fb_header2.jpg


Dział

Wierzenia Polan:

wierzenia-polan_iko2.jpg

liniaszara100.jpg
Nasze Forum:

Forum_Weneda_Mitologia_Staropolska2.jpg

www.Weneda.net

liniaszara100.jpg

BogowiePolscy
na Facebooku:
facebook-icon.png
Już ponad 6530
osób
pulubiło
nasz profil,

zapraszamy!
liniaszara100.jpg
Nasz profil
na Twitterze:

twitter-icon.png
liniaszara100.jpg
"Do tych czasów
w Polsce święto tej
[Dziewanny]
święcą, czyniąc
sobótki, paląc ognie
tamże śpiewając
pieśni [miłosne]".
-- Marcin z Urzędowa (1500-1573)

liniaszara100.jpg

Materiały
pomocnicze


liniaszara100.jpg

Galeria
Bogów Polskich:

DziewannaPM.jpg


liniaszara100.jpg
Współpraca:

Patrimonium_Europae2.png
liniaszara100.jpg

Pieczec_Akademii_Krakowskiej_za_Jagielly.png

Najstars
ze znane
źródło o
bogach
polskich
(1405 r.)
powołujące
się na
wcześniejsze
kroniki
oraz żywe obrzędy
zielonoświątkowe:
Postylla Łukasza z
Wielkiego
Koźmina.

liniaszara100.jpg

liniaszara.jpg

Nija - pan zaświatów

Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Źródła
2. Śmierć, wody i kraina umarłych
3. Księżyc, koń i łódź umarłych
4. Badnjak, św. Mikołaj i św. Wojciech
5. Boruta, Rokita i drzewa śmierci


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

liniaszara.jpg

5. Boruta, Rokita i drzewa śmierci

Pisząc o prawdopodobnych odpowiednikach Nyji, wspominałem na początku artykułu fińskiego Ahti, który był nie tylko panem wód (a więc i ryb, określanych jako "wodne bydełko", co jest szczególnie ciekawe przy porównaniu z nim postaci patronującego rybakom bł. Bogumiła czy św. Mikołaja), ale również bogactwa i lasu[137], swą siedzibę mającego w lesie na bagnisku. Zresztą, według Marka Cetwińskiego i Marka Derwicha: „...świat zmarłych znajdował się może nie tyle pod ziemią co w pierwotnym lesie. Nie przypadkiem słowo raj, zapożyczone z irańskiego, oznacza zarówno miejsce gdzie przebywają dusze zmarłych, ale i las.”[138] Ahti, a za nim Nyja byłby w ten sposób odpowiednikiem bałtyjskiego Welniasa, również przebywającym na bagnach, ukazującego związki ze śmiercią, wodą i bogactwem, czy ruskiego Welesa, utożsamianego lokalnie z żyjącym na bagnach duchem lasu, nazywanym często tym samym mianem, które stosowane było na ducha wodnego - volosatik.[139] Nie sposób w ten sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej postaci, tym razem z kategorii demonologii, która zachowała najwyraźniej wiele z dawnego archetypu zachodniosłowiańskiego bóstwa zaświatów. Na myśli mam diabła Borutę, zamieszkującego według legend podziemia zamku w Łęczycy.

Diabel_Boruta.jpg
Boruta, obok Rokity najbardziej znany z tak zwanych
diabłów polskich. Drzeworyt z Tygodnika ilustrowanego
wg pomysłu J. Kossaka wykonany przez H. Kublera.

