fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg

liniaszara.jpg

Nija - pan zaświatów

Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Źródła
2. Śmierć, wody i kraina umarłych
3. Księżyc, koń i łódź umarłych
4. Badnjak, św. Mikołaj i św. Wojciech
5. Boruta, Rokita i drzewa śmierci


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

liniaszara.jpg

4. Badnjak, św. Mikołaj i św. Wojciech


Porównując Niję z wedyjskim wężem Ahi Budhnją, wspomniałem okazjonalnie o serbsko-chorwackim Badnjaku / bułgarskim Bădniku. Imiona Ahi ("Węża") Budhnji i Badnjaka, wywodzą się z indoeuropejskiego *budh- / *bheudh- , oznaczającego „dół, dno”.[103] Od tego samego źródłosłowu pochodzi zarówno polskie dno (występujące dawniej w formach bezdnia, bezdeń), jak i greckie bathos– „głębia” i bathys– „głęboki”, a także imię mitycznego węża lub smoka, strażnika wyroczni Temidy w Delfach – Pythona (od gr. pythmēn– "dno, spód"). Na związki dawnego rdzenia słowotwórczego z wodami wskazuje niemieckie bad– „kąpiel, kąpielisko” z dawnego, protogermańskiego *bathon (starogórnoniemieckie badon, starosaksońskie bathian), ang. bathes– "myć, kąpać". W starożytności łączono jednak imię Pythona z gr. pýthō– "gniję", jakoby od obrazu rozkładających się zwłok pokonanego przez Apollona smoka.[104] Mamy więc w tym przypadku do czynienia z podobną dwuznacznością etymologii, co przy polskim Niji, którego miano ma wyraźnie tyle wspólnego z niti - "butwieć, gnić" i obrazem rozkładających się zwłok (pierwotnie zapewne butwiejącej kłody drewna), co ie. *nāu- "płynąć" oraz czasownikiem myjać/myć, mającym odniesienia do lit. máudyti– "kąpać", łot. maút– "pływać", sansk. snāti/snāyate– "myć, kąpać", gr. naias, naein– „płynąć”. Mamy tutaj do czynienia z całym zespołem skojarzeń dno : głębia wód : kąpiel : pływanie : śmierć : zaświaty. Wyobrażenie pana zaświatów, jako cieknącego węża, utożsamianego z podziemną / zimną rzeką znamy zresztą z istniejących na Słowiańszczyźnie, ludowych wyobrażeń.[105]

Badnjak_Serbia.jpgBadnjak_palenie.jpg
Współczesna forma obrzędowego Badnjaka wystawiona do sprzedaży, następnie
obrzędowo palona.
Wcześniej Badnjak przyjmuje w Serbii i Chorwacji przede wszystkim
formę
sękatej kłody analogicznej do germańskiego Yule, ale również polskiego Podłaźnika
czy obrzędowych ciast Bûche
de Noël (fr. polano bożonarodzeniowe) czy zapewne
polskiego i litewskiego sękacza (fot. Wikipedia).

Badnjak, personifikowany jako starzec, palony był na ognisku w okresie zimowego przesilenia, w postaci antropomorficznej kłody drzewa lub gałęzi, mającej przedstawiać jego brodatą twarz. Opis ten pozostaje w zgodzie z obrazem zarówno bogów wód, jak i zaświatów, ukazywanych jako brodaci starcy. Ten sam archetyp kontynuuje później, w okresie chrześcijańskim, dobrze nam znany, brodaty staruszek pojawiający się w czasie bliskim zimowego przesilenia, czyli św. Mikołaj, obdarzający prezentami, czyli ogólnie biorąc dostatkiem. Podobną funkcję pełnił jednak Badnjak, od którego imienia pochodzi nazwa wigilii – „badni”. Na związki Niji z Badnjakiem wskazuje ponadto pewien serbski zwyczaj, wspominany przez dr Darko Gavrilovića. Pisze on, że podczas święta Badnjaka „symbolicznie sławi się żmiję”, składając jej ofiarę „poprzez przygotowanie specjalnego chleba, który nazywa się njiva (pole), a na którym znajduje się wypieczony motyw żmii”.[106]

njivahleb.jpeg
Serbski obrzędowy chleb Njiva
z wizerunkiem żmiji poświęcony Badnjakowi.
(fot. www.svevlad.org.rs)

