóg zaświatów, później św. Mikołaj.

Odin_riding_Sleipnir.jpg
Odyn dosiadający Sleipnira. W religiach indoeuropejskich koń
białej maści związany jest zarówno z bogiem podziemi jak i niebios.

Jak wynika z badań Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego, w wierzeniach słowiańskich koń łączony był jednak i z nocnymi walkami herosa uchodzącego za wcielenie postaci dawnego bóstwa gromowładnego.[90] Dlaczego więc pozostaje własnością zarówno gromowładcy, jak i pana zaświatów? W wierzeniach Ormian zachowało się podanie o cudownym, wieszczym i znającym ludzką mowę koniu Kurkiku Dżalali. Podobne, cudowne rumaki znamy z ludowych bajek słowiańskich, sklasyfikowanych przez Juliana Krzyżanowskiego jako typ T531 Koń pomocnik.[91] Kurkik Dżalali znajduje się wraz z piorunowym mieczem na dnie morza lub odległej wyspie, a bohatera chcącego go dosiąść poddaje próbom.[92] Zgodnie z wierzeniami Greków i Rzymian, faktycznie zwierzę to pozostawało najpierw we władzy boga wód, opiekunem koni i wyścigów końskich pozostawał bowiem Neptun. Jego świątynie znajdowały się w pobliżu miejsc konnych wyścigów - Circus Maximus i Circus Flaminius, a jego samego obdarzano epitetem Equester ("należący do jeźdźca/jazdy"). U Greków cudowny, noszący pioruny koń Pegaz zrodzony zostaje z krwi Gorgony u źródeł oceanu, a jego imię pochodzi od terminu określającego źródło – pēgē. Na Białorusi wreszcie, opiekunem koni pozostawał zarówno św. Jerzy, jak i św. Mikołaj i to raczej z tym drugim, a ściślej jego poprzednikiem – Welesem/Wołosem łączyć należy cześć dla koni, jak bowiem podaje diakon Teodor Ivanov w XVII wieku, żeńskie wcielenie Wołosa, Elesicha: "przy zorzy wieczornej Elesicha na konia wsiada, gdy świta – Elesicha z konia schodzi".[93] Jakie jest wytłumaczenie tego faktu? Najprawdopodobniej, dopóki koń pozostawał zwierzęciem hodowanym dla mięsa, pozostawał we władzy boga wód będącego zarazem bóstwem płodności. Gdy zaczęto wykorzystywać konia do jazdy, jako nieodłączny atrybut wojownika przeszedł we władzę boga gromu lub herosa będącego jego ucieleśnieniem, który zdobywał go podejmując wyprawę do podwodnych zaświatów. Przejmował tym sposobem również funkcje płodnościowe kojarzone wcześniej z koniem.[94]

Na uwagę zasługuje w tym kontekście polski herb szlachecki z okresu piastowskiego, na Śląsku znany już w XIII wieku – Alabanda (Koniczek, Koniowaszyja) przedstawiający w czarnym polu białą, końską głowę ponad sierpem młodego księżyca (aczkolwiek Bartosz Paprocki w Herbach rycerstwa polskiego wydanych w 1584 r. pisze, że końska głowa ma być czarna).[95] Z herbem tym nie łączy się, niestety żadna legenda, chociaż napotkać można błędny pogląd, przypisujący antenatowi rodu uprowadzenie koni przy księżycu, a to na skutek łączenia go w późniejszym okresie przez Niesieckiego i Piekosińskiego z legendą herbu Bielina. Jego nazwa jest identyczna z nazwą Alabandy, starożytnego miasta w dawnej, zachodniej Anatolii (obecnie Turcja), założonego przez indoeuropejskich, bliskich Hetytom Karyjczyków. W ich języku alabanda znaczyło dosłownie "zwycięski koń", od karyjskiego ala– "koń" i banda– "zwycięstwo". Grecy, np. ateński muzyk Stratonicus cytowany przez Cycerona, zachowali legendę o Alabandusie, czyli "konnym zwycięzcy", założycielu miasta, który miał wygrać wyścigi hippiczne. Rzymianie zwali go alternatywnie Hipponicusem. W jaki sposób nazwa została dopisana do herbu pozostaje tajemnicą, pierwotnie nosić mógł nazwę Koniczek lub Koniowaszyja, ważny jest jednak tutaj sam ideogram łączący konia z księżycem, w najstarszej wersji – konia czarnego, karego, symbolicznie związanego z czernią nocy. Podobny rumak był własnością pomorskiego Trygława.

Herb_Alabanda.png

Polski, śląski herb szlachecki Alabanda (Koniczek, Koniowaszyja),
kojarzący rumaka z księżycem.