Borucie przypisywane jest kilka form postaci, spośród których wszystkie połączyć można z rozpatrywanym tutaj archetypem bóstwa. Na podłęczyckich moczarach pojawiać się miał w postaci ptaka o ogromnych skrzydłach.[140] Przywodzi to na myśl zdolności św. Mikołaja i bł. Bogumiła do latania. Zwany był w tej postaci "Błotnikiem", co może łączyć się z jego imieniem, gdyż prasłowiańskie *borъ z którego się wywodzi, ma odniesienie zarówno do lasu sosnowego, czyli boru, jak i bagna, moczarów.[141] Dlatego też Bruckner łączył borъ z bara – "bagno". Jedno nie zaprzecza zresztą drugiemu w obrazie dawnego bóstwa lasu (obszaru utożsamianego w wierzeniach ludowych z zaświatami), które przebywało najczęściej w jego najbardziej niedostępnej części – na bagnach. Legenda czyniąca z Boruty czternastowiecznego szlachcica (jest to wtedy tzw. Siwy Boruta, w odróżnieniu od właściwego diabła Boruty) wspomina w tym kontekście, że miał swój drewniany zamek w zakolu rzeki Liswarty, pośród podmokłych łąk pomiędzy wioskami Ługi (od łęg– "bagno, mokradło") i Niwki (od niwa– "pole", dosłownie – "miejsce nisko położone", utworzone od ni-"dół'). Przypisuje się mu utworzenie samej rzeki Liswarty, której koryto wyrył ciągnąc olbrzymi garniec złota. Jeszcze inne podanie mówi wprost o błotnej siedzibie: "Dwieście lat temu żył dziedzic, co się nazywał Boruta. Ten boruta powiedział, że na błotach postawi dom i założy gospodarstwo. I rzeczywiście za parkiem na błotach dom postawił i założył gospodarstwo. Więc mówili, że to diabeł, nie człowiek, że to potrafi."[142]

Inna formy Boruty to sowa z iskrzącymi oczami[143], ptak związany w ludowych wierzeniach w jednoznaczny sposób ze śmiercią i zaświatami. W jej postaci, lub przynajmniej z sowimi skrzydłami, pojawiały się w ludowych wierzeniach strzygi, w zależności od rejonu uważane za duchy zmarłych dzieci, rodzaj wampira lub uprowadzające dzieci boginki.[144] Kolejna forma, to wielka ryba wg legendy widywana w podłęczyckich mokradłach i zbiornikach wodnych, np. w stawie za wsią Witonia (Boruta topielec)[145], czy wreszcie czarny koń, spotykany na łąkach wokół Łęczycy (w tej postaci Boruta usiłował utopić chłopa na Węglewicach).[146] Co szczególne, Boruta w postaci czarnego konia ma posiadać czasami trzy twarze, niczym Trygław.[147] Zarówno rybę, jak czarnego konia, którego głowa widnieje ponad sierpem księżyca w herbie Alabanda, łączyć można z omawianymi już postaciami bóstwa wód, a zarazem przewodnika do zaświatów. Popularne legendy nadały zaś łęczyckiemu diabłu postać szlachcica z długimi wąsami, ubranego w bogaty kontusz. W wielu legendach Boruta pojawia się jednak jako dobroczyńca, młynarz mielący zboże w opuszczonych młynach, pomagający biednym mieszkańcom Łęczycy. Pełni więc rolę Plutona, czy rzymskiego Dis Patera ("Bogatego Ojca"), boga świata podziemnego i jego bogactw, identyfikowanego z Plutonem. Związki z bogactwem, jak w przypadku Ahti, pobrzmiewają w opowieściach o tym, jakoby miał pilnować w podziemiach łęczyckiego zamku skrzyń ze złotem, pozostawionych tam jeszcze przez mazowieckich książąt.[148]

Laska_z_Kurzelowa.jpg
Trójgłowa laska sędziowska z Kurzelowa (świętokrzyskie)
uważana za przykład trwania wątków pogańskich
w sztuce gotyku.
(ilustracja: www.znaleziska.org)