Zastanawia tutaj nazwa chleba – njiva, pochodząca od określenia kierunku ku dołowi (np. gr. neiothi - „w dole” i neios - „pole”), co zaznaczałem już przy porównaniu Niji do germańskiego Njorda. Oto natomiast, co pisze o Badnjaku etnograf Christo Wakarelski:

„W niektórych regionach badniak przynoszony jest do domu i kładziony do ogniska ceremonialnie. Kobiety przebrane w świąteczne ubiory witają go u drzwi wejściowych. Gospodarz wnosi pniak i pyta: „Czy obchodzicie młodego Boga?”. „Obchodzimy, obchodzimy. Prosimy serdecznie.” A niosący pniak – badniak mówi: „Ja wchodzę do domu, a ze mną Bóg”. Potem odnoszą go uroczyście do ogniska, wiercą świdrem dziurę, nalewają do niej trochę oliwy, stawiają kadzidło i wosk i zatykają klinem. Pniak owijają białym płótnem. [...] badniak zostaje obok ogniska do wieczora. Po okadzeniu stołu kadzą też pniak, po czym kładą go do ognia, aby się palił, [...] dziewczynki śpiewają pieśni, w których „drzewko” odpowiada, że jest przeznaczone by rosnąć do nieba, aby po nim schodził „młody bóg” i przyniósł obfitość, życie, zdrowie i radość.

Badniak musi się palić przez całą noc. W tym celu ktoś z rodziny – zazwyczaj najstarszy – nie śpi i pilnuje go. Z tego pnia zostawiają część nie spaloną, aby z niej zrobić kliny do radła. Po spaleniu badniaka odgaduje się przyszła płodność bydła: im więcej wypuszcza iskier, tym bardziej będą płodne owce i krowy.”[107]


Palenie kłody przedstawiającej starego Badnjaka znajduje swoje odzwierciedlenie w dawnym, słowiańskim rycie pogrzebowym, w ramach którego dokonywano spopielenia zwłok. Natomiast zawijanie pnia w białe płótno jako żywo przypomina umieszczenie zwłok w całunie pogrzebowym. Czas obrzędu - zimowe przesilenie, gdy moc słońca pozostaje najmniejsza, odpowiada przy tym okresowi nowiu księżyca. Szczególnie, że ze starego Badnjaka powstaje młody Bożyc, podobnie jak z "przetopionego" według ludowych wierzeń, starego księżyca – wiotka, nowy młodzik.[108] Widoczna jest tutaj symbolika regeneracyjna, związana z noworocznym odnowieniem świata. Analogiczne zwyczaje znamy z zachodniego rejonu Europy (kraje germańskojęzyczne, Francja, Włochy), gdzie palono „bożonarodzeniowe polano” w dawne germańskie święto Yule, a w późniejszym okresie spożywano ciasto w jego kształcie (we Francji zwane Bûche de Noël, we Włoszech ceppo, zdobione wizerunkami św. Mikołaja, choinki, krasnoludów itp; być może istnieje jakaś analogia do bardziej znanego nam sękacza czyli w ludowej terminologii dziada, przypominającego pień ściętego drzewa i pieczonego w otwartych paleniskach, w średniowieczu znanego np. przez bałtyjskich Jaćwingów, a przez Anglików zwanego Yule log - „kłoda Jule“).[109]

yule_log_kloda.jpg
Kłoda przeznaczona do obrzędowego spalenia
podczas święta Yule Log.

Staropolski_sekacz.jpg

Buche_de_Noel.jpg
Tradycyjne ciasta: staropolski sękacz i francuskie polano
bożonarodzeniowe (Bûche de Noël ) w obu przypadkach
z wyraźnym nawiązaniem do kłody (fot. Wikipedia).