Sam koń, składany w ofierze i pełniący rolę przewoźnika w wodne zaświaty, podobnie jak łódź, skojarzony więc został na naszych terenach z księżycem. O wyobrażeniu księżyca w roli łodzi umarłych wiemy z literatury kręgu irańskiego, jak pisze prof. M. Składankowa "Księżyc bywa w literaturze perskiej często porównywany z łodzią: to 'okręt Pana Wieczności' płynący po wodach niebiańskich."[96] W ramach kultury Słowian jego rola jest podobna, został stworzony przez Diabła, czyli dawnego pana zaświatów, posiada cechy akwatyczne i chtoniczne. Dusza zmarłego udająca się do zaświatów musi według ludowych przekonań przebyć wody. Ponieważ księżyc na nowiu zanurza się w wodę, by po trzech dniach powstać oczyszczony i odrodzony, jego przemiana ma miejsce w jej głębiach. Podobnie dusza zmarłego, aby dostąpić odrodzenia w zaświatach, musi się oczyścić przebywając wody.[97] Przechodzi więc drogę księżyca, który nim został przez chrześcijaństwo zdemonizowany i uznany za dzieło diabła, mógł pełnić funkcje przewodnika dusz. Powyższy wywód można poprzeć opinią etnografów Ireny i Krzysztofa Kubiaków: "U Słowian powszechną była opinia wiążąca księżyc z wodą. W okresie gdy jest on na nowiu, przebywa on w wodzie lub świeci umarłym. Ci, by dostać się do krainy śmierci przekraczają rzekę lub 'wielką wodę'".[98] "Świecący umarłym" księżyc w nowiu jest więc ewidentnie związany z nawią. Chwalenie wieczorem panującego duszom zmarłych Niji, o czym wspomina Stryjkowski, mogłoby więc faktycznie posiadać związek z kojarzeniem boga z księżycem. Powróćmy zatem do porównania scs. nawь -"trup, zmarły" z nowiem, co uczynił prof. Rudnicki.

Zwykle "nowym" lub częściej "młodym" księżycem w kulturze ludowej zwano jego pierwszą fazę, gdy odradza się po pobycie w zaświatach. W kulturze ludowej Śląska i południowo-wschodniej Małopolski częste jest jednak również odnoszenie nowiu do okresu, gdy ziemski satelita pozostaje niewidoczny[99] i jest to w wierzeniach ludowych okres stosowania czarnej magii. W tym przypadku nów pozostaje czasem szczególnym, czasem gdy umarły i odradzający się księżyc pozostaje w zaświatach, stąd najczęściej rekonstruowanych jako nawia. Obydwa zastosowania terminu nów zauważył prof. M. Rudnicki, który pisał: "Zastanawiają dwa s p r z e c z n e znaczenia przy tym wyrazie: raz bowiem jest to księżyc n i e w i d z i a l n y, księżyc zatem który odszedł, względnie zmarł, i znowu księżyc który się na nowo pokazuje o d r a d z a. Sprzeczność tę dałoby się pogodzić w ten sposób, gdybyśmy przyjęli, że pierwotne znaczenie wyrazu now’ ≤ *nov-io- jest ‘śmierć, kraina śmierci itp.'; stąd płynęłoby przeciwstawienie księżyc w (na) nowiu = „księżyc schnący, kapiejący, umierający“ księżyc na młodziku lub księżyc na nowiku ― „księżyc odradzający się, rosnący, przybywający“. Dopiero później, gdy wyrazy związane z now’ ulegały zapomnieniu, wyraz ten uległ przyciąganiu znaczeniowemu rozpowszechnionych wyrazów od pnia nowy ≤ *novъ-jь, zwłaszcza że wyrażenie na nowiku było blizkie pod względem materjalno-głosowym oraz znaczeniowym. To ostatnie zaś nastąpiło wtedy, gdy wyobrażenia religijne się zmieniły, a skutkiem tego przeciwstawianie śmierci i odżywania księżyca ― zeszło na plan dalszy, wysunęło się zaś pojęcie księżyca m ł o d e g o, n o w e g o w przeciwstawieniu do starego, dawnego."[100] W ten sposób rzeczywiście można byłoby powiązać imię Nyji z terminologią lunarną, na co zgadzał się również prof. Leszek Kolankiewicz.[101] Mikołaj Rudnicki przedstawił to następująco: "Słusznie jednak Bruckner zauważa, że odojcowskie rzeczowniki miały pierwotnie znaczenie jedynie zdrobniałe, co się zachowało do dziś w j. serbskim, a więc i księżyc niekoniecznie musi oznaczać syna kъnęg-a [staropolskie knędz/ksiądz czyli książę - przyp. autora], ale być *kъnęg-iem samym, wzywanym pieszczotliwie dla pozyskania jego łaski. Wtedy możnaby postawić zrownanie Nyja = Księżyc ≤ *kъnęgit-io- albo = *kъnęgъ, a zatam panujący, rządzący w świecie zmarłych, czyli w nawi pols. w nowiu tak, jak *kъnęgъ ≥ ksiądz panuje tu na ziemi. Byłby to zatem pan nocy, względnie pan państwa umarłych. Wyrazu *naw’-i, odpowiadającego staroczes. náv, -i m. ‘Grab, Jenseits, Holle' w polszczyźnie niema wprawdzie, ale wydaje się, że go właśnie zastępował wyraz nów m., który zapewne oznaczał początkowo to samo co staroczes. náv, a zatem ‘tamten świat, piekło' pierwotnie ‘grob’. Wyrażenie księżyc w nowiu znaczyłoby tedy: Księżyc = Nyja oddalił się do państwa swego, do państwa umarłych, jest zatem dla ludzi niewidoczny."[102]