Identyczną rolę co łęczycki Boruta, pełni także kaliski diabeł Rokita (obaj znani z resztą w wielu innych miejscach w Polsce). Zwykle kojarzy się go z demonicznym mieszkańcem bagien koło Wielunia, wciągającym w wodną otchłań podróżników. Rokitę znano jednak i w innych rejonach Polski - na Rzeszowszczyźnie, Podlasiu, warmińsko-mazurskim, czy okolicach Olkusza. W okolicach podkarpackiego Domaradza Rokita został nawet lokalnym odpowiednikiem Janosika, zbójem mieszkającym na wzgórzu w lesie Rokitne, rabującym bogatych kupców i oddającym odebrane im towary biednym mieszkańcom okolic.[149] Wszedł tym sposobem w rolę władającego skarbami dawcy dóbr. Rokita, co też istotne, jest dawną nazwą wierzby, co podkreślają inne miana stosowane na bagiennego demona, obok rokita, rokicki spotykamy bowiem wierzbickiego i łozińskiego.[150] Na Śląsku rokita pozostawał zaś obocznym mianem wassermana– "wodnego męża", czyli utopca, demona wodnego zamieszkującego stawy, rzeki, czy studnie.[151] Na jego związki z wodami wskazuje podanie z rejonu Olkusza, według którego miał zatopić tutejsze kopalnie srebra. W Zagłębiu Dąbrowskim duch wodny - utoplok przybierał postacie zarówno ludzką (potężnego mężczyzny) jak i zoomorficzne – konia, ryby lub ptaka, co z kolei pokrywa się z formami przyjmowanymi przez Borutę.[152] Przypisywana zaś Rokicie zdolność do udzielania "mleka", czyli dżdżów mgielnych,[153] każe przypomnieć o podobnej zdolności zsyłania dżdżów, przypisywanej Nyji przez Macieja Stryjkowskiego.

Możliwe, że takie określenia jak rokita czy boruta były alternatywą imienia wodno-błotnego bóstwa, pana zaświatów Niji. Wskazywać na to może wiązanie imienia jego chrześcijańskiego odpowiednika, św. Mikołaja z demonem leśnym Nikolajem, pojawiającym się zresztą jak i on w czerwonych szatach. Barwa ta w stały sposób wiązana jest z utopcem również na Śląsku, gdzie jego imię znane jest ponadto jako Nikel[154], na Ziemi Dobrzyńskiej pojawia się zaś diabeł Niuk (w Krakowskim Niełuk). Na Kaszubach, prócz leśnego diabła Nikołaja znany jest ponadto wodnik Nëczk, Łużyce znały zaś demona wodnego Nykusa, mieszkającego przy jeziorach i rzekach z "wodną żoną".[155] Wszystkie miana powstały najprawdopodobniej przez nałożenie imienia świętego na określenie wcześniejszego ducha wodnego. W wersji germańskojęzycznej - Niksy, czyli starogórnoniemieckiego nihhusa, niccusa, gwarowego: Niss, Neck, Nöck. Warto w tym miejscu zwrócić jednak uwagę nie tylko na wspólną, "wodną" etymologię Niksy ze słowiańską nawką/nejką, zwaną lokalnie również nyczką, co już opisywałem, ale również koneksje etymologiczne ze śmiercią i męką. Słowiańskie *nyć, *nycie - "doskwierać, marnieć, zamierać"[156], od którego wywodzić się próbuje imię Niji, ma bowiem swój odpowiednik w średniowysokoniemieckim necken"dręczyć, niepokoić", neisen"uciskać, prześladować, nienawidzić". Także więc w przypadku germańskiego ducha wodnego można kojarzyć jego etymologię z określeniami ze sfery śmierci. Jeśli przyjrzymy się scs. unaviti - "zmęczyć, znużyć", unyti - "stracić nadzieję, zasmucić się", ros. nýt′ - "być przygnębionym, smutnym", oraz pol. ponury - "posępny", na Rusi nyrit’ - "smucić się", odpowiednik pnia imienia Niji odnajdziemy i w ner-, nor-, nur-, oznaczających "dół, nurkowanie, zanurzanie się" (cerkiewne wunriti, iznrćti - "wynurzyć się", małorus. nerty, serb. zanere -"zanurzy"). Wspominałem o nim jako o potencjalnym źródle etymologii germańskiego pana wód Njorda. Nic więc dziwnego, że wśród mian nadawanych wodnikom - utopcom mamy również Norka/Nurka, postać ducha wodnego w czerwonym ubraniu.[157] O tym ostatnim wspominam nie bez przyczyny, skoro Brückner wspomina o pokrewieństwie etymologicznym bagna, na którym przecież najczęściej żyją omawiane diabły z południowosłowiańskim bagŭr – "purpura", ruskim bagrit'– "barwić na czerwono". Na tymże bagnie, na co zwracał uwagę, żyje zaś bocian – "ksiądz Wojtek", wodny ptak o czerwonym dziobie i nogach, zwany nie tylko lelkiem, ale i bagiem, "bagiennikiem, tym z bagien". Rokita zaś jako gatunek wierzby charakteryzuje się czerwonobrązową korą, identycznie zresztą jak sosna tworząca bory.