Badnjak wiązany jest w pierwszej kolejności z dostatkiem, rozumianym z ramach kultury rolniczej, jako płodność krów i obfitość ziarna, skąd wytwarzanie z jego niedopalonych resztek klinów do radła. Co prawda obrzęd Badnjaka nie zachował się w polskiej kulturze ludowej, ale można przypuszczać, że przyczyną było, jak podaje etnograf prof. Teresa Dunin-Karwicka, wczesne wyjście na naszych terenach z użytkowania otwartych palenisk.[110] Jego rolę pełni u nas podłaźnik, podłaźniczka, czyli gałąź lub czubek jodły, świerka lub sosny wieszane pod sufitem w okresie Bożego Narodzenia.

podlazniczka_iko.jpgChoinka1_iko.jpg
Staropolski Podłaźnik lub Podłaźniczka i kontynuacja w postaci świątecznej choinki.
W obu przypadkach tradycyjnie najczęściej drzewko iglaste, które symbolizuje
wiecznie zielone drzewo przysparzające dostatku i obfitości i/lub brodę bogatego
boga podziemi (fot. www.potrawyregionalne.pl i www.udziewczyn.pl).

Inną jego formą jest dziad, czyli wierzchołek jodły, którego pień osadzano w snopie słomy zwanym także Pępem (Popielem?) stojącym w kącie izby w czasie wigilii. Mało kto jednak wie, że podłaźnikiem nazywano również w Polsce młodego mężczyznę lub chłopca, który o północy lub nad ranem w drugim dniu świąt przynosił domownikom drzewko lub gałązkę, zapewniając w ten sposób, niczym młody bożyc szczęście, zdrowie i dobrobyt. W Serbii natomiast, taki sam chłopiec - podłaźnik ułamuje i przynosi do domu gałązkę ze stojącego przed domem Badnjaka. Zatyka się ją potem za łańcuch nad ogniskiem, w którym płonie Badnjak.[111] Z powodu rozpowszechnienia się zamkniętych palenisk pozostał u nas jedynie zwyczaj zawieszania wysoko, pod sufitem gałązki lub czubka drzewka. Na identyczność obu zwyczajów wskazuje jednak fakt, że w niektórych rejonach Polski (np. Żywiecczyzna, Krakowskie) zachował się zwyczaj palenia zeszłorocznych podłaźniczek i rozsypywania ich spopielonych resztek w sadach lub po polach dla zapewnienia urodzaju i ochrony przed szkodnikami. To samo na Bałkanach czyniono z popiołem i resztkami Badnjaka.[112]

dziad_pep_popiel.jpeg
Ostatni snop zboża zwany Dziadem lub Pępem (Popielem?)
na czas wigilii ustawiany w kącie izby (fot. Wikipedia).

W miarę postępującej chrystianizacji zwyczajów, podłaźnika i Badnjaka zastąpił św. Mikołaj, pełniący identyczną rolę pana obfitości i bogactw, niczym grecki Pluton ("Bogacz") z którym porównuje Niję Długosz. Podobna rzecz nastąpiła na Rusi z Welesam, którego Aleksander Gieysztor utożsamił ze szczecińskim Trygławem[113], co wydaje się uzasadnione, biorąc pod uwagę, że na słupie ze Zbrucza ukazującym strefowy podział wszechświata, trójgłowe bóstwo znajduje się w dolnym obszarze, związanym z zaświatami. Św. Mikołaj ukazywany jest w postaci starca z długą brodą, obchodzącego swoje święto zimą, w grudniu lub w styczniu. Ta sama, chłodna pora roku skojarzona została ze świętem Trzech Króli (6 stycznia), co opiera się na symbolicznym powiązaniu zimy ze starością i śmiercią. Ponieważ Trzej Królowie nie zostali świętymi, nie istnieją też kościoły pod ich wezwaniem, za to z archetypem sakralnej troistości wiąże się św. Mikołaja, którego kojarzono ściśle z teologicznym dogmatem Trójcy Świętej (bronić go miał na soborze w Nicei w 325 roku). Modlitwy nazywają go "naczyniem i pochwałą Świętej Trójcy", "lampą Potrójnej Światłości", a nawet głoszą: "w Tobie bowiem cudownie objawił się Bóg w Trójcy".[114] Według legend hagiograficznych św. Mikołaj podróżował do Miry z trzema wojewodami, których uratował od śmierci, podobnie jak w innej opowieści trzech dowódców wojsk cesarza Konstantyna.[115] Symbolika trójki i ścisły związek z Trójcą Świętą występuje w hagiografii i legendach związanych ze świętym Mikołajem w tak częsty i regularny sposób, że jak w podanej wyżej modlitwie, wyraża on ją wprost swoją własną osobą.