Przedstawiona koncepcja językoznawcza prof. Rudnickiego, łącząca nów z nawią, budziła już sporo kontrowersji i trudno uznać ją za udowodnioną, niemniej warta jest odnotowania. Moim zdaniem, związków bóstwa zaświatów z księżycem należałoby szukać jednak bardziej w warstwie symbolicznej, związanej z wierzeniami ludowymi, niż w przedstawionych wywodach lingwistycznych. I to właśnie od strony badań folklorystycznych i religioznawczych zapis Macieja Stryjkowskiego, na podstawie którego można szukać powiązań między Niją a księżycem, znajduje najwięcej uzasadnionych i twardych argumentów.


Następny rozdział >>>

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg

[70] L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 427
[71] j.w., s. 464
[72] A. M. Kempiński, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 472
[73] M. Jakimowicz-Shah, A. Jakimowicz, Mitologia indyjska, Warszawa 1986, s. 40
[74] G. Baudler, Bóg i kobieta. Historia przemocy, seksualizmu i religii, Gdynia 1995, s. 128
[75] A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 2006, s. 268
[76] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 128
[77] Cytat za: J. Zinkow, Krakowskie podania, legendy i zwyczaje , Kraków 1994, s. 34
[78] http://nepomuki.pl/nepomuk/kapliczki.htm#most
[79] A. Gieysztor, Mitologia..., dz. cyt., s. 260
[80] A. Gieysztor, Mitologia..., dz. cyt., s. 268
[81] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 128
[82] Postać wodnego smoka żądającego ofiar i jego pokonanie przez młodego bohatera w bardzo szczegółowy sposób omówił na przykładzie mitów i bajek W. Propp [w:] W. Propp, Historyczne korzenie bajki magicznej, Warszawa 2003, s. 280-311
[83] M. Haavio, Mitologia..., dz. cyt., s. 108
[84] j.w., s. 108
[85] Słownik stereotypów i symboli ludowych, red. J. Bartmiński, t. 1*, Lublin 1996, s. 169
[86] M. Haavio, Mitologia..., dz. cyt., s. 108
[87] L. P. Słupecki, Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, Kraków 2003, s. 142; A. Łukaszyk, Wierzchowce Bogów. Motyw konia w wierzeniach Słowian i Skandynawów, Szczecin 2012, s. 85
[88] Cytat za: A. Brencz, Wielkopolski rok obrzędowy. Tradycje i zmiana, Poznań 2006, s. 210
[89] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 128-129
[90] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby, legendy, dawne mity, Wrocław 1989, s. 143
[91] J. Krzyżanowski, Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, t. II, Wrocław-Warszawa-Kraków 1963, s. 173
[92] A. M. Kempiński, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 246
[93] A. Łukaszyk, Wierzchowce..., dz. cyt., s. 61
[94] S. Czernik, Trzy zorze dziewicze. Wśród zamawiań i zaklęć, Łódź 1985, s. 72-74
[95] B. Paprocki, Herby rycerstwa polskiego, Kraków 1584, str. 741
[96] M. Składankowa, Mitologia Iranu, Warszawa 1989, s. 208
[97] J. i R. Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa 1975, s. 129-130
[98] I. i K. Kubiak, Chleb w tradycji ludowej, Warszawa 1981, str. 118
[99] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 200
[100] M. Rudnicki, Bóstwa..., dz. cyt., s. 379-380
[101] L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 464
[102] M. Rudnicki, Bóstwa..., dz. cyt., s. 382

liniaszara.jpg
tani cms