Wierzba_przycieta.jpg
Wierzba, w wierzeniach ludowych drzewo jednoznacznie
związane z strefą zaświatową (fot. Wikipedia).

Wierzba wydaje się szczególnie mocno związana z dawnym duchem wód. W Polsce i na Białorusi uznana została, szczególnie gdy jest sucha i z dziuplą, za siedzibę czarta, m.in. Rokity, zwanego też Mikitą, co ma więcej wspólnego z wodnym Niksą, niż Nikitą (wschodniosłowiańskie imię od greckiego nicetas - "zwycięzca"). U Słowaków zachowało się zaś przekonanie, że najwyższa w okolicy wierzba stanowi siedzibę ducha wodnego. Odmiana wierzby, łozina wiąże się na Białorusi z legendą, według której po święcie Jordanu, czyli Chrztu Pańskiego, gdy święci się wodę (19 stycznia, według kalendarza juliańskiego – 6 stycznia, Trzech Króli) diabły wychodzą z niej i osiedlają się na łozinie. Wadzianok, czyli wodnik, diabeł wodny, zmieniając po święcie Jordanu siedzibę z wód na łozinę przyjmuje wówczas imię łazawika, co odpowiada ściśle naszemu łozińskiemu, alternatywnemu imieniu rokickiego, bagiennego diabła. Po Spasie (święto Przemienienia Pańskiego, 19 sierpnia w prawosławiu, 6 sierpnia według kalendarza gergoriańskiego) Wadzianok wraca ponownie do wód.[158] Jest to bardzo ciekawy i istotny zapis, sugeruje bowiem w wyraźny sposób, że wodny duch posiadał oboczne imię związane ze swoją siedzibą, stąd zapewne Boruta, Rokita i podobne miana polskich diabłów. Związki wierzby ze śmiercią przebijają się ponadto z wierzeń i zwyczajów serbskich, w których wierzbową gałązkę wkładano w dłoń lub do trumny zmarłemu. Wykorzystywana zresztą była i w obrzędach związanych ze sprowadzaniem deszczu. Trzecią ważną funkcję wierzby należy zaś łączyć z czarami, u Serbów przekazywanie mocy zaklinania, czyli inicjacja przekazująca moc czarowania drugiej osobie odbywała się najczęściej, jeśli nie przy drzewie rodzinnym, to właśnie wierzbie. Podobne przekonanie obecne było i wśród ludów germańskich, gdzie wierzba stała się drzewem czarownic i duchów.[159] Swoją alternatywę, jako siedziba dawnego pana zaświatów, posiada jednak wierzba w jeszcze jednym drzewie – olszy. U Słowian wschodnich uważa się nawet, że czerwone zabarwienie jej kory wzięło się od diabelskiej krwi, rozlanej gdy uciekał nań po ugryzieniu w piętę przez wilka. Mitologia białoruska podkreśla związki tego drzewa ze sferą śmierci, światem zmarłych, płaczem, niebezpieczeństwem. Podobnie u German, sok z jego drzewa pomagał czarownicom wskrzeszać umarłych, a w kręgu kultury włoskiej uważano je za pozostające pod opieką duchów wodnych.[160]

Chmiel_i_szyszki.jpg
Chmiel z widocznymi szyszkami,
(fot. Wikipedia).

Omawiając postać ducha wodnego nie sposób wreszcie nie wspomnieć o chmielu. O jego obrzędowym znaczeniu wnioskować możemy z zapisu z 1671 r., tyczącego się zwyczajów Słowian zamieszkałych w Hanowerze. Według niego, w czwartek po Zielonych Świętach, odbywało się obdarowywanie studni, czego dokonywała dziewica, okadzając ją chmielem i wlewając doń miarkę piwa. Pierwotnie zwyczaj ów mógł dotyczyć zaślubin dziewczyny z przebywającym w studni wodnym bóstwem, możliwe że wężokształtnym. Ślady takiego rytu zachowały się w baśni o królewiczu wężu i obietnicy oddania mu przez bohaterkę opowieści swej ręki, w zamian za pomoc w „nabraniu wody ze studni” (tj. zapewnieniu obfitości wód).[161] Na Rusi „Piwnym Bogiem” nazywano zaś św. Mikołaja, co ma związek z obrzędowym, obfitym spożywaniem tego napoju podczas poświęconego mu dnia.[162] Chmiel pojawia się ponadto w bardzo starych, obrzędowych pieśniach polskich, związanych z ceremonią zaślubin, dokładnie – oczepin:

„Żebyś ty chmielu na tyczki nie lazł,
Nie robiłbyś ty z panienek niewiast,
Oj chmielu, oj nieboże,
Co na dół, to ku górze.. .”[163]

„Czyś ty chmielu nie miał matki,
Coś ty urósł taki gładki?
Czyś ty chmielu nie miał ojca,
Coś ty urósł, gdyby chojca? (młoda sośnina)...”[164]

Zwróćmy tutaj uwagę na symbolikę tej rośliny, przede wszystkim powstania z martwych, odrodzenia, powrotu z chtonicznej krainy zaświatów – „co na dół, to ku górze”. W drugim fragmencie pojawia się nadto porównanie z młodą sosną – choiną. Nasuwa to na myśl Bożicza, kojarzonego z młodym drzewkiem, które rośnie do nieba, przeciwstawionego starcowi Badnjakowi, reprezentowanemu przez spalany pniak.

***

Kim więc ostatecznie był Nija? Zaprezentowana powyżej analiza potencjalnie związanych z nim źródeł wskazuje, że należałoby upatrywać w nim pana zaświatów, jednocześnie ściśle związanego z mocą wód. Ma to swoje źródło w kojarzeniu wód ze sferą zaświatów, położonych "za wodami" lub w ich głębi. Najprawdopodobniej Nija nie był pierwotnie właściwym bóstwem śmierci i zaświatów, na które należałoby upatrywać raczej Marzannę, której imię związane jest z rdzeniem mor-"śmierć" (także "morze/bagno"), ale władał sferą wód, przez które przewoził dusze zmarłych do zaświatów. W ludowych wierzeniach astralnych rolę taką pełnią Pas Oriona i Plejady czyli Wózek Dusz, na wschodzie i południu Słowiańszczyzny kojarzone z Welesem. Rzeką – drogą po której się poruszał, pełniła zaś Droga Mleczna, zwana Drogą Dusz / Drogą do raju której dwa ramiona, letnie i zimowe, prowadziły odpowiednio do niebios i piekieł.[165] Biorąc pod uwagę jego funkcje przewoźnika do zaświatów, które zachowały się później w obrazie św. Mikołaja, możliwe są powiązania boga z Księżycem, pozostającym jego łodzią lub wierzchowcem. W Polsce zastąpił Niję lokalnie bł. Bogumił, na większości zaś obszaru św. Wojciech, a w zdemonizowanej formie przetrwał zapewne w obrazach diabłów błotnych lub wodnych jak Rokita czy Boruta, także utopców i wodników. W obrzędowości echa dawnego boga można natomiast dopatrywać się w zimowym rytuale palenia Badnjaka i następnie wieszania Podłaźnika.

Patollo-Perkunas-Potrimpus-Widewuto-Grunau.jpg
Pruska trójca męska, od lewej bogowie Patollo, Perkunas, Potrimpus
na tzw. fladze króla Widewuto. Ilustracja: Kronika pruska (ok. 1517 - 1529)
autor Simon Grunau.