MerryOldSanta.jpg
Nowożytne wyobrażenie św. Mikołaja w zasadzie otwarcie
powracające do pierwotnych europejskich
wyobrażeń
bogatego boga zaświatów, autor: Thomas Nast (1881).

Skoro św. Mikołaj zastąpił dawnego, troistego boga zaświatów, to musimy również wziąć pod uwagę, że z staroruskim Welesem łączy się w nazewnictwie ludowym grupę gwiazd składającą się z Pasa Oriona i Plejad. Poruszają się po niebiosach razem, razem też heliakalnie zachodzą w dzień św. Wojciecha (w Polsce) / św. Jerzego (na wschodzie Słowiańszczyzny) - 23 kwietnia.[116] Mimo, że podaje się najczęściej iż z imieniem Welesa / Wołosa – kojarzone są Wołosożary (Polesie, Ruś), Vlasci (Bułgaria) Vlasici (Serbia, Chorwacja), Vlastovice (Słowenia) określające gwiazdozbiór Plejad, Kazimierz Moszyński zauważa, że na Ukrainie nazwą Wołosożary identyfikuje się nie Plejady, ale Oriona.[117] W Polsce natomiast łączy się Pas Oriona w pierwszym rzędzie ze św. Wojciechem, zwąc go Gwiazdami Św. Wojciecha. Wyróżniana jest ponadto jego troistość, są to bowiem w nomenklaturze ludowej: Trzej Królowie, Trójca Święta, Trójca.[118] Cecha ta jest zresztą zauważana wszędzie, gdzie gwiazdozbiór jest obserwowany. U ludów Azji Środkowej zwany jest np. Kurbustanem (Udurem, Ukerem)[119], bogiem o wyraźnych cechach troistości, pozostaje bowiem Trój-Kurbustanem, "Jednym bogiem w trzech osobach" lub Trzema Kurbustanami.[120] Pojawia się tu jednak pewien problem – w zapisach synodów Nija pojawia się bowiem z okazji Zielonych Świąt, a więc w okresie wiosennym, a nie zimowym!

Hades_Pluton_Bogacz.jpg
Grecki Hades / Pluton (Bogacz) z rogiem obfitości.