Wespół z Jaszem (Jessą) i Ładą, Nija wchodzi strukturalnie w identyczną, boską trójcę męską co pruska, złożona z Patolla, Potrimpusa i Perkunsa. Pierwszy z nich, Patollo, brodaty starzec i pan zaświatów odpowiada zarówno co do funkcji, jak i archetypu postaci władcy zaświatów, u nas Niji. W systemie Dumezila reprezentuje patrona bogactw, czyli bóstwo tzw. trzeciej funkcji. Łada łączony przez Długosza z Marsem odpowiada Potrimpusowi, kojarzonemu z Kastorem, rzymskim opiekunem konnych wojowników - ekwitów. Związany zostaje w ten sposób z funkcją wojenną. Jessa - Jasz, naczelny bóg niebios wchodzi natomiast w rolę Perkunsa i wiąże się z funkcją naczelną, władczą. Dopełnieniem owej męskiej trójcy pozostaje bogini – Lelja (Dzidzilela) związana z płodnością. Podobny schemat strukturalny, w którym pojawiają się trzy mityczne postacie męskie i jedna żeńska wykazuje prof. Jacek Banaszkiewicz, omawiając legendy dynastyczne, krakowską, związane z Krakiem, jego dwoma synami i Wandą oraz kijowską, gdzie pojawia się trójka braci – Kij, Szczek i Choriw wraz z siostrą Łybedzią (nb. według kronikarza Nestora Kij miał być przewoźnikiem przez Dniepr). Ukazuje to popularny wśród Słowian sposób grupowania naczelnych bóstw. Identyczny schemat istniał także wśród Celtów, na co wskazuje opowieść o trójce braci: Bresie, Narze, Lotharze i ich siostrze - kochance Clothru.[166] Według zaś poety rzymskiego Lukiana czcili oni męską trójcę bogów Esusa, Taranisa i Teutates, do których należałoby dołączyć boginię. Germanie zaś przysięgali na Freja, Njorda i "najpotężniejszego z Asów" czyli Odyna, a tu nie sposób zaś wyobrazić sobie naczelnego panteonu German bez Freji.[167] W ten sposób statuty synodalne z których zaczerpnął Długosz imiona Jasza, Łady, Niji i Leli wskazują najprawdopodobniej na grupę naczelnych bóstw zachodniosłowiańskich, czczonych na terenie Polski.

Grzegorz Niedzielski
(30.11.2012)


<<< Do początku

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

liniaszara.jpg
[137] M. Haavio, Mitologia..., dz. cyt., s. 98
[138] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby..., dz. cyt., str. 13
[139] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 131-136
[140] http://www.zamek.leczyca.info.pl/strony/wystawy.php
[141] F. Sławski, Słownik prasłowiański, t.1, Wrocław 1974, s. 336
[142] J. Grodzka, Legendy łęczyckie, Łódź 1960, s. 36
[143] j.w., s. 100
[144] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 369-370
[145] J. Grodzka, Legendy..., dz. cyt., s. 31
[146] j.w., s. 45
[147] http://www.zamek.leczyca.info.pl/strony/wystawy.php
[148] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 47-51;
J. Grodzka, Legendy..., dz. cyt., s. 21 - 51
[149] http://www.domaradz.pl/option=com_content&task=view&id=47&Itemid=83
[150] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 326
[151] j.w., s. 412
[152] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 412-414
[153] B. i A. Podgórscy, Mitologia śląska, Katowice 2011, s. 328
[154] j.w., s. 274
[155] O. Kolberg, Łużyce, dz. cyt., s. 124
[156] http://grzegorj.w.interia.pl/popraw/zmnort02.html
[157] B. i A. Podgórscy, Mitologia..., dz. cyt., s. 282,283
[158] K. Szcześniak, Świat roślin światem ludzi na pograniczu wschodniej i zachodniej Słowiańszczyzny, Gdańsk 2008, s. 220
[159] K. Szcześniak, Świat..., dz. cyt., s. 314-316
[160] j.w., s. 231-232
[161] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby..., dz. cyt., s. 185 - 186
[162] B. A. Uspieński, Kult..., dz. cyt., s. 77
[163] S. Udziela, Krakowiacy, Kraków 1924, s. 80
[164] A. Zadrożyńska, Światy, zaświaty, Warszawa 2000, s. 227
[165] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1*, dz. cyt., s. 253-254
[166] T. Banaszkiewicz, Polskie dzieje bajeczne mistrza Wincentego Kadłubka, Wrocław 1998, s. 46-53
[167] Słupecki L. P., Świątynia pogańska – świątynia chrześcijańska, Problem pogańskich budowli kultowych w Skandynawii, [w:] Sacrum pogańskie, sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecz­nej Europie Środkowej, red. K. Bracha, C. Hadamik, Warszawa 2010, s. 349

liniaszara.jpg
tani cms