Problem ten ulegnie rozwiązaniu jeśli pamiętać będziemy, że w ludowej tradycji wschodniej Słowiańszczyzny zimowe święta są tzw. "Mikołajem zimowym", 9 maja obchodzi się natomiast "Mikołaja wiosennego".[121] U nas co prawda nie ma świąt "Mikołaja wiosennego", ale w maju lub czerwcu obchodzone jest ruchome święto Zesłania Ducha Świętego (Pięćdziesiątnica, Dzień Trójcy Świętej), czyli popularne kiedyś Zielone Świątki, związane z pozostałościami obrzędowości pogańskiej, gdy według kościelnych zapisów wzywany był w obrzędach m.in. właśnie Nija. 2 maja obchodzono również kiedyś wiosenne Dziady, obrzęd poświęcony duszom zmarłych. W rejonie Włocławka i na obszarze Wielkopolski, rolę "wiosennego Mikołaja" pełnił najprawdopodobniej błogosławiony Bogumił, rzekomy potomek brata św. Wojciecha, którego święto obchodzono w pierwszą niedzielę po dniu Trójcy Świętej. Przypisywane świętemu (jakoby gnieźnieńskiemu arcybiskupowi, lecz postać taka w kościelnych zapisach nigdzie nie występuje) czyny, podzielić można na dwie kategorie, łączące się z wodami i końmi. Bogumił chodził po wodzie i przeprowadzał po niej na drugi brzeg innych ludzi, panował nad płodnością ryb, pomnażając je, przywołując i darowując rybakom, ratował tonących sprawiając, że woda wyrzucała ich na brzeg, gasił pożar mocą modlitwy, zapewniał wreszcie zdrowie koni, a nawet przywracał je do życia. Charakterystyka Bogumiła wskazuje na kryjącą się za nim postać dawnego boga wód, szczególnie, że przedstawiany bywa najczęściej z rybą w dłoni i stojący na falach rzeki. Pogłębi się ona jeszcze, jeśli uwzględnimy, że święty miał swoją siedzibę na rzecznej wyspie, otoczonej wodami Warty i Neru (nb. według części badaczy nazwa rzeki wywodzi się z prabałtosłowiańskiego rdzenia *nur / *nyr -„mokry, wilgotny”, mającego źródło w praindoeuropejskim *ner-/*nr-t(r)o– "to na dole, na lewo, na północ", jak w greckim nerteros– "dolny, podziemny; podziemie, zaświaty, zmarli"), na wzniesieniu pośród ciemnego i gęstego lasu, przy olbrzymim dębie (a więc podobnie jak szczeciński Trygław). W niedzielę po dniu Trójcy Świętej, okoliczna ludność składała tam dary z chleba, sera i jaj. Świętemu przypisuje się również przyjęcie w darze końskiej skóry, a historie z nim związane łączy motyw padłego i ożywionego konia.[122] Jest to bardzo charakterystyczny motyw, gdyż na Rusi topiono konia w darze duchowi wód – wodjanowi, wodnikowi, który ponadto rządził płodnością ryb i mógł topić lub ratować ludzi od topieli. Bł. Bogumił miał również chronić bydło przed morem oraz latać co niedzielę na anielskich skrzydłach do katedry w Gnieźnie. Podobną, skrzydlata postać łączy się na Rusi ze św. Mikołajem, który jak mityczny żmij, ma posiadać skrzydła i latać w powietrzu.[123] Jest to zaskakująca zbieżność z postacią południowosłowiańskiego, trójgłowego cara Trojana, latającego na woskowych skrzydłach i ginącego od słonecznych promieni.[124] Przywracanie do życia koni, a według jednego z wizerunków, również ludzi, wskazuje ponadto na pełnienie przez Bogumiła roli pana zaświatów. Szczególnie, że droga do nich prowadziła przez rzekę, po której święty przeprowadzał ludzi.

Wojciech_przybycie_do_Prusow.jpg
Drzwi Gnieźnieńskie. Przybycie św. Wojciecha do Prusów.
Łódź ozdobiona głową smoka i trzech towarzyszy.

Na większości obszaru Polski spadek po Nyji przejął jednak najwyraźniej nie błogosławiony Bogumił, czczony jedynie lokalnie w Wielkopolsce, ale św. Wojciech. Według hagiografii Vita prior napisanej przez Jana Kanaparza, św. Wojciech wyruszył w podróż misyjną do Prusów na ozdobionej głową smoka łodzi, w towarzystwie dwóch mnichów – Gaudentego i Benedykta (według innej hagiografii, Passio sancti Adalberti martiris– Radzima i Boguszy). Podróżników było więc łącznie trzech, podobnie jak gwiazd Pasa Oriona.[125] Związki późniejszego kultu św. Wojciecha z wodami są bezsprzeczne, a w ludowej astronomii skojarzony został z trzema gwiazdami Pasa Oriona, zwanymi Gwiazdami św. Wojciecha.[126] Orion "stoi" na czworokątnej konstelacji Zająca (Lepus), wyobrażającej jego tron, a według antycznych egipskich wierzeń, popularnych w religiach świata hellenistycznego, również pogrzebową łódź Ozyrysa, którą bóg udał się po śmierci w zaświaty.[127] Na Drzwiach Gnieźnieńskich scenie narodzin świętego Wojciecha towarzyszy właśnie Orion z psem (Syriusz) ścigający zająca (Lepus). Później kojarzono imię Wojciech z bocianem, ptakiem zwanym wśród ludu pieszczotliwie "księdzem Wojtkiem". Bocian, zwany często lelkiem występuje powszechnie w wierzeniach ludowych jako ptak dusz, co w zdegradowanej formie przetrwało jako "przynoszenie dzieci". Podobną rolę pełniła zaś w wierzeniach konstelacja Oriona wraz z Plejadami, zwanymi w ludowej terminologii m.in. "Wózkiem Dusz".[128]

Bocian_przewodnik_dusz.png
Bocian zwany także "Księdzem Wojtkiem" to w wierzeniach polskich dawca
pomyślności i przewodnik dusz.
Cechy te odpowiadają śladom kultu
słowiańskiego/indoeuropejskiego boga zaświatów,
którego świętym zwierzęciem
mógł być (także) bocian.

Rzeczą wartą nie mniejszej uwagi jest samo miejsce przybycia Wojciecha do Prusów – ostrów, wyspa utworzona u ujścia rzeki. Nie był to element mało ważny, gdyż znajduje się w więcej niż jednym żywocie świętego. Również miejsca jego kultu starano się lokować w podobnym otoczeniu wód i na wyspie lub przynajmniej w rzecznym zakolu. We Włoszech sanktuaria świętego znajdowały się na wyspach w Leodium, Pereum i na Wyspie Tybrowej w Rzymie, w Polsce – w otoczonym wodami Warty i jej małych dopływów kościele w Poznaniu, na otoczonym kiedyś środowiskiem akwatycznym gnieźnieńskim wzniesieniu, we Wrocławiu - w starorzeczu Odry i Oławy, czy na wyspie Wolin u ujścia Odry - na miejscu wcześniejszej, pogańskiej świątyni. We Włoszech, kościoły pod wezwaniem św. Wojciecha lokowano początkowo w miejscach, związanych z kultem wężowego boga – uzdrowiciela Eskulapa. Tak było na Wyspie Tybrowej, na której znajdowały się ruiny jego wcześniejszej świątyni.[129] Co warto zaznaczyć, Eskulap jak wspomniany bł. Bogumił potrafił wskrzeszać z umarłych. W Polsce najważniejsze, ściągające pielgrzymki, sanktuarium świętego powstało w Gnieźnie, czyli według Długosza na miejscu świątyni Nyji, bóstwa co do którego można domniemywać, że również posiadał wężową postać. Późniejsza legenda wspomina, że pod Gnieznem, w kierunku Czerniejowa, gdzie rozciągały się rozległe moczary, mieściła się siedziba króla węży.[130] Inną formą bóstwa zaświatów mógł być również rak. Zwierzę to pojawia się chociażby w legendzie o obrońcy grodu Moryń, leżącym nad jeziorem Morzycko w powiecie gryfińskim, zabitym przez Brandenburczyków, po śmierci przemienionym w raka wyłaniającego się w letnie noce z fal jeziora.[131] Nazwa miasta i jeziora wywodzą się od rdzenia mor- oznaczającego tak „dużą wodę, bagno, jezioro, morze”, jak i „śmierć”, a Moryń był we wczesnym średniowieczu ważnym grodem plemienia Pyrzyczan. Możliwe, że legenda jest próbą euhemeryzacji postaci dawnego boga wód, pojawiającego się w ludzkiej lub zwierzęcej postaci raka, jako bóstwo opiekuńcze grodu. Przypomnę również, że na wyspie otoczonej wodami Warty i Neru miał swoje sanktuarium błogosławiony Bogumił, według legendy bratanek św. Wojciecha. Dodać w tym miejscu wypada bardzo ciekawe szczegóły na temat miejsca przybycia świętego do Prusów, przekazane przez jeszcze jedną hagiografię - Passio sancti Adalberti martiris. Według tego dokumentu, św. Wojciech dokonał żywota nie w świętym gaju, ale w pobliskim grodzie Cholin, zastępującym w tej wersji opowieści wyspę. Gdy wyłonił się z ciemnego tunelu wejściowego do grodu, przedstawił się strażnikowi jako wysłannik niebios. Ów zaś, ujrzawszy twarz przybysza, podniósł krzyk na który zbiegli się ludzie, misjonarza rozpoznano bowiem jako przyczynę niedawnej klęski powodzi. Wychynięcie św. Wojciecha z ciemnego, ziemnego otworu przypomina tutaj pojawienie się z podziemnych czeluści wężowego bóstwa, które ponadto włada wodami, stąd przypisywanie mu powodowania ich wylewów.[132] Uwagi wart jest ponadto jeszcze jeden motyw z hagiografii świętego - po trzech latach, nieznany z imienia Mazowszanin miał zabrać ciało św. Wojciecha, aby zawieźć je do Gniezna, dawnego grodu – sanktuarium Nyji. W drodze rozmyślił się jednak i usiłował przewieźć zwłoki na Mazowsze. Przejeżdżając obok wielkiej wsi, bojąc się wjechać doń z ciałem na wozie, ukrył je w olbrzymiej dziupli dębu. Rankiem okazało się, że dziupla zawarła się, a podczas prób rozcięcia drzewa siekierą został złapany przez pomezańskiego kongena Misloiusa. Co szczególne, Miracula s. Adalberti wspomina w podobny sposób o ukryciu głowy św. Wojciecha w dziupli dębu.[133] Jest to istotny szczegół, bo według zachowanego podania, w identyczny sposób ukryto złoty posąg szczecińskiego Trygława, schowany przez wdowę przed chrześcijańskim prześladowaniem, w pniu drzewa.[134] Do dziupli, jako miejsca ukrycia figury bóstwa, zwracano się z modlitwami na Rusi, a wiązano z nim postać nie kogo innego, jak św. Mikołaja „Dziuplowego” lub „Dębowego”.[135] Dziupla w drzewie, w kontekście pogańskich wierzeń jest zaś przejściem do zaświatów, dlatego zwykle "mieszka w niej diabeł", warto byłoby więc w tym miejscu przyjrzeć się i jemu.[136]


Następny rozdział >>>

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg

[103] M. Kempiński, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 63
[104] A. M. Kempiński, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 366
[105] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 101
[106] http://slawistykalodzka.sns.pl/Numer3/Recenzje/Dawne_mity_pl.htm
[107] cytat za: J. i R. Tomiccy, Drzewo..., dz. cyt., s. 161-162
[108] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 162, 200
[109]http://www.culture.gouv.fr/culture/noel/franc/buche.htm
http://metromsn.gazeta.pl/Lifestyle/1,126513,12083555,Sekacz__jak_przed_pieciuset_laty.html
[110] T. Dunin-Karwicka, Drzewo na miedzy, Toruń 2012, s. 68
[111] j.w., s. 68, 69, 72
[112] T. Dunin-Karwicka, Drzewo..., dz. cyt., s. 67
[113] A. Gieysztor, Mitologia..., dz. cyt., s. 147 - 153
[114] A. Dębowski, Mikołaj Święty nieznany, Astraia, Kraków 2006, s. 105 - 115
[115] j.w., s. 45 - 55
[116] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 242 - 244
[117] K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t.II, Warszawa 2010, s. 36
[118] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 242 - 243
[119] Ł. Smyrski, Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii, Warszawa 2008, s. 104
[120] M. Łabęcka-Koecherowa M., Mitologia ludów tureckich, Warszawa 1998, s.78 - 79
[121] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 72
[122] http://ruda_parafianin.republika.pl/swi/b/bogumi.htm
[123] Uspieński B. A., Kult..., dz. cyt., s. 174
[124] A. Gieysztor, Mitologia..., dz. cyt., s.154
[125] Większość informacji o św. Wojciechu przedstawiam na podstawie: J. Wyrozumski, Legenda pruska o świętym Wojciechu, Kraków 1997
[126] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 243
[127] Cornelius G., Czytanie nieba. Przewodnik obserwatora gwiazd, przek. T. Kwast, Warszawa 1999, s. 131
[128] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 247
[129] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 179 - 183
[130] S. Świrko, Orle gniazdo. Podania, legendy i baśnie wielkopolskie, Poznań 1969, s. 246-247
[131] http://www.moryn.pl/strony/menu/20.dhtml
[132] J. Wyrozumski, Legenda..., dz. cyt., s. 11
[133] J. Wyrozumski, Legenda..., dz. cyt., s. 49
[134] A. Gieysztor, Mitologia..., dz. cyt., s. 151
[135] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 140
[136] Więcej na temat postaci św. Wojciecha w odniesieniu do wierzeń pogańskich podaję w książce: G. Niedzielski, Królowie z gwiazd. Mitologia plemion prapolskich, Sandomierz 2011, s. 225-238 skąd pochodzi powyższy wybór.

liniaszara.jpg

tani